czwartek, 1 lutego 2018

Gwałt na mózgu. ( Teks z dnia 1 lutego 2018 roku. )

Drodzy Państwo. Na początek podziękowania. Podziękowania za to, że tak licznie odwiedziliście mojego bloga, ale nie w liczbach i w statystykach jest waga problemu. Przede wszystkim dziękuje, za mądre i merytoryczne komentarze. Żaden z nich nie zaczynał się od słów: ty stara lewacka kurwo..., a tego się właśnie spodziewałam w tej tematyce. Wczoraj do drugiej w nocy, czytałam wszystko, co napisaliście i jestem bardzo tymi komentarzami podbudowana. Cieszę się, że zrozumieliście, że w całej tej sytuacji nie chodzi wcale o Żydów, o ich wizję holokaustu, lecz wyłącznie o nas.
Obiektywnie powiem tyle. To nie jest przypadek, że o fakty z czasów II wojny kłócą się właśnie te dwa narody, polski i żydowski. Ich wzajemny lament świadczy tylko o tym, że jeden i drugi ma nieczyste sumienie. Nie chcę tu dokonywać oceny. Nie chcę mówić, kto był winien większej zbrodni. Uważam, że nie mam do tego prawa. Tylko człowiek żyjący w tamtych ekstremalnych czasach, ma prawo oceniać innych. Ja jednak apeluję o jedno. Apeluję do tych, którzy przejmą władzę po PISie ( bo po PISie nie spodziewam się aż tak głębokiej refleksji.) Drodzy politycy, skoro już podjęliście się trudnego problemu dekomunizacji, to my, jako naród bardzo prosimy, byście także zajęli się problemem dehitleryzacji Polski.
Wiem, właśnie mi korektor na czerwono zaznaczył, że takie słowo w języku polskim nie istnieje ale my się bardzo domagamy takiego ruchu ze strony tych, którzy przejmą władzę po PISie.
Do tej pory nasze grzechy w czasie II wojny światowej uważaliśmy za margines marginesów. Rzecz nie warta naszej uwagi i posypywania głowy popiołem. Ale puszka Pandory, którą PIS otworzył sprawiła, że w przekazach medialnych słyszymy, nie o jednostkowych przypadkach, lecz o tysiącach, lub setkach tysięcy szmalcowników i oprawców Żydów. Ktoś w komentarzach mnie zapytał o te statystyki, bym je przedstawiła. Niestety, nikt do tej pory nie zrobił uczciwego rachunku sumienia. Oczekuję więc od opozycji, która, jak mam nadzieję, przejmie w najbliższym czasie władze, jak najbardziej przybliżonego rachunki tych krzywd wyrządzonych Żydom przez Polaków i odwrotnie. Ujawnijmy to! Odczarujmy! Przestańmy każdy, pojedynczy przypadek składać na karki nas wszystkich. Może, jestem tego pewna, że po policzeniu tych naszych grzechów, okaże się, że wcale nie są one tak wielkie, że jest to może jeden mały procent ludzi, którzy zachowali się niegodnie. Dopóki tego nie zrobimy, te nasze małe grzeszki będą się zawsze kładły cieniem na wizerunku całego narodu. Nie uciekniemy przed tym, nie uda nam się tego zakłamać żadnymi ustawami. Po prostu, jedyne, co możemy zrobić, to stawić temu czoła.
Ja jednak chciałabym zwrócić uwagę na zupełnie inny aspekt całej tej sprawy.
W czasach słusznie minionych były takie przypadki, kiedy odgórny nakaz mówił nam co mamy myśleć. Pamiętacie? Nasza przyjaźń z bohaterskim narodem Związku Radzieckiego miała, o ile z góry narzucona, trwać po wsze czasy... Nie pamiętam, czy ta przyjaźń byłą przyjęta przez ówczesny Sejm w formie ustawy, ale była obowiązującym powszechnie prawem.
Każdy sobie w domu myślał, co chciał, ale publicznie musiał linię przyjaźni polsko /radzieckiej popierać.
W normalnym, cywilizowanym świecie, nikt nam nie może narzucić ustawą, co mamy myśleć. Nowelizacja ustawy o IPN, jest takim niespotykanym w świecie precedensem, który zabrania myśleć według swojej wiedzy. Musimy powtarzać to, co ustawa zakłada, w przeciwnym razie podlegać będzie karze. To jest gwałt na naszych mózgach i prowadzi w bardzo niebezpieczną stronę. Za chwilę, parlament zdominowany prze PIS uchwali, że nie wolno obrażać byłego świętej pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że nie wolno mówić prawdy o jego prezydenturze ( ja już siedzę). Potem, okaże się, że mówienie źle o jego małżonce lub córce, jest bezczeszczeniem jego imienia i krąg ludzi, którym się zamyka usta się poszerzy. A w końcu dojdzie do sytuacji, w której krytykowanie brata bliźniaka będzie też kalać pamięć o świętej pamięci prezydencie...no w tym momencie nasze szacowne grono siedzących w ciupie za wykroczenia przeciwko dobremu imieniu (Polski) władzy się powiększa...
Drodzy Państwo. Za chwile, na wiosnę, podkomisja smoleńska ma ogłosić ostateczny raport. Możemy się spodziewać, że zdominowany przez PIS Parlament ustawą przyjmie kłamstwa podkomisji Macierewicza za jedyną prawdę, a wszelkie próby jej podważania za działania przeciwko państwu polskiemu.
To wszystko się może zdarzyć, jeśli pozwolimy, by władza ustawami narzucała nam poglądy. Za chwile, będziemy mieli tylko jedną słuszną partię, tylko jedną słuszną religię, i tylko jedną prawdziwą, choć sfałszowana historię.
Od dwóch lat o tym mówimy. Dwa lata ostrzegamy...
Widzimy, jak PIS krok po kroku zmierza prostą drogo do tego by nas zgwałcić, moralnie, intelektualnie i i kulturowo. A Wy, drodzy dorośli Polacy milczycie, bo WAM się zdaje, że się obronicie. Wy, może tak, ale Wasze dzieci, żyjące w świecie kłamstw już nie! I mówi WAM to ktoś, kto wychował się w świecie złudniej rzeczywistości komuny i kto ciągle prowadzi wewnętrzna walkę, by powrócić na łono normalności. Mogę tylko uniżenie prosić. Byście WY, dla chwilowego ekonomicznego zaspokojenia, nie robili tego własnym dzieciom.
Drodzy Państwo... wracając do tematu Żydów, holokaustu, co w końcowym efekcie i tak staje się tematem zastępczym... Wielu z WASD, w bardzo konstruktywny sposób tłumaczyło mi wczoraj, że i Żydzi nie są bez winy wobec Polaków. Pokazywaliście mi także, że to wśród Polaków jest najwięcej sprawiedliwych wśród narodów świata. Tak, liczę na to, że ujawniając złą prawdę porównamy ją z tą dobrą, by złapać prawdziwą perspektywę.
Drodzy Państwo. Ja w sobotę oglądałam ( za dużo powiedziane, bo raczej w przelocie podczas prac domowych) program w TVN 24 pt: Xsiegarnia. Tam były jakieś wspomnienia dziewczyny, nastolatki, którą w czasie wojny uratowała polska rodzina. Ona w swych wspomnieniach opisuje, że podczas całej wojny tylko 3 razy opuściła piwnicę, w której była ukrywana... Trzy razy miała usuwaną ciążę, bo jej wybawca regularnie ją gwałcił.
Mówicie Państwo, że nie zamierzacie się wstydzić za to, czego żeście osobiście nie zrobili. Ja też zawsze miałam podobne zdanie, że ważne jest to, co ja robię, a jakiś dziadek z Wermachtu, to nie jest mój wybór. Niestety, kiedy słyszałam o losach tej dziewczyny, po prostu się wstydziłam, bo próbowałam zrozumieć to, co ona czuła. No cóż, facet, Polak ją uratował, ale był też jej oprawcą. Może nawet dostał order, śprawiedliwy wśród narodów świata. Drodzy Państwo, pamiętajmy o jednym, Statystyki to jedno, ale w tych statystykach kryją się dramaty poszczególnych ludzi, Polaków, którzy płacili najwyższą cenę za pomaganie Żydom i Żydów, którzy czasami płacili najwyższą cenę za życie...
Nie oceniajmy. Po prostu doprowadźmy sprawę do końca. Dowiedzmy się, jak była skala naszych win. Przeprośmy, dokonajmy zadośćuczynienia. Skoro już PIS tę puszkę gówna otworzył, nie mamy innego wyjścia, jak przyjąć do wiadomości, że w czasach ostatecznych, także wśród nas byli ludzie, którzy byli po prostu słabi lub nikczemni.

Prawda ma moc, moc oczyszczania. Trzeba tylko umieć z niej skorzystać.
  

środa, 31 stycznia 2018

Wstyd, którego się już nie da wymazać. ( Tekst z dnia 31 stycznia 2018 roku.)


Kiedy mój ojciec opowiadał mi, jak podczas wyzwalania Polski spod niemieckiej okupacji, polscy partyzanci strzelali w plecy Armii Polskiej idącej z Armią Radziecką, byłam naprawdę zbulwersowana. Nie rozumiałam, jak to możliwe, i dlaczego Polak Polakowi strzelał w plecy. Przecież walczyli z tym samym wrogiem... Kiedy moja babcia opowiadała mi, jak polskie kobiety zabierały koce, którymi Niemki uciekające przed Armią Radziecka okrywały niemowlęta, bolało mnie to do szpiku kości. Bo co nam były winne te małe dzieci, które nie rozumiały polityki i wojny? Wstydziłam się tego, ale wychowana w komunistycznej Polsce, byłam pewna, że to były przypadki wyjątkowe i jednostkowe. Nas, młodych ludzi, wychowanych w systemie słusznie minionym, uczono o bohaterstwie swojego narodu, o jego niezwykłej sile fizycznej i moralnej. Wystarczy pooglądać sobie Czterech pancernych czy Klossa, ale także takie filmy, jak Akcja pod Arsenałem, czy Zamach, albo np. Kanał albo Godzina W. System komunistyczny bardzo gloryfikował polskich bohaterów. Byliśmy naprawdę dumni ze swego narodu. To my, jak tych trzystu Spartan broniących swego imperium...my na Westerplatte, my na poczcie gdańskiej, my w powstaniu warszawskim, my na Monte Cassino, etc, etc...
Oczywiście dochodziły nas słuchy, że byli wśród nas Polacy zdrajcy, Polacy kolaboranci, ale uważaliśmy ich za zgniłe jednostki nie warte wspomnień.
Ja też w to wierzyłam. Wierzyłam, że Jedwabne, o ile jest niechlubną kartą w naszych dziejach, o tyle jest przypadkiem jednostkowym. Było to złe, lecz wyjątkowe i nie stanowiło nawet ułamka reguły, według której zachowywaliśmy się, jako naród, przyzwoicie.
Dopiero ustawa PIS, która chciałaby nakazywać wszystkim mówić o Polsce wyłącznie dobrze, ukazała nam jądro problemu. Konflikt z Izraelem sprawił, że wszyscy sięgamy do niechlubnych statystyk i okazuje się, że te przypadki współpracy Polaków z reżimem hitlerowskim w celu eliminacji Żydów, to nie były jakieś skrajne, jednostkowe przypadki. Statystyki mówią o tysiącach Żydów wydanych hitlerowcom przez Polaków, a jeszcze większa jest liczba tych, którzy przejmowali dobra materialne po Żydach, którzy zostali zabrani do obozów koncentracyjnych. Dla mnie, Polki wychowanej dumnie w czasach komunizmu jest to prawdziwy szok. Nie wiem, czy mam mieć żal, czy mam być wdzięczna rządom PIS, za to, że ta prawda o moim narodzie wyszła na jaw. Odczuwam wstyd, wstyd, którego nie jestem w stanie pohamować. I taka mi do głowy przychodzi refleksja...Tak, to nie my zbudowaliśmy obozy śmierci, nie my wymyśliliśmy komory gazowe, ale ilu ludzi trafiło tam dzięki naszym rodakom, dzięki ich chciwości i zawiści...? Może jednak, ta jedna cegła w obozach koncentracyjnych jest nasza, polska???
Wojna była dawno temu. Powoli wymierają ludzie, którzy ją pamiętają. Większość z nich pogodziła się z tym, że oprócz bohaterów we wszystkich narodach byli ludzie gotowi ze strachu na czyny niegodne istoty ludzkiej. Gdyby nie PIS, wszyscy byśmy o tym zapomnieli, żyli byśmy dniem dzisiejszym, pozostawiając przeszłość do oceny historykom.
Ale niestety, trafiły nam się rządy, które próbują na nowo napisać historię i mają problem z pogodzeniem się z prawdą. Rozpętali wojnę, która niczego dobrego dla Polski nie przyniesie. Media całego świata. Od Kanady po Australię, piszą dziś o wydarzeniach z tamtych czasów. Francja, która w czasie wojny utrzymywała z Niemcami szorstka przyjaźń, Norwegia , która kolaborowała z faszystami zupełnie jawnie. Wszystkie te kraje już dawno rozliczyły się z przeszłością. Dziś piszą o polskich zdrajcach. Sami nie wpadli na ten temat. To PIS im go podsunął.
Młodzi ludzie, pokolenia powojenne i dalekie od tej tematyki, dziś szukają w internecie nieznanego im do tej pory słowa szmalcownik i czytają, że to był Polak, który okradł Żydów zabieranych do obozu.
Gratulacje PISie, jeśli do tej pory, ktoś nie wiedział, kto to jest folksdojcz i szmalcownik i co to są polskie obozy śmieci, to dziś już kurwa wie. Wszystko dzięki wam.
Zawsze uważałam, że prawda jest najważniejsza. Żyłam 50 lat w przekonaniu, że jesteśmy wspaniałym, bohaterskim narodem i byłabym szczęśliwa hodując ten obraz w swoim sercu. Niestety, PIS to zniszczył. Doprowadził do sytuacji, kiedy musiałam zasięgnąć języka w statystykach historycznych i dowiedzieć się, jak wielka była skala polskich grzechów wobec własnego narodu pochodzenia Żydowskiego.
Wstydzę się, wstydzę się być Polską coraz bardziej. Okazuje się, że nic w tym kraju nie dzieje się przypadkiem. Nie ma już sensu usprawiedliwiać Polaków, którzy, niby z biedy, wzięli 500+ i za ten program sprzedali wolność i demokrację. Okazuje się, że wielu Polaków ma naturę Judasza, że nic się dla nich nie liczy, tylko własny zysk, że patriotyczne hasła są tylko parasolką, która ma ten brud nikczemności ukryć. My już nie mamy twarzy, my Polacy, mamy już tylko gębę, którą nasza własna dyplomacja nam przyprawia.
Smutek, smutek tego Polaka lewaka wychowanego w czasach komuny, pełnego honoru i frazesów o bohaterstwie swojego narodu. Coś, co hodujemy w sercach od dzieciństwa, a co powoli jest nam odbierane. To jest chyba nasza największa porażka. PIS odkrywa nam mroczną prawdę o naszych prawdziwych dziejach. Robi to i może powinniśmy być za to wdzięczni. A może wolelibyśmy się łudzić, że jesteśmy Chrystusem narodów...
Nie wiem, nie ma wyrobionego zdania. Próbuję na siłę podnieść sobie samoocenę, wmawiając, że ja jestem inna, że nikt z moje rodziny tak się nie zachowywał. Ale czy to coś zmienia? Każdy, spotkany przeze mnie Polak, może być dziś potomkiem folksdojcza albo szmalcownika.
Tak to widzi świat i nawet te występy antysemitów i faszystów obchodzących urodziny Hitlera stają przed nami dziś w innym świetle. Moja biedna Ojczyzna, kraj z obrzydliwą przeszłością, i teraźniejszością nie dającą szansy na świetlaną przyszłość. Czy to jest jakieś przekleństwo, że urodziliśmy się Polakami?W kraju, w którym jednostki wykazały się niezwykłymi wyczynami i heroizmem, ale ich zasługi giną w czarnym blasku polityków, którzy potrafią uwydatnić tylko najgorsze cechy swojego narodu. Dziękujemy ci PISie za tę darmową reklamę, która obiegła cały świat...

To jakiś obłęd jest, to jakieś szaleństwo, którego nie pojmuję. Czasami chciała bym zasnąć, by tego już nie słuchać. Ale trwam... jak żywy obraz tego, że nie jesteśmy tacy, jak nas wszyscy widzą. Ja Polak, ja Europejczyk, ja demokrata i humanista, miłośnik przyrody i uczciwy człowiek. Nie folksdojcz, nie homofob, nie rasista nie, faszysta, nie szmalcownik...  
 Wiem, zaraz będzie wiele hejtu na temat tego, że ja bronię Żydów. To jest oczywiście zupełnie oddzielny temat. Ale nie o nich tu naprawdę chodzi, lecz o nas. O to, kim naprawdę jesteśmy.


wtorek, 30 stycznia 2018

Ja, jako kurwa prezydent... ( tekst z dnia 30 stycznia 2018 roku. )

