poniedziałek, 12 marca 2018

Bardzo ważna sprawa. ( Tekst z dnia 12 marca 2018 roku)


Drodzy Państwo. Bardzo rzadko wrzucam tego typu posty na moje grupy, jak i na własny, prywatny mur. Ale uznałam tę sprawę na tyle ważną, by zwrócić się do Państwa z apelem.
Często narzekacie, że otaczająca WAS rzeczywistość WAS przerasta i przeraża, że nie potraficie się w niej odnaleźć i czujecie się bezsilni. Pojedynczej jednostce trudno jest wcielić w życie jakiekolwiek skuteczne działanie. Ale to nie znaczy, że w ogóle nie da się nic zrobić, że musimy się biernie przyglądać, jak inni urządzają nam świat na własną modłę.
Jeśli macie ochotę zrobić coś dobrego dla kraju i przyszłych pokoleń, zawsze znajdziecie właściwy sposób.
Wczoraj dostałam informację, którą pozwoliłam sobie skopiować i przedstawić poniżej. Dotyczy ona pewnego projektu, który mi się podoba i który popieram. Serdecznie zapraszam Państwa do czynnego udziału. Nie mogąc osiągnąć od razu celów, na których nam zależy, czasami musimy obrać trudniejszą i nieco dłuższą drogę. Ważne, by posuwać się do przodu choćby po centymetrze. Może wtedy poczujemy się mniej przegrani i mniej bezsilni.
Treść wiadomości:
Dzień dobry, wspólnie z Kulturą Niepodległą organizujemy obywatelski Komitet Obchodów Rocznicy Odzyskania Niepodległości. W związku z tym poszukujemy lokalnych koordynatorów wydarzeń z tym związanych. Proszę o przesłanie tej informacji swoim znajomym. Dla zainteresowanych - więcej informacji w FB grupie Tropami Niepodległości oraz na www.tropaminiepodległości.pl oraz 

www.narod-sobie.pl



Drugą niezwykle ważną dla mnie wiadomością jest projekt powstania mediów Obywateli RP. Jak wiemy, na media publiczne nie możemy liczyć, bo karmią nas ohydną, wulgarna propagandą. Media prywatne gonią za sensacją, która podbija oglądalność. Jest bardziej wiarygodna od publicznej, lecz jednocześnie bardziej zainteresowana organizowaniem politycznych nawalanek przekazywanych na żywo, niż opowiadaniem się po stronie prawdy. My obywatele, musimy mieć wreszcie własne media, a w przyszłości także własną agencję rankingową przeprowadzającą rzetelne sondaże, choćby przed lokalami wyborczymi.
Bardzo wiec, bardzo uniżenie wszystkich Państwa proszę o finansowe wsparcie tych mediów. Więcej w tej sprawie powie WAM lider Obywateli RP. Paweł Kasprzak pod adresem:
https://zrzutka.pl/vee6fu
Drodzy Państwo. Dość już gadania. Czas zabrać się za realne działanie. Może nie musi to być od razu przyjazd do Warszawy z kosami i siekierami. Może wystarczy tylko rzetelna informacja, dobra edukacja i SOLIDARNOŚĆ wszystkich, którzy pragną naszą Ojczyznę wstawić z powrotem na tory postępu, rozwoju i nowoczesnej demokracji. Czas już wyznaczyć kolejną datę w historii, która odwróci złe wiatry historii. 
Pozdrawiam i czekam na Państwa życzliwa reakcje w tych dwóch niezwykle ważnych sprawach. 



Rozmiar klatki ( Tekst z dnia 12 marca 2018 roku.


