Słucham i słucham i uszom nie wierzę. Dyskusja na temat zmian w prawie, aresztów tymczasowych osób podejrzanych, dowodów zdobytych nielegalnie etc. Słucham i słucham, dziennikarzy, polityków, a nawet prawników. I oczom, a przede wszystkim uszom nie wierzę.
Nie chodzi mi o konkretne przepisy, które były w zawetowanej przez prezydenta ustawie. Nie jestem prawnikiem ani policjantem i to oni wiedza praktycznie, jakie prawa będą dobre dla społeczeństwa i dadzą właściwe narzędzia wymiarowi sprawiedliwości do sprawnego działania. Ale naprawdę nie podoba mi się dyskusja o tym, że na przykład jednych podejrzanych musimy traktować tak, a innych inaczej. Że na przykład przepisy łagodzące postępowanie mają dotyczyć złodzieja, zabójcy, ale już podejrzanego o pedofilię należy traktować gorzej, można przetrzymywać w areszcie bez sądu i używać nielegalnie zdobytych dowodów.
Kompletnie nie rozumiem dlaczego w Polsce, każda poważna dyskusja cofa nas do poziomu małpy. Przypominam Państwu używanego w systemie prawnym określenia. Każdy zatrzymany w areszcie człowiek, nawet jeśli jesteśmy na 100 procent przekonani o jego winie, jest tylko PODEJRZANYM, a nie WINNYM. Dopóki SĄD człowieka nie skarze na podstawie legalnie zdobytych dowodów, to każdy!, nawet seryjny morderca i gwałciciel czy pedofil jest osobą NIEWINNĄ! Należy go traktować z szacunkiem i stosować wobec niego prawa człowieka. Bo jeśli będziemy zmieniać prawo w tym kierunku, to za chwilę uchwalimy, kogo należy grzecznie przesłuchiwać, a komu będzie można dać w więzieniu wpierdol. Nikt z dyskutujących nie używa tego najprostszego i najbardziej oczywistego argumentu, że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, że czasami dowody fałszywie wskazują na niewinna osobę i że każdy z nas może zostać niesłusznie oskarżonym. O traktowaniu człowieka w tymczasowym areszcie i w sądzie, nie może decydować ani policjant, ani pożal się boże prokuracina z pipidówki, ani dowody, które mogły być zmanipulowane.
Za dużo wszyscy oglądacie Państwo kryminałów, szczególnie amerykańskich, w których dzielny policjant, najczęściej zdezelowany pijak poraniony przez życie, osobiście wymierza swoją sprawiedliwość w areszcie lub podczas przesłuchania. Może trzeba by WAM odciąć dostęp do Netflixa? Bo w realu, żaden policjant tego bezkarnie robić nie może. W realu chodzi o pojęcie podstawowe, czyli o SPRAWIEDLIWOŚĆ! Popatrzcie na zdjęcie do tego postu. Ta pizda na zdjęciu ma zasłonięte oczy, bo według cywilizacyjnej idei musi być ślepa. I nie jest to nasz, współczesny wymysł. Ta idea pochodzi już od starożytności. SPRAWIEDLIWOŚ, by była prawdziwa, nie może różnicować podejrzanych, niezależnie od tego, o jak bardzo obrzydliwe przestępstwa ich oskarżamy. W przeciwnym razie będziemy nie iść, a zapierdalać biegiem w kierunku na WSCHÓD! i będziemy sobie pozwalać na bycie bydłem.
Ale czego ja się spodziewam po Narodzie, który sobie wybrał prezydenta-szeryfa, żywcem wyciągniętego z westernu z lat 50-tych poprzedniego stulecia, z jakiegoś filmu typu " Ponad prawem". I ta obrona "dowodów z zatrutego drzewa", wykrzykiwana przez PiS jest niczym innym, jak rozpaczliwa obrona stosowania Pegasusa i obrona własnego łamania prawa.
Czy tylko ja to widzę? Czy w całym tym politycznym rumorze naprawdę tak trudno zauważyć istotę sprawy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz