sobota, 14 stycznia 2023

Mózgowe nieloty z opozycji. ( Tekst z dnia 14 stycznia 2023 roku)

Już samo przypuszczenie, że procedowana w Sejmie ustawa jest niezgodna z Konstytucją, dawała opozycji oręż, by ją wyrzucić do kosza. Ale aby postąpić zgodnie z zasadami, trzeba być silnym i przekonanym o swojej racji, gotowym na porażkę, by jej bronić. Trzeba też wierzyć w mądrość społeczeństwa, które zrozumie nadrzędność najwyższego prawa.

 Prawdę mówiąc, mamy w opozycji samych głupków. Wszelką motywację rozumiem, jak i to, że czasami trzeba zagłosować sprytnie i nie do końca zgodnie z sumieniem. Ale granicą nieprzekraczalną jest Konstytucja. Głosowanie za ustawą ( raczej nie zagłosowanie przeciw niej), o której wiadomo, że jest z Konstytucją niezgodna, to największa głupota. Cokolwiek by się nie działo i o jak wielkie pieniądze dla Polaków by chodziło. Zasady, to zasady! Dla mnie wielki błąd, niszczący całą dotychczasową narrację opozycji. Późniejsze pyskówki pomiędzy liderami opozycji, to już naprawdę tylko kropka nad I. No nie będzie w tym kraju dobrze w najbliższym czasie, dopóki mamy w polityce samych głupków i tchórzy, którzy w słusznej sprawie nie potrafią podjąć ryzyka, którzy Polaków zupełnie jak PiS-owcy uważają tylko za żądny pieniędzy motłoch. Jeśli ktoś nie rozumie, że nie ma takiej rzeczy dobrej dla Polaków, która łamałaby Konstytucję, to niech idzie krowy pasać. Naprawdę mnie to już brzydzi i zaczynam żałować każdej chwili poświęconej polityce w ciągu ostatnich 7 lat. Patrzysz na kraj, na obywateli, na ich trudne życie i odczuwasz sympatię, szacunek, współczucie i zrozumienie, a jednocześnie wiesz, że jeśli nie spadnie asteroida, nie zniszczy wszystkiego i jeśli z jakiegoś nowego ziarna nie wykluje się nowe społeczeństwo, to nie ma ratunku. Polska mentalność jest jak wrzód i nie dotyczy to tylko PiSu. Wszyscy są tak przesiąknięci niemocą i obojętnością, że w świecie zwierząt, gdzie trzeba walczyć, by przeżyć, już dawno zostaliby wyeliminowani. Tak naprawdę to tylko PiS jest mądry, chociaż poszczególni jego członkowie udają przygłupów, ale tak szantażują opozycję, tak nią kręcą, tak manipulują, że w końcu bez trudu zdobywają cele. A Borys Budka po raz kolejny jest jak taki otwieracz do wina z gwintem, który wchodzi PiS-owski korek, jak w masło i nawet nie jest świadomy, kto go za jaja trzymał podczas tej niezbyt skomplikowanej operacji. I będą PiS-bandyci rządzić jeszcze długo, bo opozycja będzie nadal chodzić na pasku ich tanich, populistycznych haseł i bać się, co ludzie powiedzą, gdyby się odważyli zrobić coś od początku do końca porządnie. Mówi się, że w krainie pingwinów, tylko pingwin może być królem. Droga opozycjo, nadal udawaj pingwina. Ale pamiętaj, że jeśli cię królem wybiorą, będziesz musiał swoje skrzydła trzymać ukryte. Będziesz nielotem już do końca życia. Tusku, naprawdę liczyłam na coś więcej...





niedziela, 30 października 2022

Polska jest bezpieczna, a PiS to już na pewno... ( Tekst z dnia 30 października 2022 roku)

 


Jestem bardzo zawiedziona postawą ambasadora USA w Polsce Pana Marka Brzezińskiego. Jestem zawsze zażenowana, kiedy na konferencjach prasowych dziennikarze pytają go o łamanie praworządności przez PiS, a on nabiera w usta tak wielki „haust wody” i z jego ust wydobywa się jakiś nieszczery bulgot zakończony stwierdzeniem w łamanej polszczyźnie że Polska jest bezpieczna. Wiem, że pomimo polskiego nazwiska ambasador jest obywatelem USA i interesy tego kraju reprezentuje. Ale nasuwa mi się zawsze w takich momentach pytanie: Ile kosztuje przyzwoitość? Bo na naszych oczach odbywa się niezwykły deal na gruzach wojny w Ukrainie. Strona amerykańska, za cenę udawanej przyjaźni z rządem PiS, z którym do tej pory nie było jej po drodze, sprzedaje Polsce ogromne ilości uzbrojenia, za wielkie pieniądze. Natomiast strona polska chcąc za wszelką cenę udowodnić, że ma świetne stosunki z USA, bazując na zastraszaniu obywateli potencjalną wojną z Rosją, kupuje wszystko, co tylko im Amerykanie podsuną, nawet nie negocjując cen i nie zważając na to, czy na pewno tak wielkie ilości uzbrojenia są w Polsce konieczne. PiS robi to bez rozważania najlepszych i korzystnych ofert innych krajów, a na koniec bez konkursu na najlepszy projekt, decyduje się powierzyć Amerykanom budowę elektrowni atomowej. Decyzja ta usprawiedliwi zaniechanie inwestowania w odnawialne źródła energii, i założę się, że za chwilę PiS wybierze znowu jakąś dowolną łąkę i ogłosi, że to tam właśnie powstanie elektrownia. Postawi tam barak, wybierze prezesa inwestycji, a on dobierze sobie zarządy i pracowników. I będzie kolejna okazja wyprowadzać pieniądze opłacając zarządców pustej łąki.

Zawsze uważałam, że wykorzystywanie kryzysów do robienia biznesu jest nieco niemoralne. PiS doprowadził tę umiejętność do perfekcji. USA potrafi zrobić biznes na kryzysach, dogadzając w ten sposób gospodarce narodowej i budżetowi państwa. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie znaleźli takich niegodziwców, którzy przy okazji, na interesie Ameryki budują własny kapitał polityczny i napychają swoje własne kieszenie.

A praworządność? Co Amerykę obchodzić może praworządność w kraju, który w milczeniu pozwoli się wydoić? Wręcz przeciwnie, nasi „wielcy przyjaciele” doskonale potrafią wykorzystać istniejący w Polsce chaos prawny.

Mark Brzeziński, zanim został ambasadorem, często krytykował PiS, mówił o braku demokracji i łamaniu praw mniejszości. Dziś ma do powiedzenia tylko jedno: Polska jest bezpieczna.., a przynajmniej bezpieczna do czasu, dopóki nabija kabzę amerykańskim producentom broni. A ja myślę, że tak naprawdę bezpieczny jest PiS, dopóki strasząc własne społeczeństwo wojną, wydaje pieniądze na zbrojenie, zamiast inwestować w ochronę zdrowia obywateli, których umrze tej zimy więcej z powodu smogu, niż Ukraińców w wyniku ruskiej agresji.

Tak, już widzę, jak na moją głowę leci siekiera oburzenia. Bo przecież tak mówić nie wolno! Bo Rosja jest zła, a jej ofiary święte! Nie dyskutuje z tym. Wojna jest zła! Zawsze była i zawsze będzie. Ale czasami trzeba trzeźwo odrzucić wszelkie sentymenty i oddać głos matematyce. Człowiek, to człowiek. Jeśli się go morduje, to w zasadzie efekt jest taki sam, kiedy spadnie na niego bomba i kiedy sąsiad go zatruje paląc w piecu śmieciami. Już w tej chwili rośnie liczba osób zatrutych czadem i ginących w pożarach, bo puszczenie samopas problemu ogrzewania przynosi zawsze tragiczne skutki.

Nikt nie kalkuluje ile naprawdę potrzebujemy czołgów, helikopterów, czy wyrzutni rakiet. Dla PiSu jest istotne, by ilość kupowanego sprzętu była jak największa i by robiła wrażenie na obywatelach. Mydlą nam oczy potencjalnymi sukcesami w nieistniejącej wojnie, a przecież wszyscy mamy zaszczepioną w sercach tę fałszywą nutę tęsknoty za przelewaniem krwi dla Ojczyzny. Broń produkuje się długo. Zanim USA zrealizują zamówienia może upłynąć wiele lat, może już nie być takiego państwa, jak Rosja, lub może ono zmienić się w kraj demokratyczny, a sam Putin może pozostać już zapomnianym wariatem, którego grobu próżno szukać na cmentarzach. Polska zostanie z umowami, których trzeba będzie dotrzymać i z rachunkami, które trzeba będzie zapłacić. Gdyby w tym czasie choćby połowę pieniędzy przeznaczonych na zbrojenia, zainwestować w ochronę środowiska, uratowano by niezliczoną liczbę istnień ludzkich.

Rozumiem, że Mark Brzeziński jest obywatelem USA i działa w interesie tego kraju. Ma prawo. Ale dziś włożę między bajki wszystkie jego słowa o związkach z Polską, o tym, jak jego ojciec czuł się Polakiem i był polskim patriotą. Jego postawa wobec polskiego rządu mnie oburza, ale człowiek wychowany w Ameryce jest niewolnikiem pieniądza. Biznes jest najważniejszy i jeśli o pieniądze chodzi, można przymknąć oczy na resztę. Dowodzi to tylko jedynej istotnej prawdy, o której my powinniśmy pamiętać. Przyjaźń między krajami jest złudzeniem i fikcją. Przyjaciół mamy dopóty, dopóki nas potrzebują. Mamienie pięknymi słówkami uznania służy tylko wywołaniu uległości i mydleniu oczu. Musimy być po prostu mądrzy i sami policzyć sobie co nam się opłaca. I musimy sobie zadać pytanie, czy dla członka NATO, który może w sytuacji kryzysu liczyć na pomoc, tak ważne jest by zasypać nasze ziemie amerykańskim żelastwem? Czy nie jest bardziej istotna jakość i nowoczesność sprzętu i wyszkolenie profesjonalnego wojska, niż chwalenie się ilością rakiet i czołgów?

Oczywiście współczują bardzo Ukraińcom i nie jestem sobie w stanie nawet wyobrazić zła, które ich spotkało. Ale nie bądźmy hipokrytami. Przez całe nasze życie toczą się gdzieś jakieś wojny, o których nawet nie wspominają nasze media. Są one często nie mniej krwawe i okrutne, a ludzie są mordowani tysiącami i na różne sposoby, często przedtem torturowani, a za szlakiem tych wojen ciągną się całe pokolenia sierot i inwalidów, którym bomby urwały ręce albo nogi.

Problem jest w tym, że my, jako ludzkość godzimy się z tym i nie potrafimy stworzyć żadnego systemu, który pozwoliłby rozwiązywać konflikty bez przemocy. Gdyby na Ziemię przybyli jacyś kosmici, pewnie długo rwali by sobie włosy z głowy usiłując zrozumieć, dlaczego ludzkość na tym etapie cywilizacji nawet nie próbuje stworzyć dla swych mieszkańców krainy szczęścia, a cały wysiłek wkłada w zniszczenie, nienawiść i agresję. I ten świat, który biegnie już po równi pochyłej ku zagładzie nie doczeka się momentu, kiedy ludzkość się opanuje. Tym bardziej, że oprócz wojen jawnych, takich z bronią w rękach, toczy się wiele innych procesów, których nie nazywamy wojną, ale ich efektem jest także ludobójstwo. Bo jeśli ktoś, dla własnego zysku kupuje niesprawny sprzęt medyczny, jest dla mnie takim samym mordercą, jak ten w czołgu. Jeśli ktoś przyczynia się do zatrucia środowiska, jest ludobójcą na wielką skalę, bo czy nasze miasta nie staną się tej zimy swoistymi komorami gazowymi... Jeśli ktoś uważa, że lepiej wydać pieniądze na czołgi, niż dotować leki dla chorych dzieci, jest dla mnie Putinem nie mniej groźnym, jak oryginał.

I przeraża mnie taki wniosek, że nawet jeśli na świecie znajdzie się jakaś część ludzi, którzy sobie uświadomią, jak bardzo postawiony na głowie jest nasz system wartości, to i tak nie znajdą w sobie dość siły, by cokolwiek zmienić. W końcowym efekcie każdy z nas dochodzi do wniosku, że bezsilność co najwyżej go zabije. Staramy się więc własne życie przeżyć najlepiej, jak potrafimy, adoptujemy psa lub kota, przyjmujemy uchodźcę, rzucamy grosz żebrakowi. Bo to jest jedyna rzecz, jaka ma jeszcze sens. Jedyna rzecz, jaką możemy zrobić, by nie toczyć swojej schizofrenicznej walki z demonem, którego tylko my dostrzegamy.






poniedziałek, 30 maja 2022

Komórki mózgowe w desperackim akcie zbiorowego samobójstwa. ( Tekst z dnia 25 maja2022roku.)

 ...Nie jestem neurologiem, psychologiem ani innego rodzaju specjalistka od rozwoju mózgu. Mam jednak jako takie pojęcie o tym, dlaczego człowiek może porozumiewać się z drugim człowiekiem przy pomocy mowy. Mózg dorosłego człowieka myśli słowami, odwzorowując ich znaczenie w obrazach. Porozumiewanie się to ciągła zmiana słów, które słyszymy na obraz i odwrotnie, obrazu na słowa, kiedy chcemy coś powiedzieć…

Jak wymusić milczenie na średnio wygadanej „babie”?

…Kto mnie zna ten wie, że dość sprawnie posługuje się słowami. Nie mam żadnego problemu w używaniu słów zarówno w mowie i w piśmie. Niektórzy powiedzieliby nawet, że jestem gadatliwa, albo jeszcze ostrzej, że mi się buzia nie zamyka. To podobno świadczy o inteligencji, kiedy na każde usłyszane zdanie, mózg potrafi od razu sklecić trafną ripostę i przeprowadzić szybka analizę usłyszanej wiadomości.

Niestety, od sześciu lat zauważam u siebie niepokojące zjawisko zdrowotne. Zdarzają się bowiem takie momenty, że teoretycznie prawidłowy tekst wypowiedziany w języku ojczystym kompletnie nie odzwierciedla się w moim mózgu. Mam wtedy tak zwana „przycinkę”, szczęka idzie w dół, oczy szeroko się otwierają i zapominam mrugać powiekami, a każda próba skonsultowania mojej wiedzy z usłyszanym komunikatem wywołuje poczucie zbiorowego samobójstwa moich szarych komórek. Następuje intelektualna konsternacja i obawy, że pojawiły się kłopoty ze słuchem, bo przecież jest niemożliwe by ten, kto zdanie wypowiedział, zrobił to naprawdę.

Nie potrafię nazwać tej dolegliwości, ale mam nieodparte wrażenie, że jest to sytuacja jakiegoś przegrzania mózgowych zwojów związana z nieudolną próba mózgu zrozumienia słów wypowiadanych przez polityka partii rządzącej. I tak zupełnie zwyczajna gadatliwa baba nie potrafi wydusić z siebie ani słowa.

Bajka o dobrych prawicowych Polakach i o złych wilkach dookoła.

Takich wypowiedzi polityków miłościwie nam panującej nie do końca zjednoczonej prawicy jest mnóstwo. Przoduje w nich sam Andrzej Duda, którego wypowiedzi bardzo często są kompletnie pozbawione sensu. Ale ostatnio naprawdę błyszczy także Mateusz Morawiecki. I nie chodzi mi wcale o to, że on po prostu nałogowo kłamie, ale o pewien specyficzny i pokrętny u premiera rodzaj logiki.

Bardzo często, kiedy się słucha Morawieckiego ma się nieodparte wrażenie, że żyjemy w jakimś naprawdę strasznych świecie. Wojna i Rosjanie-wiadomo, jaka jest sytuacja, ale oprócz tego ciągle ta okropna Unia, ci Niemcy, którzy nie chcą natychmiast odrzucić ruskiego gazu rujnując przy okazji własną gospodarkę, ci Francuzi, którzy znowu wybrali liberalnego prezydenta, ci sędziowie gwałciciele i złodzieje jeżdżący po pijaku samochodami, i ta zdradziecka opozycja. A w środku tego piekła on sprawiedliwy otoczony młodzieżą i opowiadający o tym, jak ratuje świat wraz z Jarosławem Kaczyńskim. Tylko ta garstka patriotów jest dobra i tylko ona ma rację. Tę historię znamy już na pamięć. Słyszymy ją przecież od sześciu lat. Zmienia się tylko twarz wilka, bo raz to jest Merkel, raz muzułmańscy uchodźcy, raz Komisja Europejska lub jakiś inny, dowolnie wybrany wróg. Tylko pomocnik wilka, Donald Tusk, jest ciągle taki sam.

I tu nadchodzi kulminacyjny moment bajki i zupełnie nieoczekiwana puenta. Okazuje się bowiem, że załamujący się rynek ruskich paliw generuje popyt na ten towar u innych dostawców, co pozwala na przykład Norwegii na znacznie większe od przeciętnych zyski. I do tego momentu można to zdanie uznać za fakt logicznie wynikający z obecnej sytuacji. Ale zaraz, zaraz, pan Morawiecki nie zakończył jeszcze swojego wywodu. Okazuje się, że w mniemaniu premiera, ta zwiększona sprzedaż norweskiej ropy ( przypuszczam, że gdyby jej nie było, musielibyśmy szybko powrócić do transportu konnego), jest zjawiskiem niemoralnym z założenia i nazwana jest przez Morawieckiego „żerowaniem na wojnie i nieszczęściu Ukrainy”. Mało tego, skandalem jest, że ten liczący niespełna 5 milionów mieszkańców kraj, nie dość, że jest tak obrzydliwie bogaty, to jeszcze nie biegnie natychmiast do Polski i się tą ogromną kasą nie dzieli.

I tu właśnie spadła mi kurtyna w mózgu. Nastąpiło zaciemnienie i wszelkie próby zrozumienia w czym Morawiecki ma problem spełzły na niczym.

Co pan premier miał na myśli..?

Uważam, że w przypadku Mateusza Morawieckiego wypominanie komuś nadmiernego majątku jest po prostu nie na miejscu. Bo mam podejrzenia graniczące z pewnością, że gdyby rozliczyć czysty zysk z tej zwiększonej sprzedaży ropy na ilość mieszkańców Norwegii, to w porównaniu z ukrywanym majątkiem Mateusza Morawieckiego, którego rodzina liczy sobie czterech członków, przypadłoby na jedną norweska głowę mniej, niż na „głowę morawiecką”, a ten nieszczęsny norweski młody człowiek, od którego oczekuje się narzuconej filantropii, mógłby się przy dzieciach premiera okazać biedakiem.

Całkowicie nie rozumiem tego, tak charakterystycznego dla PiSu sposobu myślenia. Dla nich człowiek/państwo, uczciwie zarabiający pieniądze, dzięki własnym! zasobom naturalnym, skomplikowanej technologii i ciężkiej pracy to jednostka moralnie podejrzana. Analizując wypowiedź premiera nie wiem, czy to źle, że Norwegów jest tylko pięć milionów, albo czy to źle, że mają ropę, a może to źle, że ją wydobywają. A może powinni ją oddawać za darmo…

Listy do norweskich przyjaciół.

Mateusz Morawiecki pracą fizyczną nie zhańbił się nigdy. Nie chcę tu powiedzieć, że praca w banku nie jest potrzebna i ważna, ale nie wymaga także zbyt wielu nakładów własnych. Wystarczy średniej jakości garnitur, koszula, krawat i buty i ewentualnie jakaś teczja na dokumenty. Nie wiem także na ile porównywalny jest zarobek dyrektora w banku do pracownika na platformie wiertniczej. Oprócz dochodów z pracy bankiera i pensji polityka, Mateusz Morawiecki ma ukryty majątek, który najprawdopodobniej pochodzi ze spekulacji. I ani pandemia, ani wojna, ani żadne inne wydarzenie na świecie nie zmusiło go do dzielenia się z kimkolwiek swoimi pieniędzmi. Więc może niech prawicowa młodzież pisze listy do premiera by ten np. sfinansował jeden wyjazd dla dziecka potrzebującego operacji w specjalistycznej zagranicznej klinice albo żeby chociaż w obliczu wojny przyjął uchodźców do swego szczęśliwego i dostatniego domu. Jakoś nigdy do moich uszu nie dotarło, by premier udzielał się dobroczynnie, czego wymaga od zupełnie nieznanych sobie ludzi. Siedzi rozwalony w fotelu z nadętą miną między swoimi zwolennikami i wymaga od innego kraju, by ten zrzekł się własnego bogactwa w imię nie do końca wiedzieć czemu. Mówi to do kraju, który najpierw musiał zainwestować w poszukiwania złóż ropy, potem musiał kupić specjalne, niezwykle drogie technologie do dokonywania odwiertów z poziomu dna morskiego, gdzie ludzie często pracują ze zbiornikami tlenu na plecach, pod powierzchnią niezwykle zimnego morza. Potem musiał wybudować niezwykle trwałe i wytrzymałe platformy wiertnicze, by na nich mogli bezpiecznie pracować ludzie. I na koniec musiał wyszkolić pracowników, którzy muszą być nie tylko nafciarzami, muszą także umieć zachować się w sytuacji ekstremalnej, gdyby przypadkiem helikopter, który ich dowozi do pracy miał awarię, a oni wpadliby do lodowatej wody. Na to wszystko potrzeba nakładów, garnitur i teczuszka nie wystarczą, potrzeba najlepszych materiałów, najbardziej niezawodnego sprzętu i odpowiedzialnych ludzi. Jakiś Sasin tego nie przypilnuje. Aż automatycznie narzuca się w mózgu pytanie, czy Norwegowie powinni zap…… za miskę ryżu?

Zdaniem polskiego premiera, kiedy już po przebyciu tej drogi, inwestorzy osiągają zadowalające zyski, powinni się tego wstydzić…

Nie rozumiejąc o co chodzi…

Ja tu tak piszę i usiłują sobie wyobrazić, co Morawiecki ma na myśli? Czego ten człowiek chce? Czy chciałby świata, który byłby jedną wielką komuną, gdzie ci, którzy potrafią zarobić pieniądze musieli przymusowo się dzielić? Świata, w którym tylko on i jeszcze paru cwaniaczków z jego partii byliby jedynymi bogatymi ludźmi, bo tylko w ich przypadku jest to moralnie uzasadnione? Dlaczego polski premier, który tak wiele krzyczy o suwerenności i wolności, zagląda do portfeli i budżetów innych państw i usiłuje zarządzać cudzymi pieniędzmi? I co tak naprawdę powinna zrozumieć młodzież z takiej nauki? Żeby znowu nienawidzić kogoś, kogo w życiu na oczy nie widzieli?




poniedziałek, 9 maja 2022

Kłamstwo wielokrotnie powtarzane... (Tekst z dnia 8 maja 2022 roku)

Pamiętam, był może tydzień przed napaścią Rosji na Ukrainę. Oglądałam jakiś mecz na Eleven Sport i w przerwie meczu, pomiędzy reklamami, pojawił się słynny baner z żarówką, a mrukliwy głos zapytał bezczelnie: Czy wiesz, że 60% cen energii to opłaty nałożone przez Unie Europejską?

Pamiętam to, bo się po prostu wściekłam. Kampania banerów z podobną propagandą, która miała robić ludziom wodę z mózgu, była mi znana. Byłam po prostu pewna, że mieszkając 3000 km z dala od Polski, nie zobaczę tego gówna na ulicach. Niestety, komercyjna telewizja Polsat, która zresztą po cichu popiera władzę, jest w stanie pokazać wszystko, kiedy jej ktoś zapłaci. Nie musiałam więc wychodzić z domu, ba, nawet nie musiałam włączyć programu informacyjnego, by te kłamliwe rzygi mnie dopadły na własnej kanapie.

Banery pewnie do dziś by jeździły po polskich ulicach, a w Polsacie nadal lały się te same kłamstwa. Bo przecież ktos winny być musi, kiedy się źle dzieje w Polsce. Ktoś, ktokolwiek ale nie Morawiecki, nie Kaczyński, nie Glapiński, nie ferajna supermenów czyli nie PiS i nie rząd.

Tydzień później wybuchła wojna. Morawiecki schował banery. Kłamca dostał w prezencie innego ofiarnego kozła. I nagle wymazuje już z naszych umysłów najprawdziwszą PiS-owską prawdę na rzecz nowej, która jest jeszcze lepsza i bardziej chwytliwa.

Teraz już Polacy musicie zapomnieć o słynnej niebieskiej żarówce w 60% zapełnionej uciskiem z Europy. Teraz wasze rachunki wzrastały od kilku miesięcy, bo Putin... i bo wojna.

Co się stało z banerami? Poszły do kosza, jak koperty wyborcze? Z jakiego funduszu uszczknięto znowu parę milionów na ten propagandowy chłam?

Wiecie, ja Putina nie lubię. Ale też go nie uważam za wszechmogącego.

Mieszkam w kraju należącym do UE, podlegającym tym samym zasadom, co Polska. Jesienią bardzo dużo mówiło się o podwyżkach cen energii. Kiedy w grudniu dostałam wyjątkowo niski rachunek za prąd, pomyślałam, że to pomyłka. Kiedy w styczniu przyszedł równie niski, przyszło mi do głowy, że to jakieś prognozy, a potem będzie trzeba dopłacić. Dziś jest maj i rachunki nadal są niskie. Mówi to każdy, z kim rozmawiam.

Okazuje się, że rząd kraju w którym mieszkam, bez żadnej pompy, o zgrozo!, bez banerów i spotów telewizyjnych, coś tam zrekompensował dostawcom prądu, jakieś koszty stałe i koszty przesyłania prądu zapłacił za ludzi i zamiast wielkiego wzrostu cen dla zwykłego człowieka, jest obniżka. Można?! Można, jeśli się nie traci czasu na propagandę i na wymyślanie kłamstw. W Europie rządy zajmują się rozwiązywaniem problemów, nie wiecznym wychwalaniem swoich zasług.

Teoretycznie w Polsce mamy wolne media i te mniej wolne, należące do rządu. Teoretycznie powinno wystarczyć słuchanie tych niezależnych by w naszym życiu dominowała prawdziwa informacja. Ale taki TVN na przykład, nie waha się przerwać wystąpienia Donalda Tuska, Trzaskowskiego, kogoś z Lewicy, czy od Hołowni i przerzucić się na kłamliwą konferencję Morawieckiego, żenujące wystąpienie Dudy, czy wypociny Ziobry. I tak w jednej telewizji mamy kłamstwa celowe i zaplanowane, zmanipulowaną rzeczywistość, a w tej niby wolnej telewizji też mamy kłamstwa, świeżutkie, jak bułeczki z piekarni o 6 rano. Płyną prosto z ust premiera, prezydenta i innych trzymających się koryta. Nikt ich nie dementuje, nikt im nie zaprzecza ani ich nie tłumaczy.

To nie jest żaden mit. Kłamstwo wielokrotnie powtarzane odciska nam piętno w mózgu. Kiedy je słyszymy po raz pierwszy, nasza podświadomość się buntuje, ale im dłużej je powtarzają, tym jest ono bardziej ...akceptowalne. A za 20 lat tak naprawdę nie będziemy już pewni, że było kłamstwem.

 Pan Morawiecki bawi się z narodem w słowo-twórcę. Powtarza każdego dnia putininflacja, putininflacja, putininflacja, a za nim powtarza to jak echo cały rząd i cały PiS. Ile razy dziennie słyszymy to słowo? 70? 100?

Tak, to PiS kreuje naszą rzeczywistość, kalkuje nam w umysłach wymyślone obrazy, a my od tego głupiejemy. To pis nas zatruwa stosując proste, znane od lat sztuczki manipulacji, prostą wszystkim znaną grę w „pomidor”. Na każde pytanie dostajemy zawsze tę sama odpowiedź: putininflacja, putininflacja... A nam się zdaje, że jesteśmy na to odporni. Nie jesteśmy.., bo nie mamy nic, co by mogło wskoczyć na miejsce tych kłamstw. W przestrzeni naszych uszu są tylko one. Ludzie, którzy znają prawdę nie dominują w mediach, są cisi i skromni. Mówią czystą, piękna i nudną polszczyzną. Nie powtarzają 100 razy dziennie glapoinflacja, glapoinflacja, glapodrożyzna.

Od sześciu lat słyszymy, że opozycja nie ma żadnego programu i zajmuje się tylko walką z PiSem. A ja się pytam, jaką walką? Dla mnie, ostatnim objawem sprzeciwu opozycji było to słynne blokowanie Sejmu z grudnia 2016 roku. Ale ojej! Nazwali ich puczystami, pokazali, że są niegrzeczni i niekulturalni, więc odpuścili. Od tamtej pory opozycja nie istnieje. Oczywiście są pojedyncze incydenty, Nitrasa, Brejzy, Szczerby.., ale poza tym z opozycji zostało...domowe przedszkole.

Wiem, że chcecie być lepsi od PiSu, że nie chcecie być chamami i arogantami, jak oni. Ale zapytajcie się Ukrainy, bo macie rzadką okazję w praktyce to sprawdzić, czy czołgom można przeciwstawić ogrody róż? Czy walka dobrem ze złem, złem, które nie ma sumienia, czy ona może być skuteczna? Wszystkiego się boicie. W każdej ustawie od 2 lat, każdej, która zawiera pomoc dla ludzi, ukryte są obrzydliwe prawa. Ograniczające obywateli, podcinające ludziom skrzydła, pozwalające na złodziejstwo albo na bezkarność. A wy głosujecie za, bo się boicie, że jeśli w imię większego dobra zagłosujecie przeciwko pieniądzom dla ludzi, to naród WAS nie wybierze. Bo nie tylko PiS uważa swój naród za głupi, opozycja także. Nie macie dość przyzwoitości by w imię honoru zaryzykować swoje kariery. Wolicie stracić twarz. A nawet jeśli, jak w przypadku Funduszu Odbudowy wstrzymujecie się od głosu, to nie potraficie z podniesioną głową bronić swoich racji. Dajecie się zagonić w kozi róg i wmówić ludziom, że to był błąd, że byliście przeciwko Polsce.

A kiedy my wychodzimy na ulicę, większość z WAS wstydzi się z nami pokazać. Nie chcecie być kojarzeni z KOD-em, z kobietami walczącymi o prawo do aborcji, z osobami o nienormatywnej płci, z sędziami, z ateistami ani z mediami. A przecież my nie jesteśmy żadną mafią pruszkowską, żeby się nas wstydzić. Jesteśmy obywatelami, którzy na was głosowali. Nie potraficie nawet stanąć z nami ramię w ramię, a nas jest coraz mniej i jesteśmy coraz słabsi. Sami nie zwyciężymy, bo to wy macie dostęp do mediów, to was słuchają.

Jest nas coraz mniej, bo po 6 latach wielu się zastanawia... Tak naprawdę, to po co i o co ja walczę. Bo kłamstwo powtórzone wielokrotnie robi w naszych mózgach spustoszenie. A prawdę wszyscy wypowiadają szeptem.

Zastanawiamy się, dlaczego Rosjanie popierają Putina... Oni, podobnie, jak my są karmieni kłamstwami, tylko dłużej. Myślicie, że jesteście lepsi? Przez te 6 lat społeczeństwo polskie całkowicie się odmieniło. Bo gdzieś w podświadomości kiełkują te myśli, że przecież coś tam jednak ten PiS nam daje, że dokłada nam pieniędzy, że mimo to ciągle Polska jest wielka i piękna, że nie zbankrutowaliśmy, że nas zaraza nie złamała, nie mamy bezrobocia, i jeszcze tylu uchodźców możemy wyżywić... Może więc, ten PiS nie jest taki zły..?

Nie ma nic gorszego, niż ta wątpliwość, którą nam zasiano, która kiełkuje i zaczyna pasożytować na naszych mózgach.

Kiedy ostatni raz był w Polsce jakiś poważny protest? Taki wiecie, na kilkadziesiąt tysięcy ludzi... Afera goni aferę, złodziejstwo kwitnie, Banaś co chwila wymienia kolejne liczby zdefraudowanych pieniędzy. A ty co robisz obywatelu? Ty skomentujesz taką wiadomość gifen z koniem, bo cię to już nawet nie denerwuje, a śmieszy?

Nadejdą wybory i wielu z tych, którzy teoretycznie rozumieją istotę rzeczywistości, pójdzie wstydliwie zagłosować na PiS, póki jeszcze żyjemy, póki coś dostaniemy. Kłamstwa, pomimo że wiemy, że to kłamstwa, na tyle zmieniły już nasze myślenia, że wyłączyły nam system obronny. Wymazały ze społecznej świadomości najważniejszą prawdę wszechświata, że nic za darmo nie ma i że za wszystko przyjdzie kiedyś nam zapłacić.





wtorek, 3 maja 2022

Kawał szmaty na kiju... ( Tekst z dnia 3 maja 2022 roku)

 

Obiektywnie, to pomimo całej niechęci, bólu brzucha i odruchu wymiotnego, mogę zauważyć ten mały pozytywny promyczek w rządach PiS. Otóż dziękuję zarówno Kaczyńskiemu, Dudzie, Morawieckiemu, jak i wszystkim, którzy pałętają się pomiędzy tymi trzema nazwiskami, że wyleczyli mnie z tego prymitywizmu patriotycznego, że otworzyli mi oczy na fałsz, na to, jak wiele jest pustych treści w wyniosłych słowach. Żałuję tylko, że takich jak ja jest niewielu. Takich, którzy potrafią te patriotyczną pępowinę odciąć i ją odrzucić.


Widzicie, jak bardzo się zmieniłam? Takiego dnia jak wczoraj czy dziś, jeszcze kilka lat temu, piała bym swoim nieporadnym patriotyzmem przysięgając przywiązanie do narodowej flagi i czcząc Konstytucje 3 maja. Dziś nie mam najmniejszego zamiaru świętować dnia szmaty na kiju, w którą od stuleci wszelkie polityczne łajzy wycierają brudne gęby, aż zaczęła się kleić od fałszu i hipokryzji.

Mogłabym więc dziś, jak wiele poprzednich dni przemilczeć.

Jest jednak fakt, który zawsze mnie do pisania zmusza. To rola, istota istnienia wiary w boga, w obliczu współczesnych problemów. Dziś cytowane są słowa papieża Franciszka, który przyjął ruską retorykę wojenną i to nas oburza. Mówi o prowokacyjnym zachowaniu NATO i usprawiedliwia Putina. To nas oburza, ale drodzy Polacy, po co to oburzenie?

Kiedy jeszcze nie wynaleziono fotografii i nie ma takowych udokumentowanych obrazami faktów, kościół katolicki zawsze stawał po stronie agresorów, nie ofiar, bo zawsze stał po stronie silniejszego, bo zawsze był elementem wszechwładzy świata.

Odkąd wynaleziono fotografię możemy oglądać zdjęcia papieży z Hitlerem, z innymi dyktatorami. Nie, nie w obozach śmierci z ofiarami ludobójstwa, a z oprawcami! Po II wojnie Watykan był instytucją najbardziej zaangażowaną.., nie, nie w pomoc ofiarom, a w organizację ucieczek nazistów i zbrodniarzy w te obszary świata, gdzie trudno było o sprawiedliwość. W historii średniowiecznej, gdzie argumentem zawsze był miecz, a krew nie miała wielkiej wagi, usprawiedliwiamy wiele krzywd dokonywanych w imię wiary, lecz w historii nowożytnej, kiedy rozumiemy już ból ofiar, kiedy doceniamy życie jako humanistyczne dobro, kiedy staramy się postępować z duchem empatii, ciągle stosujemy inną miarę w poczynaniach kościoła. Bo to już nie są tylko zdjęcia papieża z Hitlerem, ale także zdjęcia JPII z dyktatorami z Rwandy. Kastro, Augustem Pinochetem, to także dyktatorzy, którym ściskał dłonie. Czy może WAS dziwić dziś, że papież Franciszek woli pojechać do Moskwy uścisnąć dłoń Putina, a nie narażać się na wizytę pod bombami w Kijowie? Mnie już nie! Dla mnie to jest po prostu kościelna norma, działanie tchórzy, którzy próbują być ważni i nadal wpływać na losy świata.