Wszyscy mieliśmy nadzieję, że po ośmiu latach zaczniemy wreszcie żyć teraźniejszością, a wspomnienia o katastrofie smoleńskiej ograniczymy do jednych w roku uroczystych obchodów w rocznicę tego tragicznego wydarzenia. Ale kiedy Kaczyński powiedział, ze zamierza zakończyć marsze polityczno /żałobne na Krakowskim Przedmieściu, zapaliła mi się od razu czerwona lampka. Nie wydawało mi się to możliwe, by zrezygnował z tak ważnych, napędzających machinę nienawiści i ugruntowujących podział w narodzie, wieców politycznych. Niestety! Przeczucia jak zwykle mnie nie myliły. Prezes zorientował się, że na Krakowskim Przedmieściu już nie zazna spokoju, bo zawsze tam będą stali Polacy z białymi różami, że co miesiąc będzie musiał ściągać oddziały policji i stawiać swoje antypolskie płoty. A do tego wszystkiego, nie wszyscy go będą słuchać, jak proroka, krzycząc: Jarosław, Jarosław, że czasem do jego uszu dotrze także precz z Kaczorem dyktatoremi słowo hańba.
Dlatego, ukradli Plac Piłsudskiego, postawili pomnik, teraz tam będzie się odbywał sabat czarownic! Tam będzie się łatwiej odgrodzić od obywatela! I nie będzie z oddali słychać krzyku suwerena.
Ludzie, kiedy to się skończy? Kiedy ten dziad na stołku przestanie nam urządzać życie, wskazywać, którymi ulicami nam wolno chodzić, kiedy robić zakupy, co jeść i z kim spać?! Jak długo będzie terroryzował Warszawę i całą Polskę? 
Wiedziałam, że zawsze już będą miesięcznice, dopóki ten dziad żyje i rządzi swoją bandą. Ten tchórz się boi, że jeśli choć przez chwilę przestanie krzyczeć: to był zamach, zabiliście mi brata, bardzo szybko wszyscy się zorientują, ile w tej śmierci było jego winy i jego zysku...Będzie więc pruł mordę do końca świata!
Przez tyle lat Polacy narzekali na prezent sowiecki dla Warszawy w postaci Pałacu Kultury, bo ani to jakieś specjalnie ładne nie jest, ani tak do końca nasze. Co do gustów architektonicznych nie będę się spierać, bo uroda obiektu rzecz względna. Ale przez tyle lat był to jeden z najlepiej rozpoznawalnych obiektów w stolicy, a do tego jest to budynek użyteczności publicznej, w którym faktycznie odbywało się wiele prestiżowych imprez, koncertów i spotkań. Kochaliśmy go lub nienawidziliśmy, ale cały czas służył w jakimś celu. Prawica cały czas uważa, że powinniśmy zburzyć ten nie do końca chciany prezent. Jednocześnie, za jakimiś parawanami, na największym i najważniejszym placu w Warszawie, buduje jakiegoś artystycznego bohomaza, który ma zasłonić nawet Grób Nieznanego Żołnierza. On niczemu słuzył nie będzie, będzie nam tylko przypominał o naszym upadku. I tak oto stawia się Polaków w bardzo niezręcznej sytuacji. Już słyszymy głosy, że przecież nikt tych PISowskich pomników nie będzie rozbierał. I będziemy do końca życia skazani na oglądanie, tej PISowskiej kupy w samym centrum miasta. Pozostanie się już tylko modlić do boga, którego nie ma, by walnął piorunem, który by nas od tego obiektu kultu narodowego uwolnił.
Albo, proponuję, byśmy się poważnie zastanowili, czego tak naprawdę chcemy... Dziś sami siebie wpędzamy w amok i schizofrenię. Milczymy, kiedy lud PISowski się modli, chociaż dobrze wiemy, że to nie modlitwa. Okazujemy szacunek uczuciom religijnym wiedząc, że to nie żadne uczucia, tylko polityczna hipokryzja. Nie zgadzamy się na stawianie pomników smoleńskich, bo za chwilę będzie ich więcej, jak psich kup w parku na wiosnę, ale chcemy się okazać bardzo dobroduszni i obiecujemy, że nie będziemy ich nigdy usuwać.
Wielu z WAS mnie upomina i uważa, że przesadzam, mówiąc o powrocie totalitaryzmu, państwa na wzór komunistyczny. Ale, czy już zapomnieliście, jak w każdym mieście musiał nas pozdrawiać z pomnika Włodzimierz Ilicz Lenin, a w każdej szkole, czy urzędzie musiało w honorowym miejscu stać choćby popiersie. Przecież my teraz robimy dokładnie to samo. Za chwilę, wszystkie PISowskie mordy będą wisiały na wszystkich publicznych ścianach obok krzyża.
Polacy, otwórzcie oczy. Zobaczcie, w jakiej rzeczywistości żyjecie. Nasz rząd nie zajmuje się prawdziwymi problemami Polaków. Bez przerwy dosypuje do pieca nienawiści, do czego służy między innymi mit zamachu smoleńskiego. Uprawiana jest tak brutalna propaganda, że porównania z mediami komunistycznymi i Goebbelsem chyba nie są już aktualne. Państwo zajmuje się instytucjonalnie umoralnianiem całego świata kłamiąc o jakiejś niebotycznie wielkiej liczbie Żydów uratowanych przez Polaków . Szanujcie nas, bo my jesteśmy tacy wspaniali, to brzmi jak publiczne przyznanie się do winy!
Połowa świata się z nas śmieje, a druga połowa się nad nami lituje!
Dym z tego narodowego ogniska ma przykryć prawdziwe problemy i prawdę o tej władzy, która rzuciła ludziom na początek ochłap w postaci 500+, a potem zaczęła sama kraść całymi garściami strasząc, że inna władza ten ochłap Polakom zabierze.
Bardzo często rozmawiamy o skutkach działania partii PIS w różnych dziedzinach życia: gospodarce, edukacji, kulturze itd. To wszystko przyjdzie do nas za jakiś czas, bo jeśli jest przyczyna, musi być i skutek. Ale czy tak na dziś, na bieżąco, jest WAM naprawdę dobrze żyć w tym absurdzie? Czy to WAS po prostu zwyczajnie nie wkurwia, że się WAM ciągle zmniejsza wymiary klatki?
Nie potrafię tego zrozumieć! Mam wrażenie, że Polakom wyczerpała się już bateria. Po tych wszystkich latach walk o wolność, protestach przeciwko komunizmowi, po zwycięstwie Solidarności, nagle MY, zachowujemy, się, jak nieMY. Jakby nas ktoś pozbawił układu nerwowego. Jakby nam ktoś odciął prąd lub wyłączył światło.




sobota, 10 marca 2018

Góra wolności ( Tekst z dnia 10 marca 2018 roku)


Nie macie pojęcie, jak mi czasami się już nie chce. Jak bardzo mnie wpędza w depresję ta bezsensowna walka, która przypomina nalewanie wody do dziurawego wiadra. Nalewamy, nalewamy, a wiadro ciągle jest poste, a kielich goryczy nigdy się nie przepełni.  Wszyscy jesteśmy Syzyfami. Próbujemy swój zbyt ciężki kamień wciągnąć na górę, ale on i tak zawsze nam się wymyka z rąk i spada. I tak każdego dnia od nowa i od nowa.
Nie wiem, jak Wy, ale ja mam wrażenie, że nawet gdyby PIS wyjechał wielkimi buldożerami i zaorał Polskę, to i tak niedobitki wiwatowały by na jego widok.
Dajcie mi cokolwiek, jeden znak, jeden powód, bym uznała, że ta nasza walka ma jakiś sens. Bo póki co, to wszystko jest jedną wielką porażką. Po pierwsze porażką jest nasz brak realnego oporu przeciwko obłudnej władzy, po drugie, działania tej władzy, których skutki mogą być nieodwracalne. Każdego dnia mieszają się we mnie wszystkie możliwe uczucia: strach, złość, śmiech zakończony łzami, bezsilność, nadzieja i litość.
A pamiętacie, jak było do tej pory??? Tak, czekaliśmy, kiedy nudna i przewidywalna polska polityka przyniesie jakąś małą aferkę, jakieś drobne nieporozumienie międzynarodowe, by było w ogóle sens włączać telewizor i oglądać wiadomości. Nie było wtedy strachu, bo było jasne, że prędzej, czy później uda się wszystkie konflikty załagodzić, a aferzystów odsunąć od władzy. Przyznaję się bez bicia: Kiedy Platforma Obywatelska wygrała wybory w 2007 roku, moją pierwszą myślą było, że teraz to będzie naprawdę nudno. Po dwóch latach rządów PIS, które były wręcz komiczne, zobaczyliśmy nagle oazę spokoju, ciepłą wodę w kranie i takie tam pierdoły.
Nikt z nas nie przypuszczał, że Jarosław Kaczyński, wzmocniony przez tragiczną śmierć brata, uczyni z naszego kraju zarzewie wojny. Dziś jestem pewna, że jeśli wybuchnie kolejny światowy konflikt, to rozpocznie on się właśnie tu, w sercu Europy.
Politycy PISu bardzo dużo mówią o tym, że nie tylko w Polsce źle się dzieje, a neofaszystowskie ugrupowania znowu dochodzą do głosy. Ale w innych krajach, nikt ruchów narodowych oficjalnie nie popiera, nikt o faszystach nie mówi, że są tymi najprawdziwszymi obywatelami.
Widząc zachowanie polskiego społeczeństwa, mam wrażenie, że żyje ono w jakiejś ułudzie i mu się wydaje, że cała historia świata, wszystkie wojny i tragedie, to tylko gra komputerowa, że zawsze można przycisnąć klawisz: KONIEC GRY. A to jest prawdziwe życie i to co robi w tej chwili PIS tak bardzo Polskę osłabia, że wojna staje się widmem realnym i prawdopodobnym. Dziś, nie walczymy już tylko o nasz wewnętrzny ustrój, o polską demokrację. Walczymy także o to, by po zwycięstwie polskiego nacjonalizmu, inni nie wzięli z nas przykładu i by świat nie stał się na nowo zbiorowiskiem walczących ze sobą o wpływy nacjonalistycznych plemion rządnych panowania nad światem.
W tym kontekście, w oparach tej katastroficznej wizji, z bólem serca wysłuchuje się populistycznych wystąpień prezydenta i premiera. Jeden przeprasza za niePolaków, bo komunistów, a drugi usiłuje całemu światy wmówić, jak to my Polacy właśnie ratowaliśmy swoją planetę przed różnego rodzaju złem. A słysząc słowa premiera, że Żydzie to nasi bracia, to po prostu wszystko się we mnie gotuje, bo jeszcze tydzień temu, tych naszych braci nazywał sprawcami. Jeden przeprasza za marzec 68, drugi odczuwa dumę z tych samych wydarzeń. Jak zły i dobry policjant, dla każdego, coś dobrego.
Oglądam różne programy informacyjne, czytam informacje internetowe z różnych portali. I czym więcej treści do mnie dociera, tym bardziej mam pewność, że żyjemy w totalnym kłamstwie. Wypowiedzi prezydenta, premiera, ministrów, rzeczników i sekretarzy...one w ogóle nie są skierowane do normalnego odbiorcy. A skoro słupki poparcia dla PISu ciągle rosną, to znaczy, że Polska jest krajem ludzi nienormalnych lub ślepych, że oni są w przewadze. Przypomnijmy sobie, jakie było larum, z powodu głupich ośmiorniczek, jak bardzo wytykano poprzednikom wydatki ponad miarę i drogie państwo. Dziś, obecna ekipa bierze z budżetu pełnymi garściami na co chce i ile chce i jeszcze niektórym nie starcza do pierwszego... Czy to oburza społeczeństwo? Czy ktoś ich nazywa złodziejami? Ależ skąd!, bo przecież teraz rządzą prawdziwe pany, więc i wydatki muszą być pańskie i muszą żyć na bogato. Macierewicz od kilku lak kasuje ogromne fundusze na komisje smoleńska, która się chyba nawet nie spotyka zbyt często i po tylu latach nie jest w stanie sklecić choćby jakiegokolwiek realnego raportu na ten temat. Ale czy kogoś to zniesmaczyło? Czy komuś z ludu PISowskiego zapaliła się choćby czerwona lampka, że może czas już najwyższy przestać się dawać walić w rogi i czas te prawdę smoleńska usłyszeć, niezależnie, jak ona jest?
Analizuję swoją działalność przez ostatnie 3 lata. I nie mam zbyt wielu powodów do dumy. Nie jestem zawiedziona PISem, po którym zawsze spodziewałam się wszystkiego najgorszego. Jestem zawiedziona społeczeństwem. Okazuje się, że ja po prostu Polaków nie znam, że byłam w totalnym błędzie wierząc, że na to wszystko nie pozwolą. Mówicie, że nie można generalizować. Ale działając w internecie widzę te niedobitki normalnych ludzi, znam ich awatary a czasem nazwiska. Nie ma żadnego pospolitego, antyPISowakiego ruszenia. Są pojedyncze jednostki, małe grupy, które nie mają siły się przebić i są całkowicie bezbronne wobec popieranej przez kościół władzy. Ja też się czuję bezbronna i bezsilna, bo nie widzę ducha w narodzie, widzę tylko agonię, powolne umieranie demokracji.
Dla mnie to niewiarygodne, że tak bardzo można wszystko zmarnować, że można z prymusa stać się niedołęgą, którego trzeba ciągnąć za uszy, by nie zostawał w tyle. Wiem, że Europa, że świat, nie będzie dla nas wiecznie pobłażliwy. Wszystkich wkoło żeśmy już obrazili, chociaż Unia ciągle nam usiłuje podać rękę i nas z bagna wyciągnąć. Nawet ta ciota, zamieszkująca chwilowo Biały Dom, nie chce już widzieć naszych skompromitowanych przywódców. Teraz już tylko trzeba oczekiwać, kiedy Chiny i Korea Północna zatrzasną nam drzwi przed nosem.
A PIS ciągle się uważamy za potęgę, za przedstawicieli wielkiego kraju, który ratuje świat. Tylko nie za bardzo wiemy przed czym ten świat mili byśmy ratować. Przepraszam bardzo, że tak przy sobocie, kiedy każdy chciałby raczej z piwkiem w reku oglądać telewizorek albo uderzyć w popołudniowa drzemkę. W ciągu tego tygodnia, wybrano WAM, Drodzy Polacy, słupy do KRSu, osądzono komunistycznych generałów, zabroniono swobodnie dysponować swoim czasem w niedzielę, ograniczono sprzedaż alkoholu, traktując WAS, jak małe, głupie dzieci, znaleziono sposób, by wyciągnąć z WAS więcej pieniędzy za paliwo. A Wy nadal żyjecie, jak we śnie i się WAM wydaje, że wszystko jest jak było. A to jest tylko jeden tydzień. Takich tygodni WAS czeka jeszcze wiele, a w każdym, w ten lub inny sposób władza WAM zabiera milimetr wolności. To jest jak gotowanie żaby, której się nie wrzuca od razu do wrzątku, lecz podgrzewa powoli. Nawet nie zauważycie, kiedy staniecie się niewolnikami i będziecie niestety, sami sobie winni.
Tylko kobiety raz na jakiś czas potrafią się zmobilizować, lecz skala ich protestów niestety ciągle słabnie. Nawet telewizja ich już nie pokazuje. Trudno się więc spodziewać, że znowu się kobiet przestraszy prezes Kaczyński. Te protesty są jak wiosenny życiodajny deszczyk, który też jest mokry i ważny. Ale my dzisiaj potrzebujemy prawdziwej tropikalnej burzy i huraganu, który zmiecie PIS z powierzchni Ziemi.
Wiem, nie jest łatwo być Syzyfem. Wstawać rano i z uporem maniaka wykonywać ponad ludzką pracę, która nie przynosi efektów. Wiem, że tak, jak mnie, często dopada WAS zwątpienie. Ale nie możemy się poddawać, bo wygląda na to, że jesteśmy strażnikami światła, czekających na narodziny kogoś, kto znajdzie w sobie charyzmę, kto swój kamień doniesie na Górę Wolności.



czwartek, 8 marca 2018

Ciągle mamy o co walczyć... ( Tekst z dnia 8 marca 2018 roku)


Drogie Dziewczyny!
Dziś nasze święto, chociaż wielu mówi, że to święto lewackie.
Niedouki nie wiedzą, że zarówno Dzień Kobiet, jak i Pierwszy Maja, to pamiątki po czasach, kiedy nikt jeszcze o ustroju komunistycznym nie słyszał i są wyrazem heroicznej walki ludzi o prawa człowieka i o równouprawnienie. Dodam tylko, że ta walka niestety ciągle trwa i chyba będzie wieczna.
Dziś, ze względu na ten szczególny dzień, nie będę mówić o prawach człowieka, ale o ustanowionym u zarania dziejów patriarchacie, od którego nie potrafimy się uwolnić.
We wszystkich kulturach i religiach, jakie stworzyła ludzkość, zawsze panował patriarchat i ktoś by mógł użyć tego, jako argumentu, by taką sytuacje kontynuować, jako coś naturalnego.
Przykro mi drodzy Panowie, ale dla mnie jest to zwyczajne zwycięstwo siły fizycznej nad rozumem, bo natura stworzyła mężczyzn silniejszymi we wszystkich szerokościach geograficznych, a oni wykorzystali to dla uzyskania i utrzymywania dominacji.
Ale to kobiety są mądre i rozważne na tyle, by opiekować się dziećmi, to one mają wysoki próg bólu, by przeżyć poród, to one myślą i planują za swoje potomstwo, to kobiety są twarde, wytrzymałe psychicznie i jeszcze do tego piękne. Szkoda, że przez tysiąclecia były osobnikami gorszego sortu, że odmawiało się im prawa do decydowania o sobie, że muszą do dziś walczyć o równouprawnienie. Wielokrotnie udowodniły, że nie są w stanie zrobić tylko tego, czego zrobić nie poradzą, co przerasta ich siłę fizyczną. Ale z tym akurat mężczyźni nigdy nie mieli problemu, by obiektywnie słabszą od siebie kobietę zagonić do ciężkiej roboty, która rujnowała jej kręgosłup lub szkodziła narządom rodnym. W wielu kulturach kobiety nie tylko nie mają praw, ale muszą też pracować ciężej, niż mężczyźni. Pewien podział ról społecznych, jaki istniał przez stulecie, może miał jakieś uzasadnienie. Bo mężczyzna zarabiał na dom i w razie czego tego domu bronił uczestnicząc w wojnach. W zamian za to kobieta ogarniała dom i wychowanie dzieci i było to sprawiedliwe. Ale to było bardzo dawno temu... Panowie, powiedzmy sobie szczerze, od dawna już nie dajecie rady. Nie jesteście w stanie zapewnić w pojedynkę godnego życia rodzinie, a kobiety musiały pójść do pracy, by dofinansować budżet domowy. I to im się spodobało. A skoro nie jesteście już w stanie sami rodziny wyżywić, to czas już najwyższy, by się przestać oszukiwać i skończyć z tym patriarchatem. W dzisiejszych czasach nie ma żadnego uzasadnienia, byście się mogli stawiać wyżej w społeczeństwie od kobiet.
Czas już zacząć nas doceniać. Panowie, nie bójcie się równouprawnienia, nie bójcie się feminizmu.
Feminizm nie oznacza, że teraz, zupełnie odwrotnie, jak od początku świata, to my będziemy na wozie, a WY pod wozem, lecz, że wszyscy się na tym wozie zmieścimy. Kobiety nie chcę być WASZYMI wrogami, lecz doceńcie to, że pomimo głębokiego dołu w którym umieściła nas cywilizacja silniejszego mężczyzny, zdołałyśmy przetrwać i wywalczyć sobie dzisiejsze prawa.
Drodzy Panowie, nie przepuszczajcie nas w drzwiach, nie ustępujcie nam miejsca, nie odstępujcie najlepszych kąsków z talerza, nie całujcie nas w rękę myśląc jednocześnie o naszych cyckach. Nie klepcie nas po tyłkach i nie głaskajcie po ramieniu. Jeśli macie takie potrzeby, to kupcie sobie konia, psa lub kota, bo zwierzęta lubią takie zabawy. My to możemy robić tylko ze swoimi facetami. Jeśli jeszcze tego nie wiecie, muszę WAM to powiedzieć. My też jesteśmy ludźmi, a nie pięknym opakowanie, które można lub nie można puknąć.
A WY, dziewczyny, bądźcie silne i wielkie jak zawsze i nie sprzedawajcie swojego ja, swojej wolności, za kwiatka raz do roku. Świętujcie dziś, bo nadchodzą WASZE czasy. Nigdy jeszcze kobiety nie były tak silne i tak zdesperowane, by zniszczyć zabobony i by zasady zapisane w prawie uczynić realnymi praktykami stosowanymi w życiu. Wychowujcie swoje córki na wolnych ludzi, a swoich synów, na partnerów, a nie oprawców.
W dniu WASZEGO i mojego święta życzę WAM, byście spełniły swoje marzenia i byście nie musiały nikogo prosić o pozwolenie na ich realizację. Byście były wolne i niezależne od nikogo, bo to w niczym nie przeszkadza, byście były świetnymi żonami, partnerkami, córkami, siostrami, matkami, dyrektorkami i koleżankami.




wtorek, 6 marca 2018

I jak tu nie płakać w tym cyrku? ( Tekst z dnia 6 marca 2018 roku)


Od godziny minister Zero Ziobro odwraca kota ogonem, a kot już ledwo dycha. Tłumaczy PISowskim barankom, jak to właśnie przywrócono demokratyczne zasady funkcjonowania sądów i wreszcie nastał najprawdziwszy trójpodział władzy.
Wielu z WAS pisze, że to najczarniejszy dzień polskiego sadownictwa...Wyglądam przez wirtualne okno, na ulicach pusto, tłumów protestujących nie widzę...
Jedyną osobą, która realnie zaprotestowała okazała się Małgorzata Gersdorf, która zrezygnowała z funkcji przewodniczącego KRS nie chcąc byś naczelną kurwą burdelu. Wiem, wiem, nie lubicie jej, ale wykonała gest właściwy we właściwym momencie, by odbiło się to właściwym echem.
Która to już stypa po demokracji, Drodzy Państwo? Na pewno nie pierwsza i na pewno nie ostatnia. Za chwile będziemy pić za upadek wolnych wyborów, oraz za zerwanie stosunków dyplomatycznych z całym światem.
Odnośnie wyborów, pojawił się pomysł o tyle genialny, co niezwykle trudny do zrealizowania, by zaprosić obserwatorów z UE, którzy mogli by kontrolować przebieg głosowania. Wiem, PIS by się wściekł i znowu nas wyzwał od zdrajców, donosicieli i sprzedawczyków, ale jest to chyba jedyna szansa, by te wybory odbyły się uczciwie i byśmy mieli jakąkolwiek szansę odwrócić złe PISowskie rządy. Marzy mi się, że przywódcy Unii postawili by Polsce ultimatum, że albo wybory odbędą się pod kontrolą, albo fru z Unii na zbity pysk. Bo w końcu podstawą demokracji są wolne wybory, a krajów niedemokratycznych nikt w Unii nie chce. Miało by to jakieś uzasadnienie. I oczywiście, o ile PIS by na tych obserwatorów pozwolił, to my zyskali byśmy szansę, ale najbardziej mnie podnieca myśl, jakie to by musiało być upokorzenie dla PISu!
Drodzy Państwo, muszę się odnieść do mojego ostatniego postu. Napisałam, że my nie jesteśmy tacy, jak PIS i nie będziemy się tak zachowywać po wygranych wyborach. I tego zdania na trzeźwo nie zmienię. Uważam, że cokolwiek się stanie, MY musimy zachować klasę i kulturę. Ale to nie oznacza w żadnym wypadku, że trzeba im będzie ich grzeszki darować.
Obowiązkiem tych, którzy przejmą władze po PISie, jest wszystkie złe, rujnujące demokrację ustawy zmienić, wprowadzić Polskę z powrotem na tory normalności i odzyskać dobre imie w świecie. Chodzi mi tylko o to, że dziś, w afekcie, przywaliła bym im z całej siły w te głupie, bezczelne gęby i bym ich zaorała. Ale pamiętajcie Państwo. Zemsta najlepiej smakuje na zimno...
Nie będziemy pomników rozbijać kilofem, lecz je rozmontujemy i przeniesiemy. Proponowałabym, dla potomnych, by umieli w przyszłości ocenić możliwą skale głupoty, wydzielić jakiś ugór za miastem i utworzyć tam cmentarzysko PISowskich pomników, jako ostrzeżenia dla przyszłych pokoleń. Nie będziemy niszczyć krypty wawelskiej, chociaż trudno to nazwać kryptą, bo z tego co wiem, miejsce dla Lecza Kaczyńskiego znalazło się tylko pod schodami do krypty. Z szacunkiem należnym głowie państwa wyniesiemy mauzoleum w inne miejsce, bardziej adekwatne do zasług. Nie będziemy nikogo degradować bez procesu, nie będziemy nikogo nazywać zdrajcą, złodziejem, mordercą, bez sądu. Ale sądy będą miały pełne ręce roboty...
Nie darujemy im, bo jeśli po raz kolejny zaniechamy zapłaty, to zawsze będą wracać do władzy szuje i złoczyńcy, którzy Polskę mają za nic, a Naród jest dla nich tylko jednym ze stopni w schodach do politycznego nieba. Damy im popalić, ale zgodnie z prawem, z kurtuazją, kulturą i z uśmiechem na twarzy. Nie, aż tak dobra nie jestem, żeby im darować. Zresztą, moja złość jest tu naprawdę mało ważna. Ja sobie radzę dobrze w innym kraju. Ważne jest to, co Polacy Polakom zgotowali przez swoją ślepotę, przez arogancję, przez rządzę władzy absolutnej. Tego darować nikomu nie wolno!
Zobaczycie, nie będzie nam łatwo, bo ciągle jeszcze mamy w Polsce jednego okupanta, czyli kościół katolicki. Zobaczycie, jak zaczną nagle wracać do swoich chrześcijańskich korzeni, jak będą nas namawiać na miłosierdzie i namawiać do wybaczania bliźnim z PISu, którzy zbłądzili..., jak sobie przykazanie miłości bliźniego nagle przypomną i będą chcieli nasze sumienia skruszyć. Wiem, że wielu wierzących będzie miało dylematy. Ale musimy pamiętać, że Polska to nie jest nasza osobista sprawa i nie jest nasza osobista krzywda, że dla jej dobra najważniejsza jest nie litość, lecz sprawiedliwość.
Dziś jeszcze, oprócz głosowania nad składem KRSu, Czeka nas wiele tragicznych wydarzeń. Tragicznych o tyle, że już przesądzonych. Ziobro dzisiaj powiedział, że w sadach nadal pracują sędziowie, którzy tych bandytów wyklętych po wojnie skazywali na śmierć. Nie wydaje mi się to prawdą, to jest tylko prawda dla baranków, którzy nie potrafią sobie policzyć ile to już lat od wojny minęło i że sędziowie, nawet jeśli są nadzwyczajna kastą, to nie żyją po 150 lat. Nawet, gdyby się jeszcze znalazły takie niedobitki, to stosowanie odpowiedzialności zbiorowej niczym nie jest uzasadnione nigdy.
Dziś jeszcze czeka nas kolejna hańba narodowa, degradacja naszych w końcu, polskich generałów. Tak, jest to hańba, tym bardziej, że niektórzy z nich, swoją drogę do Polski zaczynali w ruskim gułagu, przeszli ścieżkę wojenna od Lenino, narażając się wielokrotnie na śmierć, a inni byli lotnikami z orzełkiem na czapce i zawinili tylko tym, że razem z Rosjanami polecieli w kosmos! No cóż, władza twierdzi, że tamci żołnierze nie służyli Polsce, że wtedy po prostu Polski nie było...
Drodzy Państwo!...To jest rota przysięgi wojskowej, jaką składali żołnierze w komunistycznej Polsce. Niech mi ktoś wskaże słowo, które świadczyło by o tym, że ten żołnierz na ruski, a nie polski sztandar przysięgał...

Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, Przysięgam służyć wiernie Ojczyźnie i narodowi swemu, przestrzegać zasad Konstytucji, być godnym chlubnych tradycji oręża polskiego. Przysięgam, iż nie szczędząc trudu, a w potrzebie krwi własnej ani życia, stać będę nieugięcie na straży niepodległości, suwerenności i granic kraju ojczystego, strzec pokoju w braterstwie broni z sojuszniczymi armiami. Przysięgam dbać o honor i dobre imię wojska, sumiennie spełniać powinności żołnierskie, ściśle wykonywać rozkazy przełożonych, być zdyscyplinowanym i mężnym, uczciwym i koleżeńskim żołnierzem. Przysięgam zdobywać wiedzę i umiejętności wojskowe, troszczyć się o powierzoną mi broń, sprzęt i mienie, dochować tajemnicy państwowej i służbowej. Składając tę uroczystą przysięgę, jestem świadom swej odpowiedzialności wobec narodu i praw socjalistycznego państwa polskiego.

Owszem, przysięgali państwu socjalistycznemu, owszem, obiecywali walczyć ramie w ramię z sojusznikami, ale nie jest wymienione jacy to mieli by być sojusznicy. Jeśli wtedy nie było Polski, to jakim prawem chcecie w tym roku obchodzić stulecie niepodległości? Jeśli wtedy nie było Polski, to gdzie ja się kurwa urodziłam, pod zaborami? Wy PISowskie debile, a może Polska jest tylko wtedy, kiedy wy rządzicie?
A ja mam wrażenie, że nasza Ojczyzna była w tamtych czasach o wiele bardziej Polską niż teraz, kiedy jest kaczyńska, watykańska neofaszystowska i rydzykowa. Teraz to jest zwyczajny PISowski burdel, nie Polaka! Nie powinniście mieć prawa nawet imienia naszej Ojczyzny wymieniać głośno, bo traktujecie ją jak papier toaletowy, którym sobie swoje zaplute dupy wycieracie!



poniedziałek, 5 marca 2018

I jak tu się nie śmiać z tej tragedii... ( Tekst z dnia 5 marca 2018 roku)


PIS, w sposób naprawdę niezwykły opanował jedną obrzydliwą umiejętność. Potrafi każdą porażkę, wpadkę i ujawniony przekręt przekuć tak, by barani elektorat odczuł to zawsze jako zwycięstwo. I tak, przegrana 27 do 1 podczas wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję, okazało się stawieniem twardego oporu zaborczej Europie przez waleczną premier Szydło, za co sam prezes przywitał ja z kwiatami. Podobnie wyglądało odwołanie Ryszarda Czarneckiego z europejskiego stołka. Okazuje się, jak to podkreślali: Legutko, Czarnecki i inne PISowskie warchoły, że cała ta sytuacja umocniła naszą i tak już niezwykle silną pozycję w Europie. Unia Europejska okazała się tak słaba i tak bardzo żałowała swej decyzji w tej sprawie, że powołała na to samo stanowisko innego członka tej wspaniałej, europejskiej partii.
Bardzo mnie ucieszyła wiadomość, że na miejsce obatela wybrano innego polityka z partii PIS i z tej samej frakcji. Politycy europejscy udowodnili w ten sposób, że wcale nie chcieli dokopań nam, Polakom, tylko zdjąć z fotela, na który nie zasługuje, prawdziwą wulgarną świnię. Mam też nadzieję, że nowy vice przewodniczący, pomimo że reprezentuje tę sama partie, okaże się człowiekiem o znacznie większym poziomie kultury i że tym razem nie będziemy się musieli za przedstawiciela Polski wstydzić.
PIS chełbi się bardzo, uważając, że wybór Krasnodębskiego, a więc polityka tej partii, na miejsce Czarneckiego oznacza, że ciągle jeszcze ta Partia może na arenie europejskiej wygrywać. Żadne to zwycięstwo, drodzy panowie, to raczej druga szansa i życzę, byście ją docenili, bo następnej możecie już nie otrzymać.
O tym, że wszyscy politycy PISu, którzy prawie wywołali wojnę z Izraelem, a przy okazji z USA, nagle odkryło w sobie niezmierzone pokłady miłości do Żydów, już pisałam. Nie będę się powtarzać...fałsz, tanie gesty i morze hipokryzji. Tylko tyle widzę w tej sprawie.
Ale chyba o największym od dwóch i pół roku sukcesie partii PIS usłyszałam dzisiaj z ust premiera... Okazuje się, że politycy partii rządzącej na różnych szczeblach, dobrowolnie wyrzekają się wszelkich nagród, premii i odpraw. Najważniejszy minister w swej przemowie do suwerena tak się rozpędził, że o mało nie zażądał od swoich podwładnych zrzeczenia się pensji! Do tego, by było jeszcze śmieszniej, jak nasz najbardziej transparentny i uczciwy premier Morawiecki podkreślił, ta deklaracja nie mam nic a nic wspólnego z trwającą od chyba trzech tygodni aferą nogrodowo/kredytową...I jak tu się kurwa nie śmiać z tej tragedii!
Okazuje się, że PIS od dawna chciał sobie zabrać te wszystkie przywileje, nagrody i karty kredytowe, a zbieżność w czasie z ujawnieniem olbrzymich wydatków nachujwieco, to czysty przypadek i zbieg okoliczności. To tak, jakby złodziej złapany na gorącym uczynku krzyczał do policjantów: Po co mnie gonicie, ja i tak chciałem być od jutra uczciwy! Rozczulił mnie pan premier do łez prawie.
I wiecie do jakiego dochodzę dziś wniosku? Całkowicie bez sensu się wszyscy staramy! Niepotrzebnie opozycja, dziennikarze i my wszyscy wytykamy PISowijego grzechy. Na ludku PISowskim nic i tak nie robi wrażenia. Ludek PISowski krzyczy o zdrajcach i donosicielach z PO i Nowoczesnej, o Tusku, który okradł Polskę i o Sienkiewiczu, który mówił o Polsce, że to chuj, dupa i kamieni kupa. Nikogo to nie obchodzi, że on to mówił w przenośni i w konkretnym kontekście, a PIS naprawdę, ten obrazek wciela w czyn.
PIS zniszczył Trybunał Konstytucyjny, sfałszował głosowanie nad budżetem, powtarza przegrane głosowania aż do skutku, aż wynik jest dla nich korzystny... I co suweren na to? Słupki poparcia dla PISu poszły w górę. PIS balował, kiedy nawałnica przewracała drzewa w Borach Tucholskich i nie chciał do pomocy pokrzywdzonym wysłać wojska i co..., zaufanie suwerena na stałym poziomie. Po ulicach jawnie maszerują faszyści, a PIS klaszcze i suweren też klaszcze. Mataczenie przy śledztwach zarówno w sprawie Stachowiaka, wypadku premier Szydło, jak i wiele innych, nie zrobiło na suwerenie żadnego wrażenia. Tak samo, jak zniszczenie sądów, upolitycznienie mediów, wycinka Puszczy Białowieskiej, dobicie Stadniny w Janowie, Misiewicz, Berczyński itd. itd.
Jeśli dzisiaj pokazujemy wprost, jak dobra zmiana kradnie całymi garściami, jak paniska z PISu żyją pełną gębą za pieniądze podatników i jeszcze niektórym nie starcza do pierwszego... i na to też suweren nie reaguje, to ja się zaczynam obawiać, że trzeba będzie wyjąć karabiny i zacząć strzelać. Bo w przeciwnym razie, w demokratyczny sposób nigdy się tego gnijącego wrzodu z Polski nie pozbędziemy! Cokolwiek PIS robi, a robi same obrzydliwe rzeczy, to i tak poparcie mu rośnie lub co najmniej nie spada. I nie sądzę, byśmy znaleźli takie słowa, które obudzą PISowski ludek. Skoro przez prawie 3 lata nie wytrzeźwieli, to znaczy, że żyją w przewlekłej, nieuleczalnej głupocie, na którą jeszcze nikt nie wymyślił lekarstwa.
A PIS, nie widząc sprzeciwu, dalej szuka poklasku dla swych obrzydliwych pomysłów. Za mało traktowania z pogardą żywych, teraz będą umarłym honory odbierać, pozbawiać tytułów i szarży.
Mówię WAM, tak mnie to wkurwia, że mam łzy w oczach. Bo nikt, nawet najgorsi wrogowie, zaborcy, hitlerowcy, nie wyciągali cudzych bohaterów z grobów, by ich opluć. A przecież Niemcy mogli, pozbawić korony Jagiełłę, który im dał lanie pod Grunwaldem. Normalny człowiek, nie ważne wierzący, czy nie, trzyma się w życiu takiej zasady, żeby nie osadzać innych, by samemu nie zostać osadzonym i nikt pierwszy nie chce rzucić kamieniem, bo każdy ma coś na sumieniu.
Ale my teraz mamy kurwa, święty rząd!, któremu wolno wszystko. Wolno im osadzać ludzi, których nawet historia jeszcze nie zdążyła uczciwie osądzić. Bo na prawdę historyczna potrzeba jest czasu i dystansu...a przede wszystkim pokory, bo rany jeszcze zbyt świeże i może nie wszystko jeszcze wiemy.
Tak mnie to dołuje, tak mnie wkurza, że mam ochotę krzyczeć:
Poczekajcie sukinsyny! Kiedyś się wasza władza skończy, a wtedy przeniesiemy wasze groby pod płot, na miejsca dla złoczyńców! Pozbawimy was tytułów, zdegradujemy i wymażemy was z kart historii. Rozwalimy buldożerami te wasze pomniki, i własnymi rękami wyniesiemy prochy Lecha Kaczyńskiego z Wawelu...
Mówię tak, bo jestem wściekła i bezsilna i budzi się we mnie chęć odwetu i zemsty. Ale wiem, że MY was zostawimy w spokoju. Bo przecież MY tacy nie jesteśmy. Zostawimy was w spokoju, i uszanujemy, chociaż już dziś budzicie w nas obrzydzenie.


czwartek, 1 marca 2018

Tak nam róbcie dalej, tak nam się podoba. ( Tekst z dnia 1 marca 2018 roku)

O rany!!!! Dobrze, że nasi zimowi sportowcy zdobyli w końcu jakieś medale, na tych igrzyskach olimpijskich, bo w pewnym momencie zaczęły chodzić słuchy o zdradzie narodowej i potajemnym sprzyjaniu obcym mocarstwom. W końcowym efekcie zdobyliśmy dwa medale...To przypada jeden medal, na 19 milionów obywateli! Co innego Norwegia, gdzie jeden medal przypada mniej więcej na 130 tysięcy obywateli. Wiem, słyszałam, to wina nas lewaków, którzy trzymaliśmy kciuki za Żydami. Chociaż nie wiem nawet, czy Izrael brał w ogóle udział w tej olimpiadzie. Prawiczki jak zwykle szukają winnych niepowodzeń naszych sportowców. Bo jak to możliwe, że ci wszyscy z narodów nie wybranych lepsi od nas wybranych Polaków. Ktoś nas musiał źle ocenić, podłożyć nam świnię, bo przecież nikt nas nie lubi za to, że jesteśmy tacy... świetni??? A może, prawiczki kochane, to pierwsze symptomy nieuchronnego końca dobrej zmiany??? Nasi sportowcy naprawdę mają szczęście, że na terenie Polski nie leży żadna Syberia, bo pewnie bez wahania, kochani kibice wysłali by ich do gułagu, za niezdobycie wystarczającej liczby medali.
Ale to już przeszłość. Teraz trzeba powoli przygotowywać się na nieuchronne, pierwsze w historii mistrzostwo świata w piłce nożnej. Przecież sobie trudno wyobrazić, że przy tak korzystnej koniunkturze i tak wspaniałym rządzeniu, mogła by nasza drużyna, tego mistrzostwa nie zdobyć. W końcu to wreszcie drużyna naprawdę narodowa, pierwsza w naprawdę wstaniętym z kolan kraju.
Drodzy Państwo. To była dygresja sportowa, ale wróćmy do polityki...
Czy WY nie widzicie, w jakim absurdzie my żyjemy!? Cała ta nasza narodowa farsa kupy się w ogóle nie trzyma! Mówiłam to już 2 lata temu, ale okazuje się, że moja wyobraźnia nie ogarniała, jak dalekie mogą leżeć granice absurdu, a obawiam się, że jeszcze nie raz zostaniemy zaskoczeni.
Sezon na wypadki państwowych limuzyn należy uznać za otwarty. Rozpoczął go, jak zwykle prezydent Andrzej Duda, którego limuzyna zaliczyła bliskie spotkanie z betonem. Proponuje od razu ten nieszczęsny beton zabezpieczyć jako narodowy i w miejscu kolizji wybudować pomnik z odciskiem prezydenckiej limuzyny. Pomników w Polsce nigdy dosyć. A mówiąc trochę bardziej poważnie, to zaczynam powoli przyznawać rację spiskowym teoriom Maksa Kolonko. Bo, jak to możliwe, że kolumny rządowe, w których jest kilka lub kilkanaście samochodów, bez problemu przemykają ulicami naszych miast, a wypadkowi zawsze ulega tylko ten samochód, w którym jedzie prezydent, premier lub minister??? No, to chyba jednak chodzi o świetnie zorganizowany zamach! Słyszę nawet głosy, że lepiej by było prezydenta wysyłać z oficjalnymi wizytami uberem albo szybką paczką. Byłoby i taniej i bezpieczniej.
Od trzech lat PISowskie trolle przypominają wypowiedź byłej minister Bieńkowskiej o tym, że 6 tysięcy złotych wypłaty dla urzędnika państwowego, to stanowczo za mało i że jeśli nie dokradnie do pensji, to luksus mu dupy nie urywa. Oburzenie w narodzie po tej wypowiedzi nie milknie do dzisiaj. Ale kiedy minister Gowin za 17 tysięcy miesięcznie, plus hotel za darmo, żarcie za darmo, limuzyna z kierowcą, fundusze reprezentacyjne, dieta poselska i nie wiadomo co jeszcze, nie może związać końca z końcem i nie starsza mu do pierwszego, to jakoś oburzenia w narodzie to wzbudza. Nasz niezwykle transparentny rząd, bez mrugnięcia okiem przyznał sobie ponad 5 milionów złotych nagród, bo przecież jest najlepszy na świecie i sobie zasłużył! Politycy wcale nie zarabiają bardzo wielkiej kasy, ale przyznawanie sobie nagród, za tę ruinę, jaką zafundowali Polsce, za ten totalny burdel międzynarodowy, który przynosi chlubę tylko matce Rosji, to naprawdę przesada. Można by zacytować jeszcze raz klasykę: Sorry, taki mamy klimat, klimat PISowski, a raczej pogodę dla bogaczy. Można by też przywołać z pamięci stare komunistyczne przysłowie: Władza podzieli wszystkich równo, swoim wszystko, tobie gówno! Ale to jeszcze nie koniec matrixa.
Faszystowskie mąty, wyśpiewują na swych sztandarach hymny pochwalne dla Hitlera zbawiciela i z hasłami bóg, honor, ojczyzna, organizują festiwale diabelskiego patriotycznego Heavy metalu, uznawanego powszechnie za muzykę satanistów! A ja tego słucham i zastanawiam się nad pytaniem, na które nie ma odpowiedzi: Czy oni są takimi debilami, czy mają za debili nas wszystkich!?
W tym kontekście doskonale wygląda cała afera z ustawą o IPNie w tle! Jedni wypisują w mediach społecznościowych antysemickie bzdury, inni wieszają syjonistów zamiast liści, a rząd z dnia na dzień doznał nagłego przypływu miłości do Żydów. Obserwując premiera, prezydenta i większość ministrów, ma się wrażenie, że im ktoś włożył do tyłka rozżarzony pogrzebacz! Nawet Ziobro kocha naszych braci z Izraela. Latają trzy razy dziennie to na grób Pani Sendlerowej, to to na spotkania z obywatelami żydowskiego pochodzenia, to ze Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata...kwiaty, uściski, całowanie w rączkę. Do tej pory wszystko wyglądało normalnie, bez zbytecznych ekscesów. Nigdy w swoim życiu nie widziałam jeszcze, nawet w czasach, kiedy naszymi większymi braćmi byli Rosjanie, by rząd mojego kraju trzymał innemu narodowi łapy w dupie po same łokcie i się tak przed innym narodem wił i czołgał! Jeśli tak ma wyglądać wstawanie z kolan, to współczuję! Ja tam nie mam nic przeciwko Żydom, tym bardziej przeciwko państwu Izrael, ale zaczynam mieć obawy, że za chwilę cały PIS grupowo przejdzie na judaizm, albo, że w ramach dobrej woli przyłączymy całe terytorium Polski do Izraela, a huta Katowice zacznie masowo produkować nożyki do obrzezania, czy jak tam się to narzędzie fachowo nazywa! A najbardziej kuriozalne jest to, że niezależnie, jak głęboko rząd PISu z całą partią zanurkują w tyłkach braci Izraelitów i Amerykanów, to i tak niczego nie zmienia na lepsze, dopóki tej idiotycznej ustawy nie wywalą do kosza. I myślę, że ten nagły wybuch miłości, jest jeszcze bardziej krępujący dla samych Żydów, tym bardziej, że jest to miłość fałszywa.
Dyplomacja PISowska ma tylko dwa oblicza. Albo trzeba kogoś opluć, obrazić, pokazać mu fakera i swoją wyższość, albo upaść przed nim na kolana i czubki butów całować. Nie ma nic pośredniego, co dawało by jakąkolwiek szansę na kompromis i na wyjście dwóch stron z godnością z zaistniałej sytuacji!
Nie wiem, czym to się dla nas skończy. Raczej niczym dobrym, bo oczywiście w sprawie zasadniczej, nasi wybitni dyplomaci się nie ustąpią. Ale przynajmniej mogli by się już przestać ośmieszać.
Z moich życiowych doświadczeń wynika, że nie ma takiego zjawiska, jak przyjaźń między narodami. I kiedy widzę zachodnich przywódców, którzy przyjeżdżają do Polski i łamaną polszczyzną wyznają miłość naszej Ojczyźnie, to się na takie gesty nie nabieram. Jedyne, czego wymagam od innych obywateli świata, to tego, by mnie, jako także obywatelkę świata i Polkę szanowali. Nie muszą mnie traktować lepiej, niż innych i obdarowywać mnie fałszywą miłością. Tę sama zasadę powinniśmy my stosować do innych. Nie włazić w tyłek, bo to jest tylko czysta hipokryzja, ale wybaczyć wzajemne winy i dążyć do życia w pokoju tak, by nasze debilne narodowe kompleksy, nie naruszały niczyjej godności.


Niestety, nasz kraj zamieniono w cyrk, chociaż nie wiem, czy to jest właściwe porównanie. Bo nawet w cyrku, małpa jest małpą, lew lwem, treser treserem, a klaun klaunem. Nawet w cyrku panuję jakiś ład i porządek, a Polska jest w tej chwili jednym olbrzymim chaosem. Sprawujący władzę politycy są jak trąba powietrzna, która pozostawia po sobie tylko zgliszcza. A społeczeństwo, widząc, jak ich życie staje się coraz większą farsą, stoi i jeszcze klaszcze i krzyczy: Tak nam róbcie dalej, tak nam się podoba.

Niepotrzebne skreślić czyli " Już nigdy nie zagłosuję na Tuska" (Tekst z dnia 18 kwietnia 2026roku)

 Przeczytałam dziś taki post, o niedotrzymywaniu obietnic przez Donalda Tuska w sprawie, mówiąc krótko, związków partnerskich i wyroku TSUE ...