Drodzy Państwo. Nie będę już pisać o Tomku Mackiewiczu...chociaż, jeśli ktoś myślał, że ta sprawa nie ma nic wspólnego z polityką, to się srodze pomylił. Wystarczy przeczytać artykuł / wywiad z jego siostrą. Ja, wcale nie zajęła bym się może tą sprawą, gdybym nie usłyszała w TVN 24, że ambasada, z powodu braku procedur, odmówiła gwarancji finansowych dla akcji ratowniczej. Mnie to po prostu wkurzyło do kości i wzruszyła rozpacz rodziny Pana Tomka.
Ale, jak zwykle, ta władza zawiodła, a ja ze swojej strony, mogę tylko wyrazić radość z faktu, że Tomasz Mackiewicz zdobył tę górę, która byłą jego obsesją, bo było by po protu smutne, gdyby umarł niezaspokojony i niespełniony. Może to był jego życiowy cel, może odszedł, bo zrobił, co do niego należało... Nie nam to oceniać i nie nam go osądzać. Ja, jako osoba, która nie jest w stanie nawet pojechać metrem bez biletu, bo jestem zbyt wielkim tchórzem, (nie, nie jest to kwestia jakiejś zasady moralnej lecz zwykłe tchórzostwo ), mogę co najwyżej w pas się pokłonić ludziom, którzy są w stanie podjąć takie wyzwania, których ja nie rozumiem, ale godzę się z ich wyborem. A więc, wielki pokłon, dla Tomka, dla Eli i wszystkich ratowników, którzy podjęli trudną akcję ratowniczą. Jesteście niezwykłymi ludźmi. My, zwyklaki nie dorastamy wam do pięt.
A teraz wracając do polityki...
No właśnie. Wcale nie mam ochoty do niej wracać, bo powiem WAM , że już rzygam tą ciągłą walką o dobre imię Polski. Nasz obecny rząd zniechęcił do siebie wszystkich najbliższych sąsiadów, a teraz zatacza szersze kręgi. I wcale mnie nie dziwi, że w końcowym efekcie padło właśnie na Żydów. Od lat to obserwuję, tę zbiorowa histerię na temat przypadkowego używania w przekazach politycznych lub medialnych określenia polskie obozy koncentracyjne. Jest dla mnie jasne, że planetę Ziemia nie zamieszkuje banda idiotów i każdy, kto kiedykolwiek słyszał o II wojnie światowej, doskonale wie, kto ją wywołał i czyje te obozy śmierci były. Określenie ich, jako polskie, jest zwyczajnym skrótem myślowym, który ma oznaczać tylko tyle , że znajdowały się na terenie Polski i osoby używające tego typu określeń rzadko mają w zamiarze obrażanie niezwykle wrażliwego narodu polskiego.
Tym bardziej jest dla mnie żenujące wieczne mówienie o tych niedomówieniach. Rząd PISu, zaczyna się zachowywać, jak kurwa, która po 10 latach pracy na ulicy próbuje uzyskać certyfikat na dziewictwo.
Wojna to trudny czas. Podczas II wojny światowej wiele narodów kolaborowało z wrogiem, a jeśli nawet nie, to nie bardzo z nim walczyło. Nie chodzi tylko o te kraje, które jawnie popierały Hitlera, ale np. Francja żyła z nim w szorstkiej przyjaźni. To brzydko, chociaż z drugiej strony, uratowano w ten sposób wiele istnień ludzkich. Pomimo tych grzechów, większość narodów zostawiła wszystko w przeszłości. Tylko my i Żydzi wałkujemy te tematy do dzisiaj. I jak na moje oko, to może świadczyć tylko o tym , że to właśnie te dwa narody mają nie do końca czyste sumienia.
Świat żyje dniem dzisiejszym, o ciemnych, złych czasach wojny chce zapomnieć. Tylko my z jakiegoś powodu rozdrapujemy ciągle stare rany. Nie mamy odwagi zmierzyć się z prawdą. Nawet Rosja w końcu przyznała, że Katyń to była ich robota. Tylko my nie jesteśmy się w stanie pogodzić, że w naszych szeregach byli także źli Polacy. Nie rozumiemy, że taki rachunek sumienia, powiedzenia bolesnej prawdy, oczyścił by nasze serca, i wzbudził szacunek na całym świecie. Nie były by potrzebne jakieś ustawy całkowicie pozbawione sensu, które mają całemu światu udowodnić, że nie jesteśmy wielbłądem. Nie jesteśmy, byliśmy ofiarami faszyzmu. Chociaż tak, jak w każdym społeczeństwie znalazły się osoby nikczemne. Tymczasem swoimi działaniami, rząd polski rozdmuchuje niepotrzebnie ten temat, zmusza świat do szukania prawdy i do uwypuklenia tych skrajnych postaw. Do tego wszystkiego, jako sos do głównego dania, podajemy współczesne ruchy antysemickie i takie same opinie polityków. I to się zaczyna ludziom na świecie łączyć w całość. Nasz przedwojenny antysemityzm, nasze małe grzeszki w czasie wojny, rok 68 i nasze pieśni nazistowskie śpiewane wśród nacjonalistów. To wszystko łączy się w dość obrzydliwy obraz Polaka i żadna ustawa tego nie zmieni, bo opinii publicznej nie kształtuje się ustawami.
Od początku widzę, że to teatralne i ceremonialne wstawanie Polaków z kolan, nam tylko szkodzi, sprawia, że leżymy na twarzy i kwiczymy. Niestety, nasz wizerunek zepsuł się przez ostatnie 2 lata i uwypuklił nasze wady. Pokazał nas, jako niedouków, antydemokratów, ludzi pełnych kompleksów i fobii. To nam właśnie zrobiły rządy PISu i nieudolna dyplomacja.
I właściwie na tym bym mogła zakończyć...i dotrzymać słowa, że nie będę już wspominać o niepolitycznym temacie Himalajów.
Zawsze chce mi się śmiać z ludzi, którzy usiłują żyć we własnym świecie i..., jak to dumnie twierdzą, nie interesują się polityka. Ale polityka w dzisiejszych czasach, to niestety wszystko, od papieru toaletowego po kawior.
Właśnie, jakby w odbiciu do tej afery między Polska a Izraelem zobaczyłam w telewizji przegląd światowej prasy. Tam się nikt tym debilnym konfliktem nie zajmuje. We wszystkich mediach mówi się tylko o jednym, o bohaterskim, ponadludzkim, niezwykle heroicznym wyczynie polskich wspinaczy, którzy z narażenie własnego życia uratowali francuską alpinistkę... Nie, nie pytali jej o kolor skóry, ani o to, czy potrafi posługiwać się nożem i widelcem. Potraktowali ja, jak człowieka po prostu...
No cóż panowie politycy, nie potrzeba uchwalać idiotycznych ustaw. Nie potrzeba wyjść i mówić, ja, jako prezydent...( a jako człowiek chuju, co byś powiedział... ), nie potrzeba wstawać z kolan i pchać się na salony dla podniesienia pozycji swego kraju. Tych czterech facetów, którzy są na ustach całego świata, zrobiło dla wizerunku Polski znacznie więcej, niż wy, przez ostatnie dwa lata. To oni sprawili, że Polska ma dziś wspaniałą, bohaterską i przede wszystkim ludzką twarz! Uczcie się, bo nie po ustawach i nie po gadaniu, lecz po czynach poznaję się ducha narodu.
To smutne, że to właśnie politycy PISu kształtują dziś obraz Polaka, kłótliwego, zakompleksionego debila, który nie widzi dalej własnego nosa. Są oni plamą na obrazie tych wszystkich ludzi, którzy w dziejach historii zapisali się złotymi literami i tych współczesnych: ratujących ludzi spod gruzowisk po trzęsieniach ziemi, wyruszającymi z akcjami humanitarnymi do Afryki i Azji.

Bohaterom niech będzie dana wieczna chwała, a rządom PISu prędzej, czy później powiemy dość. I odzyskamy twarz i odzyskamy nasze dobre imię.

 

niedziela, 28 stycznia 2018

Cała prasa opisuje dramat polskiego "zdobywcy gór".... a obok Polska ZDYCHA... ( Tekst z dnia 28 stycznia 2018 roku.)

Drogi mój Przyjacielu, myślę, że mogę tak mówić. Od lat walczymy o tę zdychającą Polskę i w kwestiach politycznych zgadzamy się w 99%. Mam więc nadzieje, że tego listu nie potraktujesz, jako personalny atak, lecz jako próbę nawiązania dialogu...
Wszystko zależy od tego, co dla kogoś oznacza Polaka...Bo dla mnie wiadomość o zaniechaniu akcji ratowniczej, była momentem, kiedy Polska na chwile umarłą.
Takie wydarzenia są swego rodzaju papierkiem lakmusowym, który obnaża nas aż do kości. Nie wiem, co rozumiesz, pod pojęciem Polska. Może dla Ciebie jest to tylko sfera polityki. To było by smutne. Polaka, to nie tylko odpowiednia ilość kilometrów kwadratowych ogrodzonych wirtualną granicą, to nie tylko bliska naszemu sercu przyroda, historia, zabytki i zbiór naszych indywidualnych wspomnień. Polską jesteśmy MY!!! Ziemia bez narodu nic nie jest warta! A naród to powinien być taki tim, gdzie jeden odpowiada za wszystkich i wszyscy za jednego. Czasami jest to w obrębie jednego narodu, a czasami ta solidarność powinna obejmować cały rodzaj ludzki. Tak łatwo ogrzewamy się w energii różnych nieszczęść. Tak łatwo zmieniamy nasze zdjęcia profilowe, zdobiąc je flagami Francji lub Anglii po zamachach terrorystycznych. A teraz co, czy blask tego nieszczęścia jest zbyt słaby, by się przy nim ogrzać?
Nie, ja mówię nie! Ja dzisiaj jestem Tomkiem Mackiewiczem, zmarzniętym, człowiekiem gdzieś na szczycie morderczej góry, która kocham, czekającym na pomoc. Jeśli tego nie rozumiesz, to znaczy, że nie rozumiesz niczego. Nie rozumiesz, że śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, ponieważ jestem zjednoczony z ludzkością...Przeto nigdy nie pytaj komu bije dzwon...
Wielokrotnie rozmawialiśmy o naszych politycznych wrogach, o tym, że ich nie lubimy, nie szanujemy, że chcieli byśmy by zostali ukarani więzieniem. Ale ja mam taką naturę, że gdyby tam, na tej górze czekał na pomoc Jarosław Kaczyński, a ja miała bym taką moc i umiejętności, to też bym go ratowała..., żeby, kurwa pierdolony kot za nim nie tęsknił. Taka już jestem! I nie zamieniam się zmienić. Piszesz, że zajmujemy się jednym człowiekiem i że to jest temat zastępczy, a tymczasem Polska zdycha. Ale dla mnie dzisiaj to Tomek, jest Polską, bo kto ma być? Jaki bałwan, Jaki nieuk, występujący w programie, Kawa na ławę? A con dobrego wniósł do naszego życia, by marnować na niego niedzielę? Czy mam się rozczulać nad Kaczyńskim omawiającym za zamkniętymi drzwiami i w tajemnicy przed obywatelami losu Polski z jakimś amerykańskim chujem?
Dziś moja wiara w to, że możemy coś w Polsce zmienić spadła po prostu do zera. To pole pod nazwą Polska trzeba by zaorać, odkazić i posiać nowe ziarno... Bo z ludźmi jest jak z milionem dolarów, który składa się z drobnych centów. Tak nasze człowieczeństwo składa się z naszych indywidualnych mentalności. Jeśli nie umiemy pochylić się nad losem jednego człowieka, nie wierzę, że jesteśmy w stanie zmienić losy narodu. Niektórzy, mimo tego, że obiektywnie myślą praworządnie i humanitarnie, że się zarzekają, iż katolska nienawiść nie ma na nich wpływu, że już są od niej wolni, gdzieś głęboko w sercu ciągle przechowują potwora obojętności, który nimi rządzi.

Ale się nie martwcie. Zastępczy temat Tomka Mackiewicza zniknie jutro z czołówek, akcja ratownicza odwołana. Będziecie się mogli spokojnie zając polityką, która nie ma niczyjej zrozpaczonej twarzy. A ja nie będę już o tym pisać, bo trzeba pozwolić odpocząć rodzinie, bo wbrew powszechnym poglądom, w tragedii i tak zawsze jesteśmy samotni, choćby było wokół nas tysiące ludzi. 


sobota, 27 stycznia 2018

Jeśli słowo człowiek WAS nie obraża... ( Tekst z dnia 27 stycznia 2018 roku)

Napisałam dziś post o walczących o życie alpinistach i widzę, że muszę wrócić do tematu. Po pierwsze, przepraszam wszystkich, którzy osobiście znają Pana Tomasza Mackiewicza, rodzinę lub przyjaciół, którzy przypadkiem przeczytali mój post. Moim celem było wyłącznie wzbudzeniu w Polakach solidarności i uruchomienie pozytywnej energii w ich głowach, w której moc sprawczą szczerze wierzę. Niestety, wywołałam prawdziwą burzę, a fala hejtu w stosunku do Pana Tomka wylała się szerokim strumieniem. Określenie: po co tam polazł, niech teraz zdycha, nie jest najmocniejszym zdaniem, jakie przeczytałam.
Powiem szczerze, dawno mnie już nic tak nie zszokowało. Kiedy przez ostatni tydzień wałkowaliśmy temat faszyzmu w Polsce, wiele osób zwracało mi uwagę na to, że pominęłam rolę kościoła w kształtowaniu tych skrajnie nacjonalistycznych postaw. To prawda, że kościół, któremu przypisuje się role ratownika polskości w czasach zaborów, okupacji i komuny, nie był nigdy źródłem patriotyzmu Polaków, kształtował raczej postawy nacjonalistyczne. Nigdy nie było na pierwszym miejscu miłości do Ojczyzny własnej, lecz pieczołowicie hodowana nienawiść dla innych. Dlaczego o tym mówię w tej chwili...?
Ta sytuacja z negatywnymi komentarzami na temat alpinistów, uświadomiła mi tragiczną sytuację mentalności Polaków. Swoje wpisy udostępniłam głównie na stronach i grupach, które uważałam za zbiorowiska ludzi o poglądach wolnościowych, ludzi o otwartych umysłach, wolnych od religijnych zabobonów, takich, którzy kiedy się rękę wyciągnie po pomoc, to o nic nie będą pytać i pomogą. W tych środowiskach najczęściej rozmawiamy o polityce i jesteśmy zgodni w swoich poglądach. Tym większy jest mój szok. Okazuje się, że jeśli wyrzucimy z dyskusji Kaczyńskiego, Ziobrę, Macierewicza czy Tuska, kiedy zaczynamy rozmawiać o zwykłych ludzkich sprawach, to jest wśród WAS pisior, na pisiorze i katol na katolu!
Niektórzy to nawet mają pretensję, że w Polsce jest tak i tak, a ja się zajmuję dziś nieważnym życiem jednego człowieka, który sam sobie zrobił krzywdę, bo poszedł w góry. No, żesz, kurwa!
Przykro mi, ale dziś, to Pan Tomasz jest dla mnie całym światem, jedyną naprawdę ważną osobą. Mam w dupie politykę.
Mam dość wysłuchiwania, że sam sobie jest winien i że nie powinien życia ryzykować. Każdy z nas ryzykuje życie. Wystarczy, że po prostu żyje. Każdy z nas może potrzebować pomocy, czy to przez przypadek, czy przez głupotę. Ludzie całe, życie pala fajki, piją i źle się odżywiają, przechodzą na czerwonym świetle, albo piją alkohol bez akcyzy. Czy lekarz, ma powiedzieć do któregoś z was: Ty grubasie, żarłeś jak świnia bez opamiętania, sam sobie jesteś winien, nie warto cię ratować!? Dziecko, które wzięło dopalacze, jest warte ratunku, czy nie? Naprawdę uważacie, że sytuacja tego jedenastolatka, który przedawkował z głupoty, jest tak bardzo odmienna od tego alpinisty w górach... A może to jest Twoje dziecko, dlatego zasługuje na więcej...
Byli także tacy, wśród WAS, którzy stwierdzili, że na takie szczyty, to już tak wielu ludzi weszło, że to żadne bohaterstwo, że nie mamy z czego być dumni. No cóż, jeśli jeden z drugim, tacy jesteście mądrzy, to narty na giry i zapierdalać w Alpy! Pokażcie, co potraficie!
Niektórzy piją, niektórzy ćpają, niektórzy jeżdżą za szybko samochodami, a oni się wspinają. Kiedy karetka pędzi 200 km/h po ćpuna, też naraża życie kierowcy i innych użytkowników drogi. Ludzie, co WAM jest!? Halo! Ratujmy każdego! Nie ma lepszego i gorszego życia, ani mniej ważnego. Nie ma sprawiedliwej śmierci, na którą ktoś sobie zasłużył. Nikt z nas nie wie, co go może w życiu spotkać, jaka sytuacja, w której czyjaś dobra myśl może uratować mu życie.
Napisałam tamtego posta w dobrej wierze. Nie jest zbyt długi. Przeczytanie go, czytającemu ze średnią szybkością człowiekowi nie powinno zając więcej, niż 3 minuty. Chciałam tylko, by przez te 3 minuty z waszych głów popłynęła dobra i ciepłą myśl, nic więcej.




Ludzie! Jeśli jeszcze tak mogę do WAS mówić, a bycie człowiekiem WAS nie obraża...Czy naprawdę po tym tysiącleciu wpływów kościoła katolickiego, macie tak zryte mózgi, że nawet na tyle WAS nie stać? Tak trochę czystego dobra, bez oceniania innych, bez kalkulowania, czy się opłaci. Możecie dać z siebie chociaż tyle drugiemu człowiekowi w potrzebie???


Oby nie było za późno...( Tekst z dnia 27 stycznia 2018 roku)

O polityce nie ma co dziś pisać, bo dzieją się tylko jakieś flaki z olejem. Co może być ciekawego w spotkaniu szarej eminencji z jakimś amerykańskim politykiem? Wpływ amerykańskiej polityki, na nasze krajowe sprawy jest w zasadzie żaden. Prestiżowa przyjaźń, paru żołnierzyków przebywających na terenie Polski dla kurtuazji...
Mnie od wczoraj zajmuje coś zupełnie innego. Normalnie staram się otaczać swój umysł grubym murem wobec informacji, które mogły by zachwiać moim nastrojem i równowagą psychiczną. Niestety, moja wyobraźnia czasami płata mi wielkiego figla. W zasadzie ze spokojem i ogromnym emocjonalnym dystansem przyjmuje różne nieszczęścia, które wydarzają się na świecie każdego dnia. Gdybyśmy tego nie odsuwali od siebie, zwariowali byśmy po tygodniu. Czasem jednak jakaś informacja znajduje szczeliną w murze i trafia do naszego mózgu wprost do tkanki miękkiej.
Tak właśnie stało się wczoraj rano, kiedy TVN 24 rozmawiano z żoną polskiego himalaisty Tomasza Mackiewicza, która ze łzami w głosie błagała o zbiórkę pieniędzy na akcję ratowniczą, której odmówiła polska ambasada, rozumiem, że chodzi o ambasadę w Pakistanie???
Drodzy Państwo, ja osobiście nie rozumiem, dlaczego ludzie podejmują tak wielkie ryzyko, by zdobywać zimą szczyty gór. Pragnienie uprawiania sportów ekstremalnych jest mi całkowicie obce i sądzę, że po prostu jestem zwyczajnym tchórzem w tym obszarze. Jeśli lubię jakieś wyzwania, to raczej intelektualne i tego rodzaju płotki staram się całe życie przeskakiwać. Nie rozumiem tego uzależnienia od adrenaliny, które zmusza ludzi do ryzykowania życia.
Ale przyjmuję do wiadomości, że każdy z nas jest inny i ma różne potrzeby. Ta relacja żony, zrobiła na mnie ogromne znaczenie, bo nagle wbrew mojej woli, mój mózg skleił się z mózgiem człowieka, który godzina po godzinie oczekuje na pomoc, który wierzy i ma nadzieję, jednocześnie nie posiadając żadnej wiadomości o podjętej akcji ratunkowej. Dla takiego człowieka oczekującego na pomoc, doba może być połową życia, czasem tak długim, że zabijającym nadzieję. Docierają do nas różne informacje, że towarzyszka Tomasza zaczęła sama schodzić ze szczytu, ale wróciła, co wskazuje na to, że Tomasz żyje, i następna, że jednak Elizabeth schodzi sama, co może wskazywać, że dla Tomka nic już nie może zrobić i próbuje ratować się sama. Różne, głupie myśli do głowy człowiekowi przychodzą z braku rzetelnej informacji. Byłam pewna, że dziś, kiedy po południu wrócę do domu, dowiem się, że akcja ratunkowa się powiodła i że nasz rodak żyje. Niestety, dowiedziałam się tylko, że wprawdzie akcja ratunkowa się już zaczęła i że ratownicy idą po Tomka i Elizabeth, ale, że to może potrwać kolejną dobę.
Jestem wściekła, bo gdyby mnie ktoś poprosił, bym mu dała gwarancje na milion euro, bo czyjeś życie od tego zależy, to bym mu bez wahania takie gwarancje dała, nawet wiedząc, że w tym momencie groszem nie śmierdzę, a o tą niewyobrażalna kwotę martwiła bym się potem. Taki jest niestety problem z politykami, że kiedy trzeba, to nie widzą procedur ( katastrofa smoleńska), ale kiedy chodzi o ludzkie życie, nagle procedury, lub ich brak im przeszkadza. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że gdyby ambasada natychmiast podjęła decyzję o gwarancjach finansowych dla akcji ratunkowej, to dziś Pan Tomasz byłby już w szpitalu w otoczeniu bliskich! Nie, nie atakuję tu polskiego MSZ. Myślę, że ta ambasada nawet nie zawiadomiła o problemie, a po informacji w mediach ( brawo TVN po raz kolejny), była szybka reakcja MSZ.
Wiem, wielu z was powie: po cholerę tam idą, a potem trzeba płacić grube pieniądze, by ich ratować... Ja, jak wcześnie mówiłam, też nie rozumiem motywacji takich osób. Ale prawdą jest, że kiedy już zdobywają kolejne szczyty, biją kolejne rekordy, to my wszyscy, nieprzekraczający nigdy 200 metrów ponad poziom morza, bardzo chętnie przypinamy się do ich sukcesów mówiąc, że to my, Polacy tacy wspaniali jesteśmy. Jesteśmy dumni z ich wysiłku, w którym nasz udział polega tylko na tym, że mamy paszport z takim samym orzełkiem. Proszę więc nie marudzić, tylko trzymać kciuki i wierzyć całym sercem, że ratownicy zdążą na czas.

Panie Tomku, bardzo żałuje, że nie mam zdolności telepatycznego przekazywania wiadomości, bo mogła bym Panu powiedzieć tylko tyle: Serdecznie Panu współczuje, że musi Pan kolejną noc siedzieć sam nie znając swojego losu. Ale niech Pan nie traci nadziei! Niech Pan żyje, bo my tam po Pana idziemy i nie spoczniemy dopóki Pana nie znajdziemy! Niech Pan się trzyma i nie sprawi nam zawodu, bo wszyscy tu mówią, że niezły z Pana twardziel! I chcemy, by jutrzejszy dzień, kiedy już Pana znajdziemy, był dla nas dniem triumfu i radości, a nie rozpaczy! Trzymamy kciuki, ogrzewamy naszymi myślami i wiarą, że jeszcze nie jedna wielka góra przed Panem!


czwartek, 25 stycznia 2018

To was się boje, a nie ludzi z lasu. ( Tekst z dnia 25 stycznia 2018 r)

Mogłam nie słuchać ministra Brudzińskiego! Wiedziałam, na 90% co powie! Wiedziałam, że będzie tak długo kręcił kora w kółko, by w końcu wszyscy zobaczyli tylko dupę! Z jedną tezą z tego wystąpienia Brudzińskiego muszę się zgodzić. W ogóle mnie nie przeraża tych 15 debili świętujący w lesie urodziny Hitlera. To naprawdę jest nieistotny margines ludzi chorych psychicznie. Ale przecież wcale nie chodzi o to, kto i na czyje urodziny kupuje torty! Hitler nie żyje proszę Państwa! Nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia!!!
Pan prezydent powiedział: Nie ma przyzwolenia na oddawanie hołdu Adolfowi Hitlerowi... Ależ panie prezydencie, nikt normalny tego jawnie nie robi!
Ale prezes Kaczyński, który mówi o emigrantach, jako o nosicielach chorób i pasożytów, mentalnie hajluje i czci ideologię hitleryzmu! Minister Błaszczak, który nie widzi nic złego w hasłach o białej Europie, hajluje podwójnie! A na wszystkie kończyny hajluje pani Pawłowicz, która tak bardzo obawia się muzułmańskiego gwałtu (gdybym była złośliwa, powiedziała bym, że nawet muzułmańscy emigranci nie są aż tak zdesperowani), ideologii gender i lewackich ataków Jurka Owsiaka na swoją wątpliwa cnotę.
Minister Błaszczak nie widział rasistowskich haseł na marszach niepodległości, nie widział nic złego w symbolicznym wieszaniu europosłów, w paleniu kukły Żyda, czy regularnym podpalaniu tęczy w Warszawie. Nie, PIS nie piecze tortów na urodziny Hitlera, ma własnego wodza, ale ideologia jest lustrzana.
Oczywiście, ludzie, którzy się przebierają w mundury sprzed prawie 100 lat i wierzą w powrót Hitlera są śmieszni tak samo, ja wszyscy ci, którzy wierzą, że Elvis żyje, tylko go kosmici porwali.
Ale wy, zakłamani, kryptonaziści w garniturkach spacerujący po sejmowych korytarzach, wy już śmieszni nie jesteście. Oczywiście, nie należy nadużywać słów, bo słowa takie, jak faszyzm, nazizm, hitleryzm, mają swoją historię i swoje pochodzenie. Nie można postawić znaku równości pomiędzy faszyzmem a kaczyzmem. Ale to historia pokaże, która z tych ideologii zrobiła większe spustoszenie.
...Co mam na myśli? Oczywiście, nie zamieniacie, jak Hitler, piekarni na fabryki broni, nie ubieracie wszystkich mężczyzn obowiązkowo w mundury ( chociaż tak zwana obrona terytorialna jest ziarnem, z którego może podobny twór wykiełkować). Póki co, nie mówicie głośno o napadaniu na sąsiadów, chociaż po cichu tęsknicie do utraconych ziem wschodnich, które tak do końca nigdy nie były polskie. Na pozór nic was nie łączy z budzącym się w latach trzydziestych poprzedniego stulecia hitleryzmem. Ale nie jesteście w stanie dostrzec prawdziwej roli Unii Europejskiej, jaką ma ona w Europie. Nie dostrzegacie, że to mentalne połączenie europejskich narodów, nauczyło chować do szuflady prymitywne interesy poszczególnych przywódców i pozwala rozwiązywać konflikty przy stołach negocjacyjnych, a nie na polach bitew. Unia nie jest tworem doskonałym, lecz to dzięki niej, nie ma wojny w Europie już od prawie 100 lat. A co robi PIS? PIS jątrzy, PIS umniejsza to znaczenie i traktuje inne kraje, jako agresorów. PIS cieszy się z brexitu, z kryzysów europejskich, z dążeń niepodległościowych w Katalonii i Szkocji. Każda sytuacja, która mogłaby rozwalić Unię, budzi w PISie niepohamowaną radość. Czyżby ten europejski pokój kół Kaczyńskiego w oczy??? Skąd możemy wiedzieć, że nie chce on wywołać kolejnej strasznej wojny?
Minister Brudziński powiedział dziś, że to nie Polska ma problem z rasizmem i neofaszyzmem lecz Europa, gdzie partie o skrajnych poglądach startują w wyborach. Ale czy to nie partia PIS lamentowała i rozpaczała, kiedy faszystowska Marii Le Pen, przegrała z Manuelem Macronem? Minister powiedział także, że w Niemczech dochodzi do starć z policją podczas manifestacji neonazistów. No tak, niemiecka policja z tym zjawiskiem walczy. Czy można czynić jej z tego zarzut? A u nas???, tchórzliwa policja woli atakować kobiety z różami, a nazioli ochrania i nazywa patriotami. Minister zauważył także, że w innych europejskich krajach dochodzi do większej ilości napaści na tle rasistowskim. Ale to wszystko zależy, czy będziemy patrzeć na liczby bezwzględne, czy na statystyki. Bo jeśli chodzi o ilość ataków przypadających na 100 emigrantów, to Polska zapewne przoduje. Nie można napadać na kogoś, kogo nie ma. A w Polsce nie ma po prostu emigrantów. Nie możemy napadać na Indian z Ameryki Północnej, bo ich widzimy tylko w starych filmach w kinie i telewizji. Ale gwarantuję Państwu, że gdyby się choćby jeden w Polsce pojawił, to natychmiast dostał by wpierdol.
 Publicznie, na przykład w programie Pani Olejnik , lecz nie tylko, politycy posypują głowy popiołem i udają oburzenie ( np. minister Jaki nieuk, Jaki bałwan...), a w prawicowych mediach jedzie się po TVN, jak po łysej kobyle i mówi się o manipulacji i prowokacji i braku rzetelności dziennikarskiej. Niestety, mamy dwie, różne Polski. Co by dziennikarze nie pokazali, prawica zawsze odwróci kota ogonem. Polacy podzieleni wysokim murem żyją w dwu różnych rzeczywistościach. Pytanie jest, jak zburzyć ten mur, by obywatele tamtej drugiej Polski zobaczyli prawdę i w nią uwierzyli.
Oczywiście, byłoby świetnie, by aresztowano winnych, rozwiązano głupie stowarzyszenia i by problem zniknął. Tylko tyle, ze to niczego już nie zmieni, bo wielu ludzi, którzy żyją między nami, nosi już tę zarazę w sobie. Trzeba pokoleń by to z głów wyrugować. Zwykłe metody walki już nie wystarczą.
Mówię to do was i o was, członkowie PISu, skrajnej prawicy i wszyscy zwolennicy tych ugrupowań. Rozrzuciliście już wystarczającą ilość ziaren nienawiści, by zatruć ten kraj. Nie ma co się rozwodzić nad Hitlerem, Stalinem, Mao lub Che. Oni wszyscy należą już do świata przeszłości i nie powrócą w swojej dawnej obrzydliwej formie. Wy natomiast jesteście naszą przyszłością, budujecie coś, czego jeszcze nie jesteśmy w stanie nazwać, a co może być po trzykroć gorsze, niż wszystko to, co już znamy. Ja się przeszłości nie obawiam, bo wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki, jest zawsze śmieszne i żałosne, jak te leśne urodziny Adolfa Hitlera.

To was się boje, a nie ludzi z lasu...

Niepotrzebne skreślić czyli " Już nigdy nie zagłosuję na Tuska" (Tekst z dnia 18 kwietnia 2026roku)

 Przeczytałam dziś taki post, o niedotrzymywaniu obietnic przez Donalda Tuska w sprawie, mówiąc krótko, związków partnerskich i wyroku TSUE ...