niedziela, 10 marca 2019

Ohyda!!! ( Tekst z dnia 10 marca 2018 mroku)




Jest niedziela. Niestety, nie wszyscy mają możliwość, po wyłączeniu budzika, odwrócić się na drugi bok i ponownie zasnąć. Wiedzą o tym wszyscy właściciele psów, które trzeba wyprowadzić i nakarmić. Moja sytuacja jest o tyle trudniejsza, że mój pies cierpi na epilepsję, co zmusza mnie do regularnego podawania leków co 12 godzin. Plan zazwyczaj jest taki, że skoro jest niedziele, to obsłużę zwierzęta, a potem wrócę do łóżka odespać tydzień. Ale kiedy już wszyscy są nakarmieni, to sama zjadam śniadanie, czasem piję kawę, co w znacznym stopniu odsuwa chęć na powtórny sen. Może jednak udało by mi się choćby poczytać w spokoju książkę, a nawet zasnąć, gdyby nie ten obrzydliwy poranny nawyk, czyli włączenie telewizora. Zazwyczaj kończy się tym, że kochani rodacy tak mi podnoszą ciśnienie, że o ponownym zaśnięciu mogę już zapomnieć.
Ta sytuacja powtarza się każdej niedzieli. W ciągu roku, może jest 5 takich przypadków, kiedy udaje mi się zrealizować pierwotny plan powrotu do łóżka.
Wiecie, Drodzy Rodacy, co mnie najbardziej w WAS wszystkich wkurwia? Wkurwia mnie, że jesteście hipokrytami wobec samych siebie. To, że nie pamiętacie „woły”, jak byliście „cielętami” i że macie wybiórczy zanik pamięci, co do swojego dzieciństwa i wczesnej młodości. A przecież, niezależnie od różnych perypetii, jakie WAS spotkały w pierwszym okresie życia, większość z WAS wyrosła na zdrowych i normalnych ludzi.
Od kilku dni, głównym tematem, kurwa politycznym, jest deklaracja LGBT podpisana przez Trzaskowskiego. W normalnym społeczeństwie, to w ogóle nie było by dyskutowane na forum publicznym. Dziś, ten temat zakrywa wszystkie afery PISD, złodziejstwo, kłamstwa, pokazywanie środkowego palca zatrudnionym w budżetówce. Po prostu wszyscy dyskutują, na jakim poziomie można z czterolatkiem rozmawiać o seksie... I co najważniejsze, ta deklaracja LGBT, nie wywołała tak wielkiej reakcji, dopiero słowa proroka Kaczyńskiego o "seksualizacji"?????dzieci, cokolwiek by to miało znaczyć, wywołało lawinę oburzenia u wszystkich. Widać, jaki ważny jest pan prezes dla wszystkich Polaków, bez wyjątku?! Ręce opadają! Witamy w Polsce.
Możecie ile chcecie udawać świętych, buntować się przed poruszaniem tych tematów w gronie małych dzieci. A ja i tak WAM nie uwierzą, że zapomnieliście, jak to jest naprawdę.
Zacznę od tego, że jestem z wykształcenia nauczycielką, co zmusiło mnie do zaliczenia takiego przedmiotu, jak „psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży”. Nauka głosi, że człowiek rodzi się useksualniony, choćby dlatego, że od urodzenia posiada płeć. Do tego wszystkiego, ta sama nauka udowadnia, że człowiek ma potrzeby seksualne już od urodzenia, a być może nawet w łonie matki. Oczywiście nie są to potrzeby świadome, ale wyraźną przyjemność sprawia niemowlakom „miętolenie” narządów, co zapewne każdy rodzić zaobserwował. Drodzy Rodzice, to nie oznacza, żeście swego dziecka w tym miejscu nie domyli i że się drapie, ono nieświadomie sprawia sobie przyjemność.
Nie wszystko pamiętam ze swojego dzieciństwa, ale przyznaje się bez bicia, że masturbowałam się regularnie na długo, zanim poszłam do pierwszej klasy, a w ostatnie wakacje przed uskutecznieniem obowiązku szkolnego, grupowo pokazywałam swoje narządy innym dzieciom płci obojga, co one odwzajemniły. Osobiście nie znam nikogo, z kim miała bym okazję rozmawiać na te tematy, kto by w tym samym wieku nie posiadał podobnych doświadczeń. A dziś usłyszałam od prezydenckiego ministra, że uczyć o tych rzeczach powinno się dopiero w wieku dojrzewania, bo dopiero wtedy budzą się pierwsze potrzeby seksualne. No zlała bym się ze śmiechu po takim info, gdyby nie było ono tak żałosne w ustach dorosłego mężczyzny. Jeśli Pan Dera dopiero wtedy miał pierwsze potrzeby, to chyba dojrzałość płciową osiągnął po czterdziestce, oznacza to bowiem, że bardzo wolno się rozwijał.
Drodzy Państwo! Nie musicie tu mi komentować, że WY też zaczęliście trochę wcześniej swoje przygody, niż twierdzą prawicowi politycy. Mam gdzieś WASZE osobiste wynurzenia i sądzę, że WY macie gdzieś moje. Ale sami sobie odpowiedzcie na pytanie, dlaczego tak bronicie swoim dzieciom normalnych rozwojowych doświadczeń, skoro WAS one nie wypaczyły, nie zmieniły WASZEJ orientacji seksualnej, nie wzbudziły w WAS niezdrowego pożądania, nie spowodowały, że biegaliście po mieście i pierdoliliście wszystko, co na drzewo nie ucieka?Nawet mój pies się masturbuje i jest z tego powodu spokojny i szczęśliwy! Oczywiście wszystko jest kwestią indywidualną, ale nikt mi nie wmówi, że się zaczął interesować seksem dopiero w wieku 11-12 lat, bo taki wiek uważa się za rozpoczęcie dojrzewania.
Od bardzo dawna słyszę te debilne argumenty, szczególnie w odniesieniu do programu gender, że każą się dzieciom przebierać w przedszkolu, za osobnika płci przeciwnej, co zaburza tożsamość i potem dziecko nie wie, czy jest chłopczykiem, czy dziewczynką. Dziś ten sam argument powtórzył Patryk Jaki, naczelny seksuolog PISu, taki młody chłop, a już wykastrowany, aż żal bierze! No, rzesz kurwa ludzie, opanujcie się!!!