Zdjęcie papieża, kimkolwiek by był, z Władimirem Putinem jest normalnym dopełnieniem obrazu dziejów kościoła. Nie dziwi!.

Jedyne, co dziwić może to ta legenda, że ten kościół, który nas zdradził po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja, że on nas potem niby ratował przed utratą polskości. Bo kościół zawsze odwracał się tam, gdzie wiatr wieje, gdzie jest korzyść i spokój i gdzie są silniejsi, pomagający przetrwać.

Gdyby w Watykanie, w całej historii tego miejsca, był choćby jeden uczciwy papież, taki, który służy bogu, który podobno jest dobry, od dawna uczyniłby z tego miejsca muzeum, a swoich niemoralnych sługusów w sukienkach wysłałby do pracy na polach głodującej Afryki. Tylko kto by im tam dostarczał majtki od dolce gabbana haftowane nicią ze złota i kalendarze nagich watykańskich gwardzistów chętnych do zrobienia kariery przez seks?

Marzy mi się taki świat, który już chyba na zawsze utraciłam, chociaż uważam, że i tak za długo hodowałam go w swoich złudzeniach. Taki świat, że kiedy budzisz się rano, to uderza cię w nozdrza zapach kwitnących pomarańczy, śpiew ptaków pieści uszy i masz nieodparte wrażenie, że w tym świecie jest wszystko poukładane. Niestety, dziś otwierasz oczy i widzisz ten syf, ten smród, ten fałsz.

Wojna, wielu mówi, że jest okrutna. A ty wstajesz rano i zastanawiasz się, jak mogło się światu przytrafić po raz kolejny coś tak debilnego? Jak to możliwe, że w imię jakiegoś patriotyzmu, czy jakiejś religii ludzie się wyrzynają, jak 500 czy 1000 lat temu?

I już zaczynasz rozumieć, że gdyby z ludzkiego słownika usunąć dwa słowa: patriotyzm i religia, to może nie byłoby lepiej, ale przynajmniej każdy uczciwie musiałby powiedzieć, w imię czego morduje sąsiada. Bo czy to były wojny krzyżowe, ekspansje Wikingów, mniejsze lub większe wojenki w Europie, aż po współczesne czasy, I i II wojnę światową, wojny na bliskim wschodzie, Wietnam czy Koreę, Gruzję czy Ukrainę, powód wojny jest zawsze taki sam. To zawsze jest przerośnięte ego i wpływy na świecie. Po co udawać, że się chce komuś pomóc, albo kogoś przed kimś uratować? To zawsze jest wojna pojedynczych psychopatów, którzy dostali się do władzy. Reszta to tylko jest usprawiedliwienie, zasłona dymna, próba uniknięcia kary i oceny historycznej. Wszystkie wojny, to kaprys jednego człowieka lub grupy frustratów. I zawsze giną niewinni, ci, którzy wojny nie chcą.

Flagi, hymny, orły i krzyże tylko po to zostały wymyślone, by nam mieszać w głowach i by budzić nienawiść. I dziękuję ci PiSie, że mi to uświadomiłeś. Że dzięki tobie zrozumiałam, że moglibyśmy wszyscy żyć w kochającej się wspólnocie, gdyby nas tymi symbolami nie truto od dnia urodzenia.

Powiem jeszcze coś o gwałcie. Bo niesłusznym jest uważanie, że gwałt dotyczy wyłącznie przemocy seksualnej. Tyle się dziś o tym mówi w odniesieniu do wojny i ruskich oprawców. Nikt z nas nie zdaje sobie świadomie sprawy z tego, ile jest rodzajów gwałtu i że w wielu wypadkach ofiara nawet nie wie, że jest gwałcona. Na przykład prezydent Ukrainy został międzynarodowo zgwałcony katastrofą smoleńską prze swoich „niby” sojuszników. Wybaczam mu, bo wiem, że w jego sytuacji to każdy by się każdej brzytwy chwytał. Ale przetrawić tego nie mogę, kiedy oglądam na przykład taką sytuację, że przyjeżdża do Polski kobieta z Mariupola, która ostatnie 2 miesiące spędziła gdzieś w piwnicy próbując uratować życie i pomagając innym przetrwać. Kiedy widzę, że jest ona wychwytywana przez rządową propagandę, stawiana na konferencji prasowej obok Mateusza Morawieckiego i ona tam, nie mając pojęcia, że stoi obok faceta, który jeszcze miesiąc temu ściskał rączki przyjaciołom Putina, bo ona nie musi się interesować polityką Europy, a dla niej jest to tylko premier tego wspaniałego narodu, który ofiarnie pomaga jej rodakom. I ona na jego kurwa ręce składa podziękowania, a on się cieszy i rośnie we własnych oczach, bo dzięki temu on sam i jego kumple staja się bohaterami, to czasami sobie myślę, że dla tej biednej kobiety byłoby lepiej, by ją ruski żołdak zgwałcił. Bo ja, w jej imieniu czuję się publicznie poniżona i zgwałcona. I nie mogę tego przeżyć. Bo to jest takie upokarzające.

Bartoszewski mówił, że jeśli nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie. I Polacy tak właśnie robią. Pomagają i zachowują się przyzwoicie. I w zamian za to zakładają na szyję polskiej demokracji sznur wisielca. Dzięki swej przyzwoitości wzmacniają tych, którzy ich kraj niszczą, dają im drugą szansę, sprowadzają do Polski polityków, którzy nie chcieli nawet gadać z takimi szmatami, jak Duda czy Morawiecki. Będąc przyzwoitym ratują PiS i przykładają rękę do upadku swego kraju. To jest po prostu nasze przeznaczenie i nasz dramat.

Flaga naszego państwa, nasze godło i hymn. To, co zawsze było dla nas ważne i z szacunkiem do czego wychowali nas rodzice. Czym ono jest? Jeśli tak naprawdę nie symbolem naszej historii, w której zawsze nami rządzili głupcy, gdzie nikt nas nie bronił, kiedy oddawaliśmy krew, gdzie kraj, który wymagał od nas miłości, nie odwzajemniał tego uczucia traktując swój naród jak bezmyślne stado. Ja już nie jestem patriotką. Ten, kto czyta moje posty od początku może zobaczyć ten upadek. Może na mojej podstawie dojść do wniosku, jak bardzo można obedrzeć człowieka z godności, z zaangażowania, z przywiązania i z miłości. Ja już jestem takim włóczykijem bez swego miejsca na świecie.



wtorek, 5 kwietnia 2022

Szkoda słów. (Tekst z dnia 5 kwietnia 2022 roku)

 Orban po wybranych wyborach:

 Podczas tych wyborów koalicja rządząca musiała walczyć z najsilniejszymi wiatrami przeciwnymi: "lewicą w kraju, międzynarodową lewicą dookoła, brukselskimi biurokratami, wszystkimi pieniędzmi i organizacjami (finansisty) Gyoergya Sorosa, międzynarodowymi mediami głównego nurtu, i wreszcie z prezydentem Ukrainy. Nigdy dotąd nie mieliśmy tylu przeciwników na raz".

..... ryk śmiechy

       .....oklaski

    ........................................................... KURTYNA!

A z za kurtyny polski premier: No tak, ale tak wielkie zwycięstwo wyborcze, wolę narodu trzeba uszanować! 

Echo odpowiada: Putina popiera 70% Rosjan, Rosjan, Rosja... To daje mu prawo mordować, mordować, mordować...




niedziela, 3 kwietnia 2022

Ustawa o okradaniu Ojczyzny..., czyli tysiącletnia historia kraju przeklętego... ( Tekst z dnia 3 kwietnia 2022 roku.)

 


Szczęka mi opada z podziwu, z podziwu i jednocześnie z przerażenia. My chyba naprawdę jesteśmy narodem wybranym, ale nie przez boga, a przez diabła.

Może to obsesja, myśleć, że cały świat się zaprzysiągł przeciwko nam. No więc świetnie, mam obsesję. Zamknijcie mnie w wariatkowie.

Historia zna wielu słynnych złodziei, prawdziwych i legendarnych:  Jesse James,  Butch Cassidy, John Dillinger, Bonnie i Clyde, Baby Face Nelson, mogłabym tak jeszcze wymieniać długo.

Ten, kto wybiera drogę przestępstwa, a nie jest jakimś żulem, któremu łamanie prawa wydarza się przypadkowo lecz wykonuje ten zawód z premedytacją i z wyboru, musi się często nieźle nagłowić, w zasadzie musi być inteligentny i przebiegły, by jego czyny pozostawały bezkarne i osiągały zamierzony cel. Dlatego naprawdę podziwiam, chociaż nie wiem komu za to dziękować, że nagle pojawiła się w Polsce grupa szczęśliwych idiotów. Takich, którzy nic nie muszą, a życie robi za nich wszystko i prowadzi ich za rączkę od jednej nikczemności do drugiej. I kiedy się wydaje, że już totalnie przegięli, że kolejna afera już po prostu nie przejdzie, że wreszcie dopadnie ich dziejowa sprawiedliwość, nagle świat staje na głowie po raz kolejny, wszystko co złe zostaje zamazane, a oni zostają bohaterami.

Wszystko tak dobrze szło jeszcze te kilkanaście lat temu. Polska powoli wychodziła z komunistycznego skansenu, a kolejne rządy patrzyły zgodnie w stronę zachodu. Nawet jeśli po drodze popełniały błędy, nie wynikały one ze złej woli, a z braku doświadczenia. Cel był jasny dla wszystkich. Chcieliśmy być częścią tamtego pięknego świata, gdzie ludzie są sobie życzliwi, gdzie nikt się nikomu do życia nie wpieprza, a każdy kto chce uczciwie pracować ma szansę na godne życie niezależnie od poglądów, płci, koloru skóry i innych nieistotnych różnic. Chcieliśmy być ludźmi, takimi jak Francuzi, czy Szwedzi, bo w komunie czuliśmy się ludźmi nie do końca, ludźmi pozbawionymi wartości.

Wszystko powoli ale systematycznie posuwało się do przodu i wszystkim się zdawało, że to już jest TA właściwa droga, z której nigdy nie zawrócimy. Wprawdzie przytrafiły nam się w międzyczasie 2 lata rządów PISu, ale potraktowaliśmy to raczej jak swojską komedię. Pokłócili się trochę o brukselskie krzesła, wywołali parę afer, co drugi dzień schodzili się i rozchodzili z koalicjantami, raz się całowali raz grozili sobie kwitami... Taki kabaret polityczny. Kiedy ten serial nam się znudził, a oderwany od rzeczywistości wódz zarządził wybory, pogoniliśmy to śmieszne towarzystwo.

Taki mądry naród! Nie dał się nabrać oszustom...

Ale nas chyba jednak przeznaczenie nie lubi. Na naszej drodze do normalności pojawiły się pierwsze wyboje. Kryzys gospodarczy spowolnił wszystkie kraje, ale młode i biedne demokracje odczuły to zbyt mocno. Jeszcze nie zbliżyliśmy się nawet do jakiegoś europejskiego standardu, a tu już trzeba było znowu zaciskać pasa. Z marzeń o szybkim wzroście pozostałą tylko ciepła woda w kranie, taki mamy klimat i wina Tuska.

I przestaliśmy być mądrym narodem, który świat rozumie. Daliśmy się nabrać na Polskę w ruinie, na wystarczy nie kraść, na wstawanie z kolan, na tu jest Polska a nie Unia...

Lawina ruszyła. Drogę, którą szliśmy ktoś zaorał, Europa zaczęła nam śmierdzieć. Szczęśliwi idioci- przestępcy, dostali od losu drugą szansę. Przez te osiem lat, kiedy nie byli na świeczniku nauczyli się jeszcze lepiej kraść i kłamać, nauczyli się wycierać sobie gębę Polską, patriotyzmem, Konstytucję i prawem. A wszystko to przypieczętowali zatrutym, darmowym groszem, narkotykiem uzależniającym i odbierającym wzrok ludziom, którzy nigdy tak naprawdę nie byli wystarczająco bogaci, by ten zdradliwy pieniądz nie odbierał im rozumu.

Przez ostatnie 6 lat, każda podłość, każda afera, każda nikczemność przykrywana była pustymi pieniędzmi. A kiedy się ten kolos na glinianych nogach zaczynał już ludziom przejadać, kiedy zaczęli powoli trzeźwieć, wszechświat przychodził PISowi z pomocą jakimś kataklizmem. Pandemia stała się okazją aby błysnąć. Kolejne uchwalane tarcze dawały drobną pomoc zwykłym obywatelom, ale przede wszystkim dawały chwałę władzy. W każdej kolejnej ustawie były kolejne przywileje dla swoich i ciemne interesy. Przecież opozycja nie mogła przeciwko nim głosować, nawet gdyby uchwalono, że można im pluć w twarz, bo argument był jeden: Głosując przeciw tarczom, głosujesz przeciw obywatelom. W tym czasie zdążyło się kilku kolesi z PIS nachapać, naprodukować nieprzydatnych maseczek, dorobić paru przyjaciół na respiratorach. W tym samym czasie, kiedy złodzieje przy pomocy pandemii wybielali swój wizerunek, umierali ludzie w karetkach nie tylko na covid. Mateusz Morawiecki w ciągu 2 lat cztery razy odwoływał pandemię. Wszystko w zależności od politycznej potrzeby. Kiedy się okazało, że po raz kolejny ten numer już nie przejdzie, że odwołanie pandemii już nie działa, że Polski ład okazał się porażką i inflacja zaczyna dopadać gospodarkę, los znowu przyszedł PISowli z pomocą. Pandemię ostatecznie odwołał Putin wywołując wojnę. Zaraza zeszła do podziemia, bo przestała być politycznym złotem, tak jak uchodźcy na granicy zostali zapomniani, jak gdyby nigdy nie istnieli. W Niemczech jest ponad 100 tysięcy zakażeń dziennie, a tuż za granicą, w Polsce dziś poniżej tysiąca...I Polak w to wierzy!?

Jeszcze 2 tygodnie temu wydawało się, że sytuacja w Polsce jest tak zła, że to już jest kwesta tygodni, a może nawet dni, kiedy ludzie oprzytomnieją. Inflacja, ceny energii, podsłuchy, konflikty wewnątrz obozu prawicy, obrzucanie się wzajemne oskarżeniami, kryzys w stosunkach z Unią i innymi sojusznikami. Po prostu rozkład totalny. I tu przyjaciel Putin przyszedł bandytom z pomocą. Może nie tak do końca celowo, ale efekt jest jaki jest.

Polityczne złoto zostało zamienione na prawdziwą kopalnię politycznych diamentów...

Serca Polaków, którzy bez zastanowienia rzucili się do pomocy uchodźcom z Ukrainy, cała zasługa narodu, została zagarnięta przez władzę. Na fali tego narodowego zrywu wszyscy przywódcy Europy postanowili zapomnieć o niechlubnych stosunkach z PISem. Okazało się, że nagle wszyscy przyjeżdżają do Polski i na ręce oszustów składają podziękowania, które należą się szarym, zwykłym obywatelom. Gdyby nie ta wojna, Duda nie zobaczyłby Bidena do końca kadencji, mógłby tylko znowu poczekać na niego w kolejce do kibla. A teraz popatrzcie, popatrzcie, jaka przyjaźń, jakie uściski dłoni... Nikt już nie mówi, że kilka tygodni temu jedynym amerykańskim przyjacielem Dudy był ten pofarbowany ba blond kretyn, który podziwia Putina.

A ja siedzę i zastanawiam się, jak wszechświat może być tak złośliwy? Jak może tak się mścić na polskim narodzie? Jak może nas tak nienawidzić? Za co i dlaczego to robi?

Polacy zapewne się boją wojny. Nie boi się natomiast polski rząd. Polski rząd nachapał się już politycznego złota w pandemii, potem z konfliktu na Białorusi, a teraz żłopie pełną gębą z nieszczęścia Ukrainy. Przez dwie kadencje doprowadzili polską Armię na dno. Dziś, dwa dni po wybuchu wojny będą kupować czołgi, które będą gotowe za kilka lat. Dwa procent PKB szło każdego roku na Armię i kurwa, gdzie są te pieniądze? Pierwsze wystrzały w Ukrainie i już złodzieje mają pomysły, jak wyciągnąć z budżetu pieniądze, jak utworzyć kolejną fundację, wstawić do niej swoich ludzi i bez kontroli grabić do siebie, do siebie, do siebie.

I taką ustawę wystarczy nazwać patriotycznym hasłem o obronie Ojczyzny, by się opozycja znowu nie mogła odezwać. Bo przecież jak się można sprzeciwić obronie Ojczyzny? Przy okazji można w takiej ustawie napisać wszystko, nawet Kaczyńskiego koronować na króla. A potem kolejna ustawa zaproponowana przez rząd, która ma niby pomagać uchodźcom, albo pomagać pomagającym uchodźcom, ale tak przy okazji wielkich i humanitarnych haseł, uchwalić bezkarność dla siebie. Która to już próba wprowadzenia do jakiejś ustawy drobnym drukiem zapis, że PIS jest święty i nietykalny?

Polacy pięknie pomagają Ukraińcom.

Niestety, nie mam dla WAS dobrych wieści. WY padacie na twarz, ale to Morawiecki, to Duda i cała reszta bandy spija światową śmietankę. Kiedy widzę takiego Terleckiego ładującego kartony z makaronem do pociągu, nie wiem do jakiej kategorii zakwalifikować ten obrazek. Jestem jednak przekonana, że kiedy w sąsiednim państwie toczy się wojna, marszałek, premier czy prezydent mają inne bardzo ważne zadania i akurat ich pomoc przy załadunku darów jest tylko potrzebą lansu. Gdyby tam była posłanka Kępa, wiedziałabym przynajmniej, że część tych darów pójdzie do jej prywatnego samochodu, bo przecież okradanie biednych to jej ulubiony sport...

Wnioski, jakie mi się od jakiegoś czasu nasuwają są niestety tragiczne. Jesteśmy jakimś przeklętym narodem, skazanym chyba na zagładę. Kiedy bowiem pył wojenny opadnie, nikt już nie będzie pamiętał o kłamstwach Morawieckiego, o jego spotkaniach z przyjaciółmi Putina, o spiskowaniu przeciwko Europie, o komisji śledczej w sprawie podsłuchów, łamaniu prawa i Konstytucji, o nagonce na sędziów.

Pytam się także sama siebie, kiedy to wszystko się skończy... Kiedy osiągniemy już takie dno, że nie da się z niego nic wyskrobać dla władzy? Każdego dnia widzę Morawieckiego z nowymi obietnicami. 500+ do każdego hektara dla rolników, podatki o połowę w dół, dla uchodźców wszystko, czego tylko zapragną, wszystko za darmo plus zasiłki. Tu nowa emerytura a tam innych ochłap... Za chwile zaczną obywatele Danii do nas spierdalać, bo kto by nie chciał żyć w takim kraju, w którym wszystko dostaje się za darmo i nie trzeba pracować. A może się sprawdzi przepowiednia, że ludzie z Ameryki będą na tratwach do Polski płynąć, taki tu będzie dobrobyt...

Nie! Nie jestem za niepomaganiem! Ale czy ktokolwiek z WAS zadawał sobie przez te 6 lat pytanie: Skąd się kurwa biorą te wszystkie pieniądze?

Przypomina mi się komuna, po raz kolejny niestety. Ostatnie lata przed upadkiem... Ciągle ktoś strajkował. Władza słabła. Najpierw górnicy chcieli 50% podwyżki, kiedy dostali i wracali do pracy, zaczynali strajkować kolejarze. Kiedy kolejarze osiągnęli swoje, zaczynali stoczniowcy, po nich transport publiczny, nauczyciele itd., itd. A kiedy już wszyscy dostali górę kasy, od nowa zaczynali strajkować górnicy, bo przecież na tle innych zawodów znowu mieli za mało.

Rząd, chcąc ratować skórę dawał, dawał i dawał! Niczego WAM to nie przypomina? Mam takie podejrzenia, że stan wojenny został wprowadzony także dlatego i po to, by w końcu ludzie wrócili do pracy, bo były takie dni, że chleba nie miał kto upiec, nie miał kto dowieźć dzieci do szkoły, a kiedy już tam dotarły, nie miał ich kto uczyć. Trwająca 40 lat komuna pomimo bardzo nieracjonalnego zarządzania nie doprowadziła Polski do bankructwa, to te 2 lata spowodowały ruinę. Dzięki temu komunizm upadł, ale jednocześnie obudziliśmy się na gospodarczych zgliszczach.

Tamto, w końcowym efekcie wyszło nam na dobre. Tylko ile takich upadków jesteśmy jeszcze w stanie przeżyć?

Co się stanie, kiedy w końcu PIS odejdzie, a my odkryjemy pobojowisko? A może wybierzmy ich na kolejną kadencję. I czekajmy. Czekajmy, aż braknie nawet papieru w drukarniach pieniędzy...

Czy naprawdę jesteśmy narodem wybranym przez diabła lub zapomnianym przez boga? Czy prawdą jest, że to taka karma, że sobie na to zasługujemy? Czy los chcąc ukarać człowieka ( naród), odbiera mu rozum, by się nie mógł bronić?

Może nas wreszcie te kruki i wrony rozdziobię, kiedy wszechświat się zorientuje, że nigdy nie zasłużymy na kolejna szansę, bo jesteśmy przeklęci.




Niepotrzebne skreślić czyli " Już nigdy nie zagłosuję na Tuska" (Tekst z dnia 18 kwietnia 2026roku)

 Przeczytałam dziś taki post, o niedotrzymywaniu obietnic przez Donalda Tuska w sprawie, mówiąc krótko, związków partnerskich i wyroku TSUE ...