Dzieci w przedszkolu, przy okazji balów przebierańców, przedstawień i innych zabaw dydaktycznych, przebierają się za różne postaci, często to są zwierzęta, albo bezpłciowe osobniki z różnych bajek. Ja nie chodziłam do przedszkola, więc się odniosę do moich późniejszych doświadczeń. W drugiej klasie szkoły podstawowej, na bal karnawałowy, byłam przebrana za jakąś tam księżniczkę, bo moja percepcja byłą w tym wieku tak nakierowana. Dokładnie nie pamiętam, jaka to była postać, ale pamiętam niebieską sukienkę suto ozdobiona koronką, którą mama mi szyła. Ale już w klasie siódmej, czyli w wieku lat 14, byłam zafascynowana postacią Atosa we francuskiej wersji Trzech muszkieterów granego przez Georges Descrieres. Pół roku sama sobie przygotowywałam kostium, a więc w tym wieku, byłam w stanie mentalnie wczuć się w role faceta. A potem dorosłam i jestem zupełnie normalną kobietą, cholernie hetero! U mnie nawet kot i pies muszą być facetami.
Po prostu nie rozumiem, dlaczego tak trudno jest ludziom wbić do głowy, że jeśli ktoś, w ramach doświadczeń szkolnych na chwilę wyobrazi sobie, że jest osobnikiem płci odmiennej, to nie wypaczy to jego orientacji, a może w znacznym stopniu ułatwić zrozumienie tej drugiej płci. To skutkuje tylko tym, że w dorosłych życiu mamy ułatwione relacje z płcią przeciwna, bo rozumiemy jej odmienność i role społeczną.
Drodzy Rodzice! To, że WASZE dziecko przebierze się w przedszkolu za pszczółkę Maję, nie oznacza, że będzie w dorosłym życiu szukać sobie partnera wśród trutni! Jeśli jest zajączkiem, to też nie oznacza, że mu się to tak spodoba, iż będzie w następstwie zoofilem! Weście podejdźcie do tego racjonalnie chociaż raz!
I jeszcze jeden argument, który jest często używany. Mianowicie twierdzenie, że to rodzice powinni decydować o tym, kiedy i w jakiej formie dziecko zdobywa wiedzę o seksie. Ale żaden z rodziców nie chce decydować o tym, czego dziecko uczy się na matematyce, na fizyce, czy historii. Zostawia to specjalistom. Cały szkopuł jest w tym, że szkoła powinna przestać głosić ideologie, a zająć się nauczaniem. Jeśli naukę o człowieku pozbawi się emocji i ideologi, to staje się ona tym samym, co nauka bezpiecznego przechodzenia przez jezdnie, że o czytaniu i pisaniu nie wspomnę. Moja starsza córka w wieku 4 lat przyszła do mnie z pytaniem: skąd dziecko się bierze w brzuchu matki? Bo, że w tym brzuchu jest i się rodzi wiedziała, bo ma młodszą siostrę, więc uczestniczyła we wzroście mojego brzucha. Nie wiem skąd jej się to wzięło, pewnie starsze kuzynki ją namówiły, by zadała to pytanie. Miałam to szczęście w tym czasie, że wcześniej pracowałam w przedszkolu, a tam były dostępne takie książki opisujące bardzo prosto ten proces. Oczywiście nie od razu jej odpowiedziałam, bo byłam zaskoczona pytaniem i chciałam się przygotować. Ale po 2 godzinach, wzięłam kredkę i papier i wszystko jej wytłumaczyłam ze szczegółami. I wyobraźcie sobie, moje dziecko ani nie zemdlało, ani nie musiałam go zaprowadzić do psychologa, by leczyło traumę. Powiem więcej, nawet się nie zarumieniła, kiedy jej rysowałam męskie i żeńskie narządy. Przyjęła to tak normalnie, jakbym jej opowiadała o gotowaniu kaszki. Moja druga córka o 2 lata młodsza, w wieku około 5 lat podglądała w przedszkolu chłopców w łazience. Podejrzewam tu także wpływ starszych kuzynek i starszej córki. No bo jej naopowiadały, że chłopcy to mają coś innego do sikania, niż dziewczynki, więc musiała to sprawdzić. Mamy w naturze wiele okazji do ułatwiania dzieciom poznawania świata. Na przykład, nie zasłaniając im oczu, kiedy kopulują zwierzęta. Wręcz przeciwnie. Trzeba pokazywać, jak się zwierzęta kochają i będą miały dzieci.
Mówicie, że tego rodzaju uświadamianie należy pozostawić rodzicom?...w naszym zacofanym kraju?... dziecko czteroletnie zadające podobne pytania, co moja córka, rzadko może liczyć na prawdziwą odpowiedź, a znam wiele domów, gdzie po prostu dostało by z liścia w twarz. Zupełnie jakby „nie mówienie” o tych sprawach miało spowodować, że dziecko później dojrzeje albo, jakby brak wiedzy miał je przed czymś uchronić. Ale brak wiedzy nigdy nie chroni przed niczym! To bzdura, ono zdobędzie wiedzę z internetu lub na ulicy, bo ciekawość jest kołem napędzającym ten świat. Często sami nie umiemy z dziećmi o tym rozmawiać, jeśli zabronimy tego nauczycielom, to nasze dziecko zostaje narażone na brutalizacje tej wiedzy. Czy to się WAM podoba?
Nie zapominajcie także, że jesteśmy krajem katolickim, a większość naszych dzieci chodzi na religię. To sprawia, że w wieku 8/9 lat jest przygotowywane do komunii. Podczas nauk przed tym wydarzeniem bardzo dokładnie omawia się dekalog, a w nim także „grzech nieczystości”. I to jest dopiero traumatyczne przeżycie, pamiętam je doskonale do dziś. Obrzydliwa sytuacja, kiedy dziad w średnim wieku opowiada o tym czego to nie wolno robić z własnym ciałem. FUJ!
Zastanówcie się więc wszyscy WY- tacy świeci, dlaczego nie chcecie, by uświadomił wasze dziecko przygotowany do tego nauczyciel, a pozostawiacie tę rolę księdzu, z których co drugi przedstawiciel sam ma kłopoty z seksualną tożsamością?
Taki jest trochę umoralniający ten mój niedzielny wywód. Ale powiem WAM że ta hipokryzja Polaków, którzy udają, że w ogóle ich seks nie obchodzi, lub dopiero po wypiciu kilku głębszych zaczynają swoje wulgarne wywody na ten temat, którzy mają po prostu braki w wiedzy, by móc o tym normalnie rozmawiać i bronią tej wiedzy swoim dzieciom, jest dla mnie po prostu obrzydliwa. Mierzi mnie także postawa polityków i to nie tylko tych prawicowych. Cała opozycja powinna wreszcie stanąć za nowoczesnym nauczaniem. Cała opozycja powinna wprost poprzeć Rafała Trzaskowskiego i chwalić za odwagę, że ten pierwszy krok w przyszłość zrobił. A tymczasem wszyscy ze spuszczoną głową boją się mieć własnego zdania. To ohyda!
Z mojej strony wielkie ukłony dla prezydenta Warszawy. Może wreszcie uczyni z tego miasta europejską stolicę.



środa, 6 marca 2019

Ławeczka dżentelmenów. ( Tekst z dnia 6 marca 2019 roku)


Tak bardzo chciałabym coś napisać, ale nie za bardzo jest o czym. Po prostu, nikt dziś niczego spektakularnego nie odpierdolił ( na razie). Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do PISowskiej rzeczywistości, że bardzo trudno nas czymkolwiek zaskoczyć. Tak naprawdę, jeśli ktoś kogoś nie zamorduje, to reszta jest po prostu zwyczajną PISowską codziennością.
No.., na przykład prezydencki minister Szczerski... Powiedział, co powiedział. A potem przeprosił. Ale gdybyście dokładnie przeanalizowali te przeprosiny, zobaczyli byście, że on wcale nie przeprosił, za to, co powiedział. Poszedł chłop o wiele dalej: przeprosił za tych, którzy „zmanipulowali” jego wypowiedź, za tych głupców, którzy go źle zrozumieli, a także za tych, którzy wyrwali jego wypowiedź z kontekstu. Ale kurwa, w żadnym wypadku nie przeprosił w swoim własnym imieniu... Przecież, nie on jeden ma z przepraszaniem problem. W zasadzie każdego dnia, politycy PISu coś głupiego „walną” przed kamerami. Ale potem się okazuje, że to my, społeczeństwo, jesteśmy za głupi, by właściwe intencje przedstawiciela narodu zrozumieć. Na przykład pan premier, który roztacza od dawna obraz, jego zdaniem, krainy miodem i mlekiem płynącej, takiej wspaniałej Polski, która mu się marzy. Czyli Polski prawdziwej i tradycyjnej, w której przeciętny obywatel płci męskiej, słabo wykształcony przez kiepsko opłacanego nauczyciela, nie dąży do awansu społecznego. No bo kurwa po co?! Gdyby chciał się kształcić, zdobywać tytuły, to by go bardzo drogo kosztowało i przez całe życie klepał by biedę. Ale jest lepszy sposób na życie. „Zawodówa” odbębniona w dowolnym kierunku, kursy przygotowawcze do łopaty. A potem licha praca, ale bez podatku. I tylko trzeba się spieszyć, by do 25 roku życia się ożenić, a potem, jak najszybciej postarać się o dziecko. Bo, kiedy w wieku 26 lat straci się ulgi, to wypadało by mieć chociaż jedno „pińset”. I tym sposobem ciągłość życia na koszt innych współobywateli zostaje zachowana. A że pan domu specjalnie do roboty zawodowej przykładać się nie musi, to gania za swoją żoną, jak za suka z cieczka, bo jedno „pińćset” to dla osiągnięcia właściwego standardu życia zbyt mało. Tym sposobem, co rok to prorok. Kobieta może mieć dzieci...niektóra nawet powyżej pięćdzisiątki, więc spokojnie po urodzeniu ostatniego „pińćset” dociągnie do minimalnej emerytury, choćby w swoim życiu nie przepracowała ani godziny! Taki oto model prawdziwie polskiej rodziny marzy się panu premierowi. A do tego, jaka to będzie piękna i tradycyjna rodzina. Tylko pan premier nie ujawnił w swoich planach, skąd sprowadzi niewolników, którzy na to wszystko będą pracować. Matka, a dała jej to natura, zawsze kocha swoje dzieci. Nawet wtedy, kiedy ich ma dwanaścioro. A więc nie będzie jej w głowie spełniać swoich podstawowych, acz kobiecych potrzeb. Nie przyjdzie jej do głowy, że gotując w wielkim garze rosół, piekąc niedzielne ciasto lub klepiąc schabowe, pomalować paznokcie, albo oko tuszem podkreślić, że o modnych ciuchach i ich przydatności przy garach nie wspomnę. No i jaka to oszczędność, kiedy kobieta nie ma czasu głowy z chałupy wystawić, wystarczy zwykły fartuch w kwiatki i kapcie. I zapewne nie przyjdzie jej do głowy, jak tym rozwydrzonym, nowoczesnym kobietom, cierpieć na depresję, bo będzie miała taki zapierdol, że nawet jej przez myśl nie przejdzie, by się nad sensem życia i wszechogarniającym smutkiem zastanawiać. Tymczasem pan i władca ogrodu domowego, którego jedynym i dość przyjemnym obowiązkiem będzie dbanie o to, by zawsze, kiedy jedno „pińćset” dorasta, na jego miejsce rodziło się następne!, będzie mógł swobodnie całe życie udawać kawalera, brylując na ławeczkach dla dżentelmenów pod osiedlowym sklepem z butelką piwa w reku...
Wiecie, można tak upodlić społeczeństwo, tak je pozbawić wyższych uczuć, potrzeb emocjonalnych i ambicji, by w tym promowanym przez PIS modelu poczuło się spełnione i szczęśliwe. To tak, jak z ptakami urodzonymi w klatkach, które innego życia nie znają, a tylko gdzieś w snach budzą się w nich marzenia o wolności. Tacy jesteśmy, chorzy na strach przed osiąganiem sukcesów. I na tym właśnie żeruje PIS i żeruje ta retoryka tradycyjnego szczęścia. To taki raj, podobny do tego przedstawianego przez kościół. Nudne miejsce, gdzie nie trzeba nic robić, a wszystko dostajemy za darmo. Tylko tyle, że nasze życie nie jest nam dane bez powodu. Nie jesteśmy tylko larwą owada, która ma całe życie żreć, a potem zamienić się w motyla, który odleci do nieba. Mnie się bynajmniej ten model życia nie podoba. Bo wśród tych pseudo- szczęśliwych ludzi, nie widzę noblistów, ludzi, którzy napiszą bestsellery, którzy wynajdą lekarstwo na raka, którzy rozbiją atom, którzy po prostu będą czymś więcej, jak szarą magmą w historii. Dlatego takie zdanie, że zawsze można sobie zrobić dziecko i wziąć zasiłek, a nie liczyć, że ktoś doceni naszą pracę, obraża nas wszystkich, nie tylko nauczycieli. Zresztą całe te rządy PIS są dla mnie wielką obrazą dla tego umęczonego narodu. A przecież była szansa, że się uwolnimy od tych wiecznych łańcuchów, którymi jesteśmy przykuci do naszej martyrologii, do naszej historii, że w końcu zaczniemy żyć, zamiast czekać, aż runą nasze mitologiczne mury...
Wielu z nas jest dziś w prawdziwej rozterce. Patrzy na Polską z różnych stron i ocenia ją w różnych aspektach. Z jednej strony wiemy, że gospodarka zwalnia i PIS powinien wygrać następne wybory i zapłacić, za te rozrzutność, za te politykę rozdawnictwa i że powinien odszczekać słowa, że na wszystko pieniędzy starczy, wystarczy nie kraść.... Z drugiej jednak strony wiemy, że kolejne 4 lata ich rządów, to są kolejne 4 lata propagandy telewizji publicznej, kolejne 4 lata z plebanami w naszych sypialniach i na naszych kontach, kolejne 4 lata niszczenia kultury, kolejne 4 lata ogłupiającej nauki naszych dzieci. To jest tragedia znacznie gorsza od bankructwa gospodarczego. Sytuacja jest dużo gorsza, niż w komunie, kiedy przechowywaliśmy nasz potencjał, kiedy wiedzieliśmy, że musimy być dobrze wykształceni, nowocześni, europejscy, kiedy nadejdzie właściwy moment, by ocalić Polskę. Dziś nam się wydaje, że to mamy, a PIS zabija to w nas każdego dnia. I coraz więcej jest tych, którzy są obojętni, którzy są szarą masą, a coraz mniej reformatorów i marzycieli.
Moje pisanie, pisanie wielu, nasze dyskusje w mediach społecznościowych, programy telewizyjne, wypowiadający się prawnicy, politycy i ludzie kultury...To wszystko zaczyna powoli przypominać konsylium lekarskie nad umierającą Polską Konsylium, w którym role główne odgrywa psychiatra i specjalista od leczenia bólu...
Jak wiecie, życie ma to do siebie, że się po prostu toczy, a historia bezustannie odwraca swoje koło. Wydaje nam się to wszystko takie... poza nami, takie... niezależne od nas. A ja boję się bardzo, że za 100 lat w podręcznikach historii, nie będzie nas, będą tylko oni. Nie, żebym miała wielkie ambicje zapisania się na kartach historii złotą czcionką. To nie o to chodzi. Ale wiem, że jeśli ktoś kiedyś otworzy rozdział o początkach XXI wieku w Polsce, to może będzie tam jedno zdanie o KODzie, jedno o słabej opozycji, może pół zdania o Obywatelach RP blokujących miesięcznice. Ale tak naprawdę wszystkich nas wrzucą do jednego wora, do anonimowej przepaści o nazwie „Polska pod rządami PISu”. A przecież ja nie jestem „Polską pod rządami PISu”! Nie jestem baranim tłumem, który pozwolił zniszczyć mój kraj. Ja tylko nie miałam siły, by krzyczeć głośniej.



niedziela, 3 marca 2019

Natura świni. ( Tekst z dnia 3 marca 2019 roku)


Drogi Panie redaktorze Piasecki!
Większość z nas liczyła na to, że pod Pana kierownictwem, program „Kawa na ławę” zasadniczo się zmieni, a przede wszystkim przestanie być jarmarkiem, na którym wszyscy gadają naraz. Od dawna był to taki program, gdzie nie liczyło się, kto ma coś mądrego do powiedzenia. Był to konkurs na to, kto najgłośniej krzyczy i kto ma największą pojemność płuc, co pozwala wyrzucać z siebie tak długi potok słów, by nikt nie miał możliwości ani przerwać tego potoku, ani się wtrącić. Czasami marzę, by oprócz wymiany prowadzącego, stacja TVN 24 zmieniła formułę programu tak, by przypominał teleturniej „Jeden z dziesięciu”, gdzie prowadzący decyduje o tym, kto mówi i jak długo. Oczywiście stracił by on na autentyczności i był równie sztywny, jak wszelkie debaty przedwyborcze. Ale my, widzowie, mieli byśmy szansę cokolwiek usłyszeć. Z przykrością stwierdzam, że niestety Pan nie panuje nad zaproszonymi gośćmi i tak naprawdę mógłby Pan wyjść, a w samym przebiegu nic by się nie zmieniło. Dziś na przykład zafundował nam Pan teatr jednego aktora, bo Sasin, w ciągu godziny, nie zamknął się nawet na kulka sekund.
Nie wiem, kto decyduje o tym, kogo zapraszacie do tego programu, ale zakładam, że Pan, bo jest to Pana autorski program. Jeśli się więc decyduje, by zaprosić najbardziej niekulturalną świnię w polskiej polityce, Jacka Sasina, było by dobrze, by miał Pan tyle charyzmy, aby mu czasem zamknąć tę świńską gębę i dać szansę innym uczestnikom programu na wypowiedzenie choćby jednego zdania. Długo się zastanawiałam nad tym porównaniem polityka do świni..., ze względu na godność osobistą tego zwierzęcia. Ale wychodzę z założenie, że bycie świnią nie obraża świni. Natura ją tak stworzyła, że nie bacząc na nic, nawet po gnoju, czyli rzadkim gównie, bez żadnych hamulców pcha się do koryta, a potem, jak to świnia, żre łapczywie „ubabrana” w jedzeniu po same oczy, bo jej się wydaje, że ktoś jej zaraz koryto zabierze. A kiedy koryta nie ma na horyzoncie, to nawet jeśli nie jest bardzo głodna, drze japę, jakby ją ktoś rozdzierał, żeby przypadkiem wieś cała nie zapomniała, że jej się koryto należy. I taka jest natura świni. Gorzej, kiedy tak właśnie zachowuje się człowiek. A ja takie cechy widzę u Sasina. Doskonale wie, że musi cały czas wyrzucać z siebie swoją prawdę, bo jeśli kogoś dopuści do głosu, to ktoś mu może sprzątnąć sprzed ryja koryto!
Gdyby przerwał swój słowotok choćby na chwilę, to by mógł usłyszeć, że poziom życia w Europie nie zależy od wysokości zasiłków socjalnych, a od godnych zarobków, które powoduję duże wpływy do budżetu z podatków, a wtedy państwo stać na zadbanie o najbiedniejszych. Dla Sasina, PISu i wyborców tej partii, dwa razy dwa ciągle wynosi sześć albo nawet więcej. Okazuje się, że można nie inwestować, nie pracować, a i tak ma się przypływ gotówki. Niestety, w prawdziwej ekonomii ten model się nie sprawdza.
Gdyby Sasin zamknął się na chwilę, to mógłby usłyszeć niewygodne pytanie: Gdzie się podział największy przyjaciel PISu, który na zlecenie tej partii nagrywał polityków PO, doprowadzając do zmiany władzy, a który powinien siedzieć w więzieni? Jak to się stało, że łamiąc prawo, był człowiekiem zdrowym, jak ryba, a po wyroku nagle zaniemógł. A kiedy się okazało, że nie da się odwlekać odsiadki przy pomocy lewych zwolnień, zniknął, jak kamień w wodę i pewnie nawet Interpol go nie znajdzie. Może by Sasin musiał odpowiedzieć na pytanie, gdzie zniknął ksiądz Sawicz, który wziął łapówkę za pośrednictwem Kaczyńskiego? Dlaczego nie można go przesłuchać? I, niech mi to ktoś wytłumaczy, jego pełnomocnik tak bardzo podkreśla, że dziś Sawicz jest osobą prywatną i trzeba mu dać spokój? Nie znam dokładnie kodeksu karnego, ale nie przypuszczam, by osoba prywatna podlegała innemu prawu, co osoba publiczna. Chodzi mi o to, czy osoby prywatnej nie można przesłuchać?...w państwie PIS. Czy osoba prywatna może bezkarnie brać łapówki?...w państwie PIS. Czy to oznacza, że jeśli ja coś ukradnę, kogoś zamorduję, albo zrobię inną obrzydliwą rzecz, a potem się schowam i wyślę swojego adwokata, by głosił na około, że jestem osobą prywatna, a więc mam prawo do prywatności, to wtedy proszę mnie nie ścigać, nie aresztować, nie karać?... W państwie PIS. No tak, ja nie jestem z tego chlewu, mnie Ziobro nie ochroni.
I tak, mogli byśmy Panu Sasinowi, gdyby dało się go na chwile wyłączyć, zadawać wiele różnych pytań. Na przykład, dlaczego, kiedy PISowska policja coś odpierdoli, to zawsze, zrządzeniem sił nadprzyrodzonych „padają” kamery, które mogły by wydarzenie zarejestrować? Tak było w przypadku Igora Stachowiaka, gdzie ginęły nagrania z posterunku, na którym go zamordowano, a sprawa wydała się tylko dlatego, że policjanci idioci nie zorientowali się, że paralizator posiada własną kamerą. A w tym tygodniu się okazało, że dwóch policjantów potraktowało, jak szmatę, napadniętą kobietę i dwie niezależne kamery osobiste, które nosili przy mundurze rozładowały się w tym samym momencie!!! No proszę WAS! Gdzie my żyjemy? I kto w to uwierzy? Skoro nie można ukarać policjantów za nieodpowiednie zachowanie wobec ofiary, to trzeba ich wywalić na pysk! za to, że nie potrafią obsługiwać powierzonego sprzętu. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby musieli użyć broni, czy też by im nagle wysiadła?
Panie redaktorze Piasecki. Ja wiem, że taki cyrk, jaki politycy wyprawiają w pańskim autorskim programie, napędza oglądalność pańskiej stacji. I być może pański szef za wykonaną pracę Pana chwali. Chciała bym jednak zwrócić Pana uwagę, że w tle tego wszystkiego jest nasz kraj, Polska!, a także nadchodzące wybory. I o tym nie powinien Pan zapominać , jako dziennikarz. Oczywiście, powinien Pan być obiektywny i nie może uprawiać propagandy, nawet, gdyby propagował Pan najlepszych polityków świata.
Ale my, słuchacze i oglądacze, chcieli byśmy w telewizji zdobywać wiedzę... Chcieli byśmy dowiedzieć się z ust polityków, dlaczego prokuratura i sądy nie robią nic w sprawie pedofilią w kościele i dlaczego pozostawiają rozstrzyganie tych przestępstw kościołowi? Zapewniam Pana, że dla wielu osób, jest to problem o wiele ważniejsze, niż jakaś nieistniejąca, wymyślona na potrzeby propagandy mafia watowska. Chcieli byśmy także dowiedzieć się, dlaczego robimy bohaterów z „morderców wyklętych”, dlaczego składamy kwiaty na ich grobach i żaden polityk z żadnej partii!!! nie ma odwagi powiedzieć, jaka jest prawda o tych postaciach? Chcieli byśmy w końcu dowiedzieć się od prezydenckich ministrów, dlaczego Andrzej Duda zaciemnia historie o tych mordercach lub dlaczego obraża sędziów, których Unia kazała mu przywrócić na stanowiska?
Może po prostu, kiedy się Pan przygotowuje do programu, dowiedział by się Pan od nas, obywateli, co my byśmy chcieli usłyszeć od polityków. Może wtedy my byśmy Panu podsunęli argumenty, które by sprawiły, że Pan będzie prawdziwym autorem tego programu, a nie tylko kukłą, która tam siedzi i nad niczym nie panuje. Tak właśnie dziś traktował Pana Sasin, jakby tam Pana nie było.
Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że program Kawa na ławę, przestał być symbolicznym stołem, przy którym dyskutuje się o Polsce. Stał się tubą, w której lansują się takie świnie, jak Jacek Sasin, czy Patryk Jaki! A chciałabym wierzyć, że prawdziwi dziennikarze, za jakiego Pana uważam, to ludzie, którzy rozumieją swoją misję. Że doskonale zdają sobie sprawę, iż to oni kształtują nasze poglądy. A Pana program w dzisiejszym wydaniu, powinien być pokazywany w godzinach nocnych, bo jestem pewna, że młodzież i dzieci nie powinny oglądać i brać przykładu z tak pogardliwej debaty, jaką nam taki Sasin funduje.
Jako obywatelka Polski, jako wierna fanka programu „Kawa na ławę”, mogę tylko apelować do Pana, by się Pan przynajmniej postarał zapraszać do programu polityków, którzy mają skromne minimum dobrego wychowania. Wiem, że w przypadku PISu to bardzo trudne. Ale niech się Pan to dla nas zrobi. Bo wolne media, to nie jest tylko praca, nie są tylko igrzyska, które mają służyć podnoszeniu oglądalności Pana stacji. My dziś walczymy o Polskę, o jej miejsce w Europie i o przyszłość demokracji...i także o to, by Pańską stacja mogła pozostać wolnym medium, by nie była zmuszona dołączyć do bałwochwalczych misjonarzy Kurskiego.





piątek, 1 marca 2019

Zespół spermowo-urynowy... ( Tekst z dnia 1 marca 2019 roku)


To będzie post tylko dla dorosłych i dla tych, którzy mają odporne uszy, a także dla tych, których stać na 3 sekundy zastanowienia, zanim każde słowo przyjmą do siebie i się o nie obrażą.
Wydawało mi się , że jestem bardzo dużą dziewczynką, że większość rzeczy już widziałam i że nic nie jest w stanie mnie wprowadzić w osłupienie. Nie jest mi obca niemiecka hard pornografia, akty ze zwierzętami, gruppen sex i temu podobne. Oczywiście w formie medialnej, a nie w praktyce. Myślałam, że nic mnie już nie zszokuje...a jednak.
Wydawało mi się także, że nie może być gorszego szamba, jak pedofilia, ale prawdziwym dnem okazało się to, jak osoby duchowne usprawiedliwiają swoje niecne czyny. Bo to już nie jest tylko gwałt na ciele, ale także na mózgu...
Wszystko po prostu jest w porządku, kiedy kucharka jest w kuchni, kwiaty kwitną na łące, a kurwy przyjmują klientów w burdelu. Po prostu, normalny porządek świata, w którym nic mi nie przeszkadza i wszystko jest na swoim miejscu. Są jednak takie momenty, kiedy ten porządek, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, po prostu okazuje się fikcją. Jestem z tego pokolenia wychowanego w komunizmie, w którym podobno władza zwalczała kościół, ale to wszystko było tylko na niby. Bo tak naprawdę wszyscy dokładnie wiedzieli, że lekarz, policjant, nauczyciel i ksiądz, to są takie zawody, które się wykonuje z powołania, a osoby, które je wykonują są godne zaufania. Czyli, że gdyby coś się działo, to zawsze można z nimi zostawić dzieci i być pewnym, że nic złego w tym towarzystwie ich nie spotka.
Dla takiej osoby, jak ja, zjawisko pedofilii w kościele jest więc trochę sprzeczne z moim postrzeganiem świata. Ale przez ostatnie kilka lat, powoli mój mózg zaakceptował tę gorzką prawdę, chociaż nigdy się z nią nie pogodził. Nie było to jakoś specjalnie przeważającym powodem mojego odejścia od kościoła, bo nie znałam skali tego zjawiska. Raczej ograniczanie mojej, może zbyt nienaturalnej wolności osobistej oraz wewnętrzna przekora spowodowały, że wyrzekłam się tego uzależnienia. Od dawna obserwowałam też różne fakty, które świadczyły o tym, że ta instytucja daleko odbiega od swojego powołania, co utwierdzało mnie w przekonaniu, że słusznie wybrałam trudną ale własna drogę. Muszę WAM jednak powiedzieć, że gdzieś tam w głębi duszy byłam cały czas naiwna, wierząc w to, że jeśli ktoś zostaje księdzem, bo odczuwa coś w rodzaju powołania, to znaczy, że ma kręgosłup moralny i że wśród osób wykonujących ten zawód jest podobny procent przestępców i zwyrodnialców, jak w innych zawodach lub grupach społecznych. Od pewnego czasu przeżywam szok, bo okazuje się, że uczciwego, dobrego człowieka wśród księży, jest bardzo trudno znaleźć, a pedofilia osób noszących sutannę, nie jest jakimś statystycznym procentem, lecz przyjętą i akceptowaną w tym środowisku normą. Co chwilę dowiadujemy się o kolejnych przypadkach, w Ameryce Północnej, w Ameryce Południowej, w Irlandii, w Hiszpanii w Australii. Ale najbardziej nas bolą coraz częściej odkrywane przypadki w Polsce.
To sprawia, że widząc faceta w sutannie, od razu myślimy o nim, jak o pedofilu i mamy bardzo dużą szansę, że to nie jest pomyłka. Wielkie autorytety, nie tylko dlatego, że są kapłanami, ale swoim życiem, jak nam się wydawało, dawały świadectwo swej moralności, dziś okazują się krzywdzicielami dzieci, wykorzystującymi swoją władzę do zaspokajania bardzo przyziemnych potrzeb. Powoli, powoli zaczynamy mieć świadomość, że to, co w głębi serca czuliśmy od dawna, co nam podpowiadała podświadomość, że kościół katolicki jest instytucją wrogą człowiekowi i pozbawioną moralnego kręgosłupa, okazuje się najprawdziwszą prawdą.
To mnie już od dawna nie bolało, bo wiem, że w kościele nie ma żadnego boga, że jeśli ktoś naprawdę ma potrzebę składania swego życia w ręce jakiejś nadprzyrodzonej siły, to bramy kościoła są niewłaściwą drogą.
Powiem WAM jednak, że po ostatnim materiale przedstawionym w programie: Czarno na białym, mówiącym o działalności w Watykanie Marcialu Marcielu Delgadolu, którego życie było mi mniej więcej znane, doznałam prawdziwego szoku. Powaliły mnie na ziemię szczegóły z tego życia. Może gdzieś tam w moim wnętrzu ciągle drzemało to przekonania, że nasz papież Polak, chociaż nie ideał, nie święty, ale zwykły człowiek popełniający błędy, nie miał jednak świadomych złych intencji. Może mój mózg jakoś się bronił przed tą okrutną prawdą. Ale po obejrzeniu tego materiału, moje ostatnie złudzenia zostały po prostu zamordowane! Okazuje się bowiem, że burdel, nie zawsze jest w burdelu. Od 30 lat wiedziałam, że Watykan, oprócz zwyczajnej posługi papieskiej i duszpasterskiej, prowadzi własną politykę, że wpływa na polityczne decyzje całego świata od stuleci. Ba, nawet pogodziłam się z tym, że za pomocą mordów usuwano królów i papieży. Ale jest mi naprawdę trudno zaakceptować fakt, że to miejsce uznawane przez wszystkich za ośrodek świętości, jest po prostu domem publicznym, jaskinią oszustów i złodziei, usankcjonowanym ośrodkiem molestowania dzieci, kobiet i podwładnych. Ten sam kościół śmie zarzucać lekcjom wychowania seksualnego propagowanie homoseksualizmu i pedofilii?...A za spiżową bramą jest burdel najgorszego gatunku, bo do zwykłego domu uciech ludzie idą z własnej i nieprzymuszonej woli, a tam są zwabiani podstępem, obietnica świętego życia, a w efekcie stają się zabawkami w rękach seksualnych dewiantów...
Od dawna wszyscy wiemy, że kościół to wielka i mocna organizacja, nastawiona na zdobywanie ogromnych, finansowych zysków. Jedni się na to nie zgadzają, jak ja, a inni akceptują tę drobną przywarę i uważają, że i tak bieganie do kościoła jest jedyną droga do kontaktów z bogiem. Ale wybaczcie, jeśli ktoś obejrzał ostatni materiał w „Czarno na białym”, i nadal ma ochotę lecieć upaść na kolana przed swoim proboszczem, to chyba nie jest do końca normalny!
...Wieloletne przestępstwa finansowe, gwałty na zakonnicach, na klerykach i na dzieciach, także własnych. Wszystko to w czasach trzech papieży, w tym Wojtyły, który uważał Marcielu za swojego przyjaciela... Mówicie, że nie wiedział???, że nie ukrywał???, że jest niewinny???...Skoro był taki ślepy i nie miał pojęcia, co dzieje się w Watykanie, to znaczy, że się nie nadawał na papieża! Jak mógł rządzić całym chrześcijańskim światem, skoro pod jego nosem działy się te wszystkie straszne rzeczy?!
Bardzo często słyszę od WAS, że po prostu przyszły takie czasy...Że upadła moralność, że wszyscy prowadzimy życie znacznie bardziej rozwiązłe, że nas zepsuł komunizm, hipisi, czy co tam jeszcze, że telewizja i internet epatują seksem. Możemy się tak usprawiedliwiać. Ale prawda jest taka, że to wszystko się działo zawsze, ale kiedyś po prostu wystarczyło postawić mur, ustanowić tajemnice spowiedzi, a przy bramie postawić strażników, by nikt o niczym nie wiedział. Dziś po prostu nie da się niczego ukryć, bo prędzej czy później docierają do nas wiadomości, nawet jeśli ktoś bardzo się starał je ukryć.
Jedynym pytaniem, jakie mogę w tej chwili zadać, to takie, czy ktoś z WAS ma jeszcze ochotę pójść w niedziele do kościoła? Ale może nie jest to pytanie najważniejsze??? Może ważniejsze jest to, czy można kogoś, kto już został ogłoszony świętym, pozbawić jego świętości... Czy po prostu będziemy musieli żyć w tym swoim zakłamanym świecie i udawać, że nic się nie stało?
Zespół spermowo- urynalny, przypadłość, na którą podobno cierpiał ten przyjaciel „naszego” papieża. Przypadłość, którą usprawiedliwiał swoje seksualne i pedofilskie zachowania, kiedy zmuszał dzieci, siostry zakonne i kleryków do masowania swoich genitaliów... Ja wiem, że w wielu kulturach uznaje się, że krew menstruacyjna dziewicy ma moc uzdrawiającą, ale nigdy nie obiło mi się o uszy, by w dolegliwościach związanych z chujem, pomagały masaże niewinnych dzieci! Nauka mówi wprost, że masturbacja jest bardzo zdrowa, bardzo potrzebna zdrowiu fizycznemu i psychicznemu człowieka. Więc nie miałabym żadnej pretensji, by każdy ksiądz walił konia zawsze, kiedy poczuje taką potrzebę. To nie jest specjalnie męcząca robota, a do tego, jaka przyjemna... Zakładając, że taka dolegliwość naprawdę istnieje, a żaden człowiek nie ma rączek przymarzniętych do dupy, to może sam sobie zaaplikować lekarstwo. Problem jest w tym, że ta gnida wykorzystywała do tego inne osoby a przede wszystkim dzieci!
W obliczu tego wszystkiego mamy sytuację w Gdańsku, kiedy związek zawodowy Solidarność, oraz OPZZ, trzymają straż przy pomniku pedofila. Wydawało by się, że pedofile nie mają swojego związku zawodowego... A tu popatrzcie...aż dwa związki zaangażowały się w obronę tego „bohatera” czarnej komedii!
Czasami, kiedy na to wszystko patrzę, to ręce mi opadają i gryzę wargi z bezsilności. I wybaczcie.., zastanawiam się, czy ten mój kraj nie cierpi w całości, na jakąś odmianę zespołu spermowo- urynalnego...
Albo czy się przypadkiem moim rodakom, w wyniku jakiegoś zaślepienia, mózg z gównem nie pomieszał...
Wybaczcie mi, ale ja naprawdę nie wiem, co mam myśleć...
Wybieracie głupich polityków...dobrze! Wasza sprawa! Ktoś WAS traktuje jak bezmyślne barany...też WASZ wybór. Godzicie się na to, by WASZE podatki szły na złote ołtarze...trudno, WASZA kasa, WASZE kieszenie, nie moja sprawa! Ale kurwa! Ktoś WAM dzieci gwałci, a WY się zachowujecie, jakby się nic nie stało?
WASZ kościół, który powinien dawać poczucie bezpieczeństwa, ocierać łzy, być dla WAS drogowskazem, okazał się gniazdem jadowitych żmij, WASZ papież nie może być świętym tylko dlatego, że był Polakiem...
Czasami po prostu trzeba mieć odwagę stanąć twarzą w twarz z prawdą...
Wiem, co powiecie, czyli to co zawsze...Że łatwo mi mówić, bo nie mieszkam w Polsce, że obrażam ludzi, że uogólniam, że wszystkich wrzucam do jednego worka.
No wybaczcie mi, ale w takim tekście szkoda miejsca, by z imienia i nazwiska wymieniać wszystkich tych, którzy do tego worka nie pasują. Znam ich naprawdę sporo, ale oni wiedzą, że nie o nich mówię i się nie obrażą. Co do lekkości mojego spojrzenia z odległego kraju, który jest już z niewoli kościelnej wyzwolony, to muszę WAM powiedzieć, że w żadnym kraju, kościół z własnej i nieprzymuszonej woli nie doszedł do wniosku, że się przestanie mieszać do polityki, okradać ludzi i gwałcić dzieci. Zawsze musieli pomóc mu obywatele, zmuszając do usunięcia się w cień społecznego życia. I nie jest to dla mnie łatwe, że czasami tak właśnie myślę o swoich rodakach, jak wyżej napisałam. Bo jeśli połowa społeczeństwa posiada przeciętną wiedzę o grzechach kościoła, a wśród nich, czego jestem pewna, przynajmniej 30% wie tyle, co ja, albo nawet więcej, a mimo to podoba im się świat w którym żyją i nie odczuwają pieczenia w sumieniu patrząc w lustrze, to wybaczcie, ale nie będę za swoją ocenę przepraszać. W Polsce słabo podkreśla się to, że człowiek bierny jest współwinny przestępstwu. Proszę Cię więc! uświadom sobie Polaku, który udajesz głupiego, że jeśli jutro ksiądz zgwałci Twoje dziecko, to w tym gwałcie Ty masz swój udział...Ty ojcze i Ty matko i Ty babciu i dziadku, którzy nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, że ksiądz może być zboczeńcem.



środa, 27 lutego 2019

Biedny, czy bogaty? ( Tekst z dnia 27 lutego 2018 roku)


Po każdej konwencji PISu, a szczególnie po tych przedwyborczych, muszę trochę odczekać zanim coś napiszę. Zazwyczaj potok cudownych obietnic bardzo mnie wkurwia, a raczej reakcja zwrotna społeczeństwa, które w moim mniemaniu, popada w zachwyt słysząc te bajki. Dlatego czuje się wtedy bardzo przybita, całkowicie tracę nadzieje na zwycięstwo, co kończy się niesłusznym wyzywaniem współobywateli od baranów, nierobów i jeszcze gorzej. Musicie przyznać, że po ostatnich wyborach prezydenckich i parlamentarnych, moja reakcje jest może przesadzona, ale w dużej mierze uzasadniona. W końcu bardzo duża część społeczeństwa okazała się bezmyślnymi, nastawionymi roszczeniowo, pozbawionymi ambicji tłumokami. A PIS wygrał wybory populizmem i mydleniem oczu.
Nie chcę utwierdzać tego wizerunku Polaka. Dlatego nie komentuję z gorącą głową wypocin prezesa, Szydłowej, czy Gowina.
Jakie były obietnice, wszyscy słyszeli. I całkiem bezsensowne są te wyliczenia, ile to będzie kosztowało i że na pewno nie starczy pieniędzy. Starczy, tak jak starczyło na poprzednie obietnice. Nasza ukochana przewodnia partia pożycza pieniądze na potęgę, więc może czynić działania pozorowane. Może na przykład rozdawać pieniądze nie zwiększając w znacznym stopniu wszelkich deficytów. Nie będę WAM tutaj, jak pasterz krowie na rowie powtarzać, że takie rozdawnictwo i kupowanie głosów jest groźne dla naszej przyszłości. W przeciwieństwie do PISu zakładam, że znaczna część społeczeństwa, a szczególnie ta, która czyta moje posty, jest na tyle inteligentna, by te prawdę samemu odkryć. Chciałam tylko zwrócić WASZĄ uwagę, na to, do kogo PIS kieruje swoje obietnice i ująć się trochę za swoim pokoleniem. Mówiąc krótko, chciała bym usłyszeć, co ma do zaproponowania partia rządząca ludziom w średnim wieku.
Tacy ludzie jak ja, zazwyczaj od lat ciężko pracują. Dzieci już mieć nie będą, więc program 500+ ich nie obejmie. Do emerytury też jeszcze zostało kilka latek, więc na żadną trzynastkę nie mamy widoków. Dobrze, że chociaż Szydło dziś ogłosiła, że nie tylko emeryci, ale także renciści dostaną ten kurwa prezent, bo w ten sposób przynajmniej niektórzy z mojego pokolenia się załapią.
PIS zarzuca innym partiom, że nie mają żadnego programu. Dla mnie oni też nie mają. Bo to jest bardzo proste, ja też bym tak mogła wyjść i powtarzać pińćset, pińćset, pińćset... Prezes mylnie twierdzi, że dzięki tym prezentom, zbliżamy się do poziomu życia w Europie. Znaczyło by to, że cała machina ekonomiczna opiera się wyłącznie na konsumpcji. Nie wiem, jak mam to WAM wytłumaczyć, czemu mnie to wszystko tak bulwersuje. Ja po prostu wolałabym, by rządzący mieli wreszcie pomył na to, jak umożliwić Polakom zarabianie europejskich pensji, a nie tylko ścigali się ze Skandynawią na wysokość zasiłków. Chodzi mi po prostu o to, że my, średnie pokolenie uczciwych Polaków zapierdalamy w pocie czoła na te wygłupy rządu i o tym, by nasz byt poprawić nie ma żadnego programu. Nie ma pomysłu na to, jak zmusić pracodawców, by wynagradzali pracowników za szczególnie dobre efekty pracy, by uczciwie płacono nadgodziny, by dawano premie tym, którzy są najbardziej zaangażowani. I w całym tym obrazku wychodzi na to, że to my jesteśmy najgorszymi matołami i baranami, bo tyramy, jak woły na tych, którzy dostają z zasiłków więcej, niż my naszej pensji, a ich dzieci stać na wszystko. Nie chodzą, jak moje z kluczem na szyi, bo matka bierze zasiłki i nie musi się hańbić pracą. Po prostu w Polsce promuje się „bardzo dobry” model rodziny. Matka w kuchni, ojciec na kanapie, a kasa płynie...
Bardzo dziwny jest dla mnie także ten pomysł, by ludzie nie płacili podatków do 26 roku życia. A wystarczyło by go zmienić, na taki, kiedy osoby zaczynające życie zawodowe, nie płaciły by podatków, powiedzmy przez 3 czy 4 lata. Bo w planowanym systemie, znowu nie opłaca się kształcić i podnosić kwalifikacji. Jeśli ktoś w wieku lat 18 skończy zawodówkę, to przez następne osiem lat będzie korzystał z tego programu. Jeśli ktoś skończy studia, w najlepszym wypadku będzie miał szansę korzystać przez 2 lata. Ale jeśli już ktoś wymaga znacznie dłuższej nauki, tak, jak np. lekarz, to chuja zobaczy, nie pieniądze. Prawdą o naszej sprawiedliwości społecznej jest to, że robotnik bez wykształcenia, który potrafi tylko piasek łopatą nakładać do betoniarki, i tak lepiej zarabia od lekarza stażysty. Więc po co ma sobie jeden z drugim „Jasiu” zamęczać głowę nauką, stresować egzaminami, zaciągać kredyty na książki? Przecież łatwiej jest iść do łopaty, albo śrubki przykręcać w fabryce, a wtedy władza nas kocha i nam daje. A Jasiu zawsze wie na kogo głosować, na tego, kto daje. Bo to jest prawo symbiozy.
Pan prezes pierdolił o kieszeniach Polaków i o tym, że państwo socjalne pomoże obywatelom żyć na poziomie Europejczyków ze Skandynawii, Francji, czy Italii. Niech że Pan prezes kurwa nie żartuje. Zasiłek dla bezrobotnych w Hiszpanii, kraju należącego do tych biedniejszych w Europie, wynosi około 800 euro. To lekko licząc, jest ponad 3 tysiące złotych. Sądzę, że w innych krajach jest o wiele wyższy. Więc nawet gdyby się pan prezes zesrał z tymi prezentami, to ciągle pozostanie w ogonie Europy! I uczciwiej było by, by równowartość tego zasiłku, mógł zarobić w Polsce początkujący lekarz lub nauczyciel. Zamiast kupowania młodych ludzi i pozbawiania ich ambicji do dalszej nauki, było by sprawiedliwiej podnieść kwotę wolną od podatku dla wszystkich.
Oczywiście, pan prezes i jego patria ciągle trzyma się jednego schematu. Dajemy tym, których potrzebujemy i którzy mogą uczynić różnicę przy urnie wyborczej, a nie dajemy w żadnym wypadku tym, którzy naprawdę potrzebują i proszą. Za niesubordynację wobec najlepszego rządu na świecie, nadal będą ignorowani nauczyciele, pielęgniarki, pracownicy sądów czy lekarze stażyści.
I jak mówi marszałek Karczewski: Pomoc dla osób niepełnosprawnych nie jest taka prosta!!!...No nie jest prosta, bo jest ich za mało, by mogli decydować o wygraniu wyborów. A poza tym, oni już się rodzą niepotrzebni gdyż z różnych powodów nie są w stanie głosowa , a ich wygórowane potrzeby, by jeść codziennie, a nie tylko dwa razy w tygodniu, są upolitycznione i wzniecane przez nieprzychylną władzy opozycję. Dla mnie, jest to hitleryzm w czystej postaci, w III Rzeszy też wszyscy byli piękni i zdrowi, reszta była eliminowana.
Na zakończenie tej powierzchownej analizy, powiem coś, o czym sama się boje myśleć. Otóż mam poważne powody, by życzyć obecnej władzy, by wygrała kolejne wybory do naszego Sejmu. Obawiam się, że państwo polskie, budżet państwa, ZUS i instytucje finansowe są w takiej kondycji, że zwycięstwo odpowiedzialnej opozycji doprowadzi nas bardzo szybko do kryzysu, porównywalnego z bankructwem Polski w latach 90-tych poprzedniego stulecia. Rząd, jeszcze przed wyborami przegłosuje większość swoich socjalnych pomysłów, doskonale wiedząc, że to nie oni, a następcy będą musieli im sprostać. To taka świnia podłożona tym, którzy będą rządzili po nich. Dla nas wszystkich było by lepiej, gdyby PIS wygrał i był zmuszony sam połknąć tę żabę. Może wtedy by co niektórzy sami zmądrzeli i nie trzeba by było wiecznie do nich gadać, jak do ściany. Zachowanie partii rządzącej wyraźnie wskazuje na to, że nie spodziewają się zwycięstwa. Świadczy o tym choćby odesłanie największych szkodników do Brukseli.
Bardzo się tego obawiam i powiem WAM, że naprawdę nie wiem, czego mam życzyć Polsce i Polakom. Trudne będzie do zniesienia, jeśli po tych kilku latach rozwalania wszystkiego, rodacy nie zmądrzeją i znowu te „rządne władzy mątwy bezmózgowe” wybiorą na kolejną kadencję. Ale wiem, że jeśli przegrają, to nie zapłacą, za to, co zrobili, nie będą się musieli zmierzyć z ruiną, która nas nieuchronnie czeka. Mówię o tym, jako osoba, która raz już to przeżyła i która co najwyżej może ubolewać, że jako społeczeństwo niczego żeśmy się nie nauczyli.
 A na zakończenie mam jeszcze takie pytanie do "wiceminister od niczego" Beaty Szydło... Wiem, że dzień bez wylizania dupy prezesowi jest dniem straconym i że trochę przesadziła pani z tym gadaniem o prezentach. Ale, jeśli te wszystkie, obliczone na miliardy złotych polskich obietnice, są osobistym prezentem prezesa dla ukochanego narodu, to pan prezes jest w końcu biedny, jak usiłujecie nam wmówić, czy taki bogaty. Pytam, bo się już w tym waszym gadaniu pogubiłam. 





poniedziałek, 25 lutego 2019

Dno dna, noc nocy, szambo szamba... ( Tekst z dnia 25 lutego 2018 roku.


Miałam się zająć tak zwanym programem PISu, ale są tematy gorętsze i trudniejsze.
Wiem, znowu dostanę po głowie po tym, co napisze... Ale za długo już żyją, by być łatwowierną i naiwną. Ja już po prostu nigdy, przenigdy nie uwierzą żadnemu papieżowi, ani nikomu, kto nosi katolicką sutannę. Mogę jedynie współczuć tym młodym mężczyznom, którym się wydaje, że mają jakieś powołanie i z głową pełną ideałów idą służyć bogu. Jeśli bardzo szybko nie pojadą na misję do Afryki pomagać głodującym i chorym ( a i to nie zawsze skutkuję) za rok lub dwa staną się trybikami w tej machinie, zostaną zgwałceni w seminarium, starsze pokolenie nauczy ich, jak skutecznie omijać celibat i co jest jedynym bogiem, który rządzi światem, a jest nim złoto pod różnymi postaciami. Matki, chrońcie swoje dzieci przed takim nieszczęściem. Seminarium jest gorsze od więzienia, a wasze dzieci wyjdą stamtąd „zresocjalizowane” lepiej, niż członkowie mafii po odsiadce w więzieniu. Nie podoba mi się porównanie kościoła do struktur mafijnych. To mogło by być obraźliwe dla mafii. Tradycyjne mafia kierowała się bardzo restrykcyjnym kodeksem honorowym. Nie sądzę, by którykolwiek mafiozo przeżył zarzut pedofilii. Kościół katolicki nie kieruje się żadnymi, moralnymi zasadami. Ich dekalog nie obowiązuje. W ich kodeksie istnieje tylko jedno przykazanie: Za wszelką cenę bronic interesów kościoła i dobrego imienia tej instytucji, gdyż utrata zaufania mogłaby spowodować obniżenie wpływów do skarbca. I aby do tego nie dopuścić, no cóż.., cel uświęca środki.
Mówicie, że coś się ruszyło w kościele, że coś idzie ku dobremu? A ja się WAS pytam, co właściwie macie na myśli? Naprawdę myślicie, że papież pocałuje ofiarę w rękę i nagle niebo się otworzy i oczyści pedofilów z ich grzechu? Być może ten pan, będący ofiarą polskiego księdza, został zaskoczony gestem papieża i wydał mu się on ważny. Ale czy WY, ofiary właśnie tego oczekujecie? Czy pogłaskanie WAS po głowie, publiczne wyrazy współczucia, przytulenie do serca i inne tego typu gesty, cokolwiek naprawią w WASZYM życiu. Kongres watykański się skończył, wszyscy rozjechali się do domów...a ten, który skrzywdził nadal gdzieś jest anonimowy i i udaje pasterza.
Mnie się wcale ten gest papieża nie podobał, bo po prostu nie wiem, jak go mam rozumieć. Nie wiem, czego papież spodziewa się po ofierze, całując ją w rękę. Może tego, że ucałowany dozna nagłej łaski zapominania o krzywdzie i wybaczy swemu oprawcy, a co za tym idzie, przestanie dochodzić swoich praw???
Nie będę tu naprawdę wszystkich bulwersować, ale bardzo brzydkie myśli miałam, widząc ten pocałunek faceta przez faceta...
Nie łudźmy się Drodzy Państwo. Kościół w swojej historii miał różne złe momenty. Współpracował ze zbrodniarzami wojennymi, popierali morderców, pomagali w ewakuacji hitlerowskich oprawców do Ameryki Południowej. I zawsze było tak samo. Zrobili „fikołka”, odwrócili uwagę, zamydlili oczy. Zwalili winę na kilku mniej ważnych towarzyszy robiąc z nich kozły ofiarne. Zrobili parę min prawdziwych niewiniątek, które o niczym nie wiedziały. Zmęczyli ludzi wałkowaniem w miejscu tego samego tematu, nawet nie próbując znaleźć lub ukarać prawdziwych winnych. A wina z czasem blakła, zachodziła mgłą, ludzie zapominali..., wracali do codzienności. I wtedy kościół gromkim chórem przypuszczał swój atak krzycząc bardzo głośno: To my WAS ochraniamy, to my jesteśmy waszą tradycyjną kulturą, bez nas byście byli zwyczajnym bydłem, to my was kurwa kochamy!...Czy tak, jak w Polsce: To my sprawiliśmy, że polskość nie zginęła podczas zaborów, to my podtrzymywaliśmy was na duchu w czasie okupacji, to my przenieśliśmy wartości patriotyczne przez mroczny czas komuny...Tak, tak..., a mnie tramwaj po łbie jeździ i radośnie dzwoni dzyń, dzyń, dzyń, dzyń dzyń!!!
Nie wierzę temu papieżowi, ma inny styl swojego panowania, ale cel jest i był zawsze ten sam. A ja już od dawna się na to nie nabieram, nie nabieram się na słówka i symbole. Tylko konkretne czyny mogą wzbudzić moje zaufanie i tego żądam. Ale nie chodzi mi o takie pokazówki, jak ten jeden przypadek wyrzucenia kardynała ze stanu kapłańskiego w USA, jako dowód wątpliwej dobrej woli. Bo skoro papież Franciszek sugeruje, że Jan Paweł wiedział o szalejącej w kościele pedofilii, a mimo to, jego poprzednik nadal pozostaje świętym, to znaczy, że nie ma dobrej woli, by coś naprawdę zmienić. I nie obchodzą mnie wątpliwości, czy aby na pewno papież Polak wiedział o skali tego zjawiska i świadomie je ukrywał. Przecież był geniuszem, mówił dwunastoma językami, był przywódcą katolickiego świata, prawdziwym, feudalnym królem trzymającym silną ręką berło władzy. Jeśli nie wiedział, to był tylko atrapą, pustą kukłą do odbierania ukłonów i na świętość nie zasługuje. Jeśli wiedział i nic z tym nie robił, nie zasługuje tym bardziej.
Niektórzy naiwnie wierzą, że w końcu przyszedł na papieski tron, ktoś zupełnie inny i pokładają po raz kolejny złudne nadzieje. A może on nie jest inny, tylko bardziej sprytny i przebiegły. Wie, że stare metody przestały już działać, trzeba więc wymyślić coś innego...A więc zachowuje się inaczej, stara się być bardziej zwyczajny i żyć bliżej ludzi. Ale to jest taka gra pozorów. Zupełnie tak, jak z „naszym” JPII..., który też przełamywał jakieś bariery, na przykład zaczął podróżować, spotykać się z ludźmi. Tylko tyle, że naiwnym jest sądzić, że intencje tych wszystkich hierarchów z papieżami na czele, służą jakiemuś ogólnemu dobru. I dziś, kiedy pokazują sceny, kiedy JPII głaszcze po głowach dzieci, to się już tylko rzygać chce, wiedząc, że dokładnie w tym samym czasie ukrywał pedofilię i przygarniał dając ochronę seksualnym przestępcom. Oni mają jedno, podstawowe zadanie: Utrzymać władzę nad światem, nie ważne ile to kosztuje zwykłego człowieka. Kiedyś walczyli mieczem, potem strachem, szantażem. A dziś, kiedy świat naprawdę zrobił się globalny, kiedy każde pierdnięcie księdza jest słyszane w drugim końcu kuli ziemskiej, czas na inne metody. Poza tym, część ludzkości zmądrzała, szkoda, że nie całość. Dlatego nie da się ukryć tego, co robili przez stulecia. Problem wykorzystywania seksualnego na różnych płaszczyznach, nie dotyczy tylko XX czy XXI wieku, to po prostu nieodłączna historia kościoła. No, to teraz się parafianina po rękach całuje, by nadal byli zamuleni i nie zauważyli tego, że w tym samym czasie, ktoś im trzyma rękę w kieszeni i przelicza drobne.
Mnie to wszystko niestety już nie zadowala. Mój szacunek zdobędzie ten papież, który ujawni wszystkie tajemnice Watykanu, otworzy archiwa, pokaże konta bankowe, pełne złota skarbce, sieci powiązań politycznych i mafijnych, oraz podzieli się z ludzkością ukrywanymi zdobyczami kultury, sztuki i nauki. A co się za tym kryje, rozwiąże ten biznes, którego od 2 tysięcy lat nie złamał żaden kryzys, żadna zaraza i żadna wojna...Aż by można pomyśleć, że naprawdę ich jakaś siła nadprzyrodzona chroni.., a to tylko niepohamowana pycha, żądza władzy i chciwość. Nawet komuniści mieli tyle honoru, by powiedzieć dość i sztandar wyprowadzić. Ale kogo ja tu o honor podejrzewam??? Wiem, że nie nadejdzie nigdy taki papież, który wystąpi na swoim złoconym balkonie i powie ludziom prawdę, że boga nie ma i nigdy nie było, a oni są tylko świetnymi złodziejami, którzy żerowali na naszej głupocie.
Przyjmijmy jednak taki optymistyczny scenariusz, że Franciszek naprawdę chciałby walczyć z pedofilami w kościele, że naprawdę się za to wszystko weźmie, jak należy... Nie zapominajmy jednak, że my żyjemy w Polsce, że my jesteśmy Polakami i będziemy własną piersią bronić do końca naszych świętych i naszego kościoła.
Ten ostatni tydzień dla nas Polaków okazał był niezwykle dramatyczny. Okazuje się, że wszędzie mogło dotrzeć światła, ale zawsze omija naszą Ojczyznę. Nawet Irlandczycy, najbardziej zatwardziały, chrześcijański kraj, w końcu się obudził. Nawet Hiszpania dostrzegła zło, jakie czynią księża. A nam jakiś roześmiany sprawozdawca z obrad w Watykanie ( nie wiem, kto to był, nie miałam czasu dokładnie śledzić), więc on nam opowiada, że papież Franciszek zwracał szczególną uwagę na zagrożenia dla młodzieży wynikające z korzystania z internetu... I jak tu można normalnie funkcjonować, wobec takich rewelacji. Człowiek ma ochotę napluć mu w twarz i przypomnieć, że nie chodzi o internet, lecz o gwałty na dzieciach dokonywane na zapleczach ołtarzy, tam, gdzie podobno w odległości kilku metrów, ciało Chrystusa przebywa w tabernakulum... Czy można bardziej znieważyć swego boga?
My tutaj oczekujemy pełni nadziei ( nie ja), że wreszcie papież podejmie jakieś kroki, choćby próby zapobiegania temu złu, a tymczasem w Polsce... Delegacje składają kwiaty pod pomnikiem eSBeka i pedofila. W tym samym czasie odprawia się mszę, w której biorą udział także politycy, za tę „świnię w sutannie”, a straż złożona z członków związków zawodowych pilnuje tego pomnika przez 24 godziny na dobę. Padają również oskarżenie w kierunku ofiar, że niby kłamią i że mają urojenia... Czasami aż się pragnie, by ten papież miał taką władzę, by kościół polski po prostu rozwiązał, jak kiedyś rozwiązano zakon krzyżacki...
A ja patrzę na to wszystko i nawet już nie jestem zła, jestem załamana i mam w oczach łzy. Bo wiem, że może się cały świat zmienić, wyleczyć, naprawić, ale mojemu krajowi nic nie pomoże. Jesteśmy dnem dna, nocą nocy, szambem szamba.
Jesteśmy ślepi i głusi, a nasza moralność jest płytka i pozbawiona refleksji. Zależy nam tylko na tym, by nasze brudy się za próg nie wylały, by na zewnątrz wyglądało, że jesteśmy tacy śliczni i tacy niewinni, kiedy już ofiarom nakażemy milczeć, a grzechy ukryjemy pod dywanem. Po wszystkim znowu wystarczy gorąco się pomodlić... i będzie można znowu zacząć żyć po bożemu.



sobota, 23 lutego 2019

Przez pomyłkę... ( Tekst z dnia 23 lutego 2019 roku)


No cóż...pomnik wrócił. A wydawało się nam po śmierci Pawła Adamowicza, że jest nas tak wielu. Nas normalnych, nas nowoczesnych, nas wolnych. Wydawało nam się, że jesteśmy tacy europejscy... A tu taka niespodzianka. Obywatele Gdańska potrzebowali kilka godzin, by okazać wdzięczność pedofilowi...
To była chwila prawdy, drodzy Polacy! To było nasze prawdziwe oblicze... Nie wiem, jak WY, ale ja jestem zawiedziona i załamana. W takich momentach zawsze się biję z myślami i jest mi po prostu wstyd przed samą sobą, że w XXI wieku w ogóle podejmuje takie tematy. Wstyd mi, że ludzkość, która przeszła ogromną drogę cywilizacyjną i kulturową, która zwalczyła straszne choroby, wytłumaczyła podstawy nauk ścisłych, zajrzała w głębiny oceanów, do wnętrz wulkanów i systematycznie odkrywa tajemnice kosmosu, ciągle opiera swoje życie na bajkach o bogu, który decyduje za nich i rządzi ich losem. Doprawdy, nie jestem tego w stanie zrozumieć z kilku powodów. Nie wiem, czym kieruje się człowiek, w swoim wiecznym dążeniu do posiadania nad sobą silniejszej istoty. Czy powoduje ludźmi strach przed odpowiedzialnością za własne decyzje, a może brak akceptacji dla pełnej wolności... Przez to zniewolenie religijne, umyka nam sprzed oczu wiele realnych problemów, które mogli byśmy rozwiązać, choćby wrzucając swój grosz do innego koszyczka.
Nikt z nas tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że wiara w opowiadane przez kościół bajki sprawia, że wszyscy utrzymujemy potężną, najpotężniejszą organizację o zasięgu ogólnoświatowym, która absolutnie nic nam nie daje w zamian poza złudzeniami. My tylko rzucamy pieniądz na tace, albo dajemy datki na kościelne organizację charytatywne, a każda parafia, każda organizacja tego typu, odprowadza haracz do Watykanu. Wcześniej były wojny krzyżowe, nastawione głównie na grabienie i dostarczanie Watykanowi łupów wojennych. Wszystko połączone oczywiście z trwającym przez dziesięciolecia ludobójstwem. O, w tej kwestii Hitler i Stalin, to po prostu pikuś. Na terenie Europy, gdzie nie można było prowadzić religijnych wojem, przejmowano co smaczniejsze majątki posądzając właścicieli o kontakty z diabłami, trollami lub o czary. Przez stulecia zbierano dziesięciny na chwałę kościoła. Przez te 2 tysiące lat zebrano majątek, którego nikt z nas nie jest sobie w stanie nawet wyobrazić. Mówi się, że gdyby kościół katolicki uwolnił swoje bogactwa, natychmiast zniknął by głód na Ziemi. Większość nawet dużych państw nie może nawet sobie pomarzyć o takim budżecie.
To są tylko takie drobne fakty. Pytanie jest tylko jedno: Do czego nam jest to wszystko potrzebne? Co my, jako ludzkość z tego mamy?
Ja sama zawsze czuję się zażenowana poruszając kolejny raz ten temat. Ale ponieważ ciągle się dzieje to, co się dzieje, a w tej chwili w Polsce dzieje się dwa razy bardziej, niż kiedykolwiek, to po prostu trudno jest milczeć.
Zacznę może od tego nieszczęsnego święta uchwalonego na okazję rocznicy poddania Polski w papieską niewolę. Macie racje, niech to będzie kolejne państwowe święto. Czcijcie je, jak czcicie większość nieszczęść, które spotkały naszą Ojczyznę. Jak czcicie Powstanie Warszawskie, wybuch II wojny światowej czy zabory. Pamiętajcie tylko, że ze wszystkich tragedii, które zafundowała nam historia, ta jest najtragiczniejsza i najbardziej pozbawiona sensu.
Smutne jest tylko to, że nie tylko PISdy popierają takie pomysły. Schetyna klepnie każdą ustawę, która choćby minimalnie sprzyja kościołowi. Pod tym względem jest nieuleczalnym dinozaurem, któremu ciągle mu się wydaje, że bez kościoła nie wygra wyborów.
Wszystko to dzieje się na tle skandali pedofilskich, oraz wielu innych moralnych wpadek polskiego kleru, oraz w obliczu gangsterskiego działania toruńskiej korporacji. I w takim momencie politycy zachowują się, jakby przylecieli z Marsa i żyli w zupełnie innej rzeczywistości. Chcą nas uszczęśliwiać obchodami chrztu, czyli poddania się obcemu państwu, albo czcić pierwszą pielgrzymkę nie do końca świętego papieża. Opanujcie się ludzie i otwórzcie oczy. To naprawdę nie jest dobry moment na takie wygłupy. Mało mamy tych niby kościelnych świat, które są traktowane, jako państwowe?
Wobec tego wszystkiego, co dziś wiemy o historii kościoła, a także wobec jego ogromnych win, dla wszystkich było by lepiej, by przynajmniej milczeli, skoro rozum im nie podsuwa niczego mądrego.
Czasem informacje z życia kościoła katolickiego przysłaniają wszystkie wiadomości ze świata. Nie mówi się o wojnach, trzęsieniach ziemi, głodzie i rozwiązywaniu problemów.
Wiele osób mnie pyta o moje zdanie na temat partii Wiosna, właśnie w tym kontekście odłączenia państwa od kościoła. Spójrzcie na wydarzenia z ostatniego tygodnia, i sami sobie odpowiedzcie na to pytanie. Czy Polska jest gotowa na takie reformy? Zachwycamy się symbolicznymi gestami papieża Franciszka, zwołaniem jakiegoś spędu biskupów, by pogadać o problemach pedofilii. A o czym tu gadać...? Jak zamieść pod dywan wszystkie przypadki i odzyskać twarz? Przecież nie o naprawienie krzywd tu chodzi. Gdyby którykolwiek papież chciał naprawdę wyjść poza sferę symbolicznych gestów, wyrzucał by każdego klechę ze stanu kapłańskiego za każde takie przestępstwo, niezależnie od rangi i stanowiska. A przede wszystkim zgłaszał by sprawę do prokuratury i oddawał winnych pod świeckie sądy. Nie budował by ośrodków dla księży, którzy podpadli społeczeństwu, w których mogli by gniew ludzki przeczekać i liczyć na zapomnienie. Niestety nie widzę takiej woli ani ze strony papieża, ani ze strony biskupów. Patrzyłam na to zgromadzenie podstarzałych hierarchów z całego świta i dręczyła mnie tylko jedna myśl: Ilu wśród nich jest pedofilii, którzy po prostu nie zostali zdemaskowani?...
Przykro mi, ale już im po prostu nie wierzę. Nie wierzę w dobre intencje i w to, że sami zrobią ze sobą porządek, skoro od stuleci robili to wszystko i krył jeden drugiego. Nie potrzeba nam symbolicznych gestów, lecz zdecydowanego działania. Wiemy, że nie możemy na nie liczyć, bo skala zła jest w tej instytucji tak przeogromna, że kościół nie wytrzymał by próby prawdy.
Ale, czy my tej prawdy potrzebujemy? Czy nam na niej zależy, skoro przez kilka miesięcy nie jesteśmy w stanie usunąć pomnika pedofila? I tak naprawdę publicznie nikt nie ma odwagi pochwalić trzech odważnych ludzi, którzy narażając się na karę, przewrócili pomnik. Wszyscy się od nich odcinają, a dla mnie to są bohaterowie. Przede wszystkim dlatego, że doskonale zorganizowali akcję, tak, by nikt im w połowie nie przerwał. Po drugie, zrobili wszystko z klasa, by pomnika nawet nie zarysować, więc nikt im nie może zarzucić wandalizmu. I po trzecie, wreszcie jakieś działanie, zamiast paplaniny i spacerów ze zniczami. To już druga dobra akcja nieposłuszeństwa, pierwszą było zakładanie koszulek na pomniki. Brawo dla nich! Takich ludzi nam potrzeba!
Niestety, pomimo jasnej informacji dla wszelkiego rodzaju decydentów, władza nie zrozumiała, że sobie tego człowieka na pomniku nie życzymy. Jeśli się tak bardzo kulturalny protest nie podoba, to następnym razem trzeba przyjść z granatem. Może, jak szacownemu wizerunkowi granat jaja urwie, to da to niektórym do myślenia.
Ja rozumiem, że można być przeciwnikiem zemsty na pomniku, ale tę sytuację należy także zrozumieć, jako symbol. Sprawa jest oczywiście trudna, bo osoba z pomnika nie żyje, a umarłemu trudno wytoczyć proces, osadzić i udowodnić winę. W świetle prawa Jankowski zawsze pozostanie niewinnym, jak w godzinie śmierci. Ale to nie znaczy, że nie wolno nam dokonać oceny moralnej w obliczu takiej lawiny świadectw pokrzywdzonych.
A tu nie ma żadnego współczucia dla ofiar, tylko banda oburzonych fundatorów pomnika. Nie wiadomo, czy to banda zboków przyszła bronic swojego, czy to po prostu ludzie totalnie pozbawieni wrażliwości i zaślepieni wiarą. To dlatego zawsze twierdzę i będę się tego trzymać, że wierząc w jakiegokolwiek boga, nie można być do końca dobrym człowiekiem. Religijność bowiem sprawia, że nasz mózg jest chory. Wiara w boga poraża nam wszystkie zmysły, inaczej widzimy świat, inaczej słyszymy przyrodę, podnieca nas zapach kadzidła i tylko w jego obecności czujemy się bezpiecznie, a na nasze stosunki z ludźmi wpływa obraz boga, którego zawsze musimy kochać bardziej, niż kogokolwiek...
Najbardziej jednak żałosny popis dał szef związku zawodowego, którego nazwy z szacunku dla tej nazwy nie wymienię opisując tego człowieka. Ośmieszył się składając wieniec pod pustym cokołem. I to też jest w jakimś sensie symboliczne. Wkurzył mnie bardzo, wykrzykując, że pomnik Jankowskiego tu był i będzie...A skąd taka pewność, panie Duda „drugi” ? Kim pan jest, żeby o tym decydować? Kiedy słyszę takiego zapyziałego dupka, który jest nikim, a mu się wydaje, że jest kimś ważnym, to mam nieodpartą ochotę udowodnić mu, że...nie panie nikt! Tego pomnika tu nie będzie! I mam nadzieje, że kiedy wróci sprawiedliwość i zacznie się nowa era prawdy, to nie starczy magazynów w muzeach, by pomieścić wszystkie pomniki, które postawiliśmy przez pomyłkę.



Niepotrzebne skreślić czyli " Już nigdy nie zagłosuję na Tuska" (Tekst z dnia 18 kwietnia 2026roku)

 Przeczytałam dziś taki post, o niedotrzymywaniu obietnic przez Donalda Tuska w sprawie, mówiąc krótko, związków partnerskich i wyroku TSUE